Wśród niedoszłych debiutantów na GPW są spółki medialne, technologiczne, handlowe, przemysłowe i logistyczne. Bezpośrednim powodem rezygnacji ze sprzedaży akcji giełdowym inwestorom były rozbieżności co do wyceny akcji między sprzedającymi a kupującymi, a pośrednimi – ale oficjalnymi – relatywnie częste w ostatnich latach Czarne Łabędzie: najpierw pandemia COVID-19, a potem kolejne konflikty zbrojne i zaburzenia w łańcuchach dostaw. Kto powołał się na te czynniki bez wstydu może wrócić do planu IPO. 

Czytaj więcej

Gorący rynek debiutów na świecie. A co z Polską?

Giełdowy rozmach Canal+ 

Dwa razy do debiutu na GPW podchodził Canal+ Polska: pod koniec 2020 r. i po kilku miesiącach w 2021 r. Co ciekawe, główny powód tych prób jest nadal aktualny. Dzięki IPO uporządkowane miały zostać sprawy związane ze strukturą właścicielską platformy. Akcje chcieli sprzedać mniejszościowi akcjonariusze: TVN Media (spółka zależna TVN, a pośrednio Warner Bros Discovery) i Liberty Global Ventures Holding (spółka powiązana z ówczesnym właścicielem kablówki UPC). Gdy powstaje ten tekst nadal mają oni w sumie 49 proc. udziałów w Canal+ Polska.

Sposobów na uporządkowanie właścicielskiej struktury można sobie wyobrazić kilka. Począwszy od prostego wykupienia przez Canal+, po bardziej złożone operacje, być może z udziałem polskich podmiotów, takich jak Kino Polska TV.

Grupa Canal+ dąży do upowszechnienia wiedzy o spółce wśród inwestorów. Jest już notowana na dwóch giełdach: w Londynie i od dwóch miesięcy w Johannesburgu. Do debiutu w RPA zobowiązała się, przejmując tamtejszą firmę MultiChoice.

Jak Canal+ Polska radził sobie finansowo w 2025 r., a jak teraz można na razie tylko wnioskować na podstawie szczątkowych danych dostępnych w raporcie głównego akcjonariusza Canal+, czy w sprawozdaniach krajowych urzędów. – W Polsce przychody wzrosły, napędzane przez wzrost liczby abonentów dzięki dobrym wynikom OTT, wraz ze wzrostem wskaźnika ARPU i poprawą działalności reklamowej – podali Francuzi w sprawozdaniu za I poł. br.

Czytaj więcej

Rynek IPO w Europie i w Polsce budzi się do życia

Luksus a giełda, czyli Desa i dr Eris

W 2021 r. o planach wejścia na giełdę poinformowała grupa Desa zbudowana wokół domu aukcyjnego Desa Unicum. Jednak w 2022 r. zawiesiła prace nad prospektem w Komisji Nadzoru Finansowego. W ostatnich dniach można obserwować powrót tego przedsiębiorstwa do komunikacji z rynkiem. Desa Unicum podała m.in., że uruchamia nowy format aukcyjny, a potem, że ma pomysły na rozwój zagraniczny.

W 2025 r. widać też poprawę wyników warszawskiej grupy. Jej przychody i zyski urosły dynamicznie. Na pytanie o powrót planów wejścia na giełdę do zamknięcia tego wydania nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

O tym, że na warszawską giełdę wejdzie kosmetyczno-hotelowa Grupa Irena Eris mówiło się latami. W 2023 r. właściciele zdecydowali się na podjęcie tej próby, ale ze sprzedaży akcji inwestorom giełdowym jednak się wycofali. Dziś jest to podmiot przygotowany do zmian właścicielskich (większościowy pakiet należy do rodzinnej fundacji). W ostatnich latach regularnie wypłaca dywidendę, a menedżerowie mogą uczestniczyć w programie menedżerskim opartym na akcjach. Tempo rozwoju grupy jest nadal nieznaczne. W ub.r. jej przychody urosły o 2,3 proc.

Informatyczne TTMS nadal myśli o przejęciach

Podobnie jak Canal+ Polska dwa razy na GPW szykowało się Transition Technologies MS (TTMS), informatyczna grupa z Warszawy kierowana przez Sebastiana Kozłowskiego. Za pierwszym razem plany pokrzyżowała jej wojna w Ukrainie. Do pomysłu wrócono w 2024 r.

– Naszym celem strategicznym jest zdobycie pozycji globalnego dostawcy usług IT, dlatego zakładamy wzrost tempa ekspansji zagranicznej. Osiągniemy to, rozwijając się organicznie i poprzez selektywne akwizycje, w których – jak wspominałem – mamy już doświadczenie. Analizujemy kolejne potencjalne podmioty do przejęcia – dodawał.

Jednak miniony rok nie przyniósł nowych akwizycji, a według sprawozdania finansowego 2025 r. pod względem podstawowych pozycji wynikowych okazał się dla TTMS słabszy niż poprzedni. Przychody informatycznej grupy spadły o 9 proc. do około 212 mln zł, wynik operacyjny obniżył się o 31 proc. do 17,1 mln zł, a wynik netto o prawie 50 proc. do 17,3 mln zł.

Jak tłumaczy w liście do akcjonariuszy prezes, był to rok dostosowania oferty oraz modelu jej działania do zachodzących zmian. „Działaliśmy w warunkach podwyższonej niepewności geopolitycznej, ostrożności gospodarczej oraz niesłabnącej konkurencji kosztowej, zwłaszcza ze strony globalnych dostawców. W tych warunkach zarząd koncentrował się na utrzymaniu długoterminowych kontraktów i relacji z klientami, wzmacnianiu kluczowych kompetencji oraz rozszerzeniu oferty o własne produkty” – wyjaśnia.

Z raportu wynika jednak, że TTMS nie powiedziało ostatniego słowa i nadal chce przejmować. Sztuczną inteligencję stara się wykorzystywać na własną korzyść. W ub.r. – podał zarząd – kontrakty związane z AI przyniosły grupie 4 mln zł wpływów.

Jak nas poinformowano w TTMS, spółka nie ma obecnie giełdowych planów.

Czytaj więcej

Smyk Holding odwołał publiczną ofertę akcji. Nie wyklucza kolejnego podejścia

Smyk nie żałuje pieniędzy wydanych na IPO

W 2025 r. swoich sił na GPW próbowała handlowa Grupa Smyk Holding, kierowana przez Michała Groma. Grupa nie przekonała jednak na razie inwestorów, że mimo problemów demograficznych kraju (ujemny przyrost naturalny) może się rozwijać. Wyniki ubiegłego roku pokazują, że może, choć powoli. W 2025 r. przychody holdingu prowadzącego sklepy z odzieżą dla dzieci i zabawkami urosły o 2,8 proc. do 2,31 mld zł, a zyski poprawiły się w widoczny sposób: operacyjny zwiększył się o prawie 11 proc. do 132 mln zł, a zysk netto o ponad 40 proc. do 44 mln zł.

To wyniki uwzględniające koszty przygotowania do IPO. Jak ujawniono w raporcie, wyniosły one 13,8 mln zł. Pomimo podjętej decyzji, działania zrealizowane w ramach przygotowań do IPO przyczyniły się do dalszego wzmocnienia standardów raportowania, transparentności oraz ładu korporacyjnego Grupy, wspierając jej długoterminowy rozwój oraz gotowość do potencjalnych alternatywnych scenariuszy strategicznych w przyszłości – uważa zarząd Smyka.

Ze strony tej spółki nie słychać, aby miała szybko wrócić do giełdowych planów. Znawcy tematu wskazują, że to, czego jej trzeba, to 2-3 lata poprawiających się wyników, aby mogła pokazać inwestorom, że to możliwe.