Mocne wejście w czerwcu oraz lipcowe zeznania w Kongresie doprowadziły do spadku obaw, ale te ostatnio wróciły. W momencie, kiedy Trump wyraził swoje niezadowolenie ryzykiem podwyżki stóp, Warsh zaczął robić uniki podczas konferencji prasowej, która powinna być „jastrzębia” – biorąc pod uwagę, jakie było nastawienie rynków. Analitycy odebrali to jako sygnał, że wrześniowa podwyżka stóp nie jest pewna, a być może kolejne też, co doprowadziło do mocnego przetasowania na rynkach w ostatnich dniach. To skwapliwie wykorzystali Japończycy, ale interwencja na rynku jena odbyła przy wsparciu Fedu – czy zatem to mamy do czynienia z elementem szerszego planu? Wiceprezes Fedu John Williams powtórzył ostatnio swoją tezę sprzed miesiąca, że inflacja w USA minęła już swój szczyt i powinna opadać. Gdy popatrzymy na statystyki, to wpływ ropy na inflację w USA nie jest tak istotny jak w innych krajach, a amerykańska gospodarka może być w III kwartale silniejsza, co za chwilę mogą pokazać lipcowe dane. Proces powrotu inflacji do celu może być zatem długi… no chyba że zmienimy sposób jej liczenia. I tu pojawia się ważny argument, dlaczego dolar może być w najbliższych miesiącach słabszy – zaufanie. Ale cieszmy się, bo to pomoże złotemu i pośrednio też warszawskiej giełdzie (via USD/PLN).