Obrót akcjami od samego początku był realizowany w sposób elektroniczny, ale był realizowany wyłącznie w ramach tzw. fixingu z systemem ustalania jednolitego kursu dnia. Oznacza to, że transakcje nie były zawierane na bieżąco w trakcie sesji, lecz wyłącznie w jednym, z góry wyznaczonym momencie. Inwestorzy składali zlecenia kupna i sprzedaży przed sesją, a system informatyczny wyznaczał kurs jednolity na podstawie zgromadzonych ofert, kierując się ustalonym algorytmem, zgodnie z którym dążono do maksymalizacji wolumenu obrotu, minimalizacji nadwyżki między zleceniami kupna i sprzedaży oraz minimalizacji różnicy pomiędzy wyznaczanym kursem a kursem odniesienia. Wyznaczone w ten sposób ceny były podstawą do realizacji transakcji, które spełniały określone warunki.

System był bezpieczny i przejrzysty, ale miał poważne słabości. Przy dużym popycie lub dużej podaży ograniczenia wahań kursów, tzw. widełki, mogły uniemożliwić wyznaczenie kursu, co oznaczało, że dla danej spółki sesja kończyła się bez ani jednej transakcji. Szczególnie w sytuacji dużej zmienności rynkowej dla wielu spółek ogłaszano maksymalną zmianę kursu i oznaczano ją symbolem OS albo OK, co oznaczało, że rynek został zdominowany odpowiednio przez oferty sprzedaży lub oferty kupna, ale żadnych transakcji w tym dniu na danym papierze nie zawierano. W warunkach dynamicznego, rosnącego rynku było to coraz bardziej dotkliwe ograniczenie.

Szczególnie inwestorzy mogli odczuć ograniczenia funkcjonującego systemu w latach 1992-1994. W tym okresie polska giełda przeżyła największą hossę w swojej historii: WIG od najniższego poziomu z czerwca 1992 r. do szczytu 8 marca 1994 r. wzrósł o ponad 3100 proc. W samym 1993 r. WIG zyskał blisko 1100 proc., a warszawska giełda zajęła pierwsze miejsce na świecie pod względem stóp zwrotu rynku akcji. Jednocześnie inwestorzy przed każdą sesją przeżywali dramat niepewności, czy będą mogli kupić albo sprzedać posiadane instrumenty zgodnie ze złożonymi zleceniami. System fixingowy był zbyt mało elastyczny dla rynku, na którym przybywało emitentów, inwestorów i kapitału. Wyraźnie pojawiała się potrzeba możliwości handlowania przez cały dzień, tak jak to miało miejsce na innych giełdach, reagowania na bieżące informacje rynkowe, a nie tylko uczestniczenia w jednorazowym wyznaczaniu kursu, a później omawiania tych wyników pod filarami budynku Centrum Bankowo-Finansowego.

Wówczas zapadła decyzja o budowie własnego systemu notowań ciągłych. Był to projekt w pełni autorski realizowany samodzielnie przez pracowników Giełdy, a na czele przedsięwzięcia stał Janusz Zawiła-Niedźwiecki, ówczesny dyrektor działu informatyki, który wraz z zespołem zaprojektował i wdrożył nową architekturę obrotu. System opierał się na komputerze IBM AS/400 i sieci terminali giełdowych zainstalowanych w biurach domów maklerskich.

Pierwsze notowania ciągłe ruszyły 20 kwietnia 1995 r., kiedy to w obrocie znalazły się obligacje, ale to 6 lipca 1996 r. uznaje się za datę przełomową, bo doszło wówczas do wprowadzenia do obrotu akcji pierwszych pięciu spółek, które zostały wylosowane z grupy 10 najbardziej płynnych przedsiębiorstw i były to: BIG, BPH, Dębica, Elektrim i Rolimpex. We wrześniu, październiku i grudniu do notowań ciągłych wprowadzano akcje kolejnych spółek. W nowym modelu zlecenia były kojarzone na bieżąco przez cały czas trwania sesji: gdy do systemu wpływało zlecenie kupna z ceną odpowiadającą istniejącemu zleceniu sprzedaży, transakcja dochodziła do skutku natychmiast. Obowiązywała zasada priorytetu ceny i czasu: wśród zleceń po tej samej cenie pierwszeństwo miało to złożone wcześniej. Ponadto ograniczenia wahań kursów chroniły rynek przed gwałtownymi skokami cen. Warto zaznaczyć, że ze względu na obawy odnośnie do wydajności tego systemu handel odbywał się blokami akcji, a nie dowolną ich liczbą. Wartość bloku akcji wynosiła od 5 tys. do 12 tys. zł. Zgodnie z przyjętymi zasadami notowania ciągłe były zarezerwowane wyłącznie dla najpłynniejszych spółek, które równolegle były notowane w systemie kursu jednolitego. Natomiast dla większości spółek obrót był realizowany nadal tylko w systemie fixingu.

Wprowadzenie notowań ciągłych szybko przyniosło wymierne rezultaty. Do końca 1996 r. w nowym systemie notowanych było już 21 spółek, a skumulowany obrót w ramach tego systemu wyniósł w ciągu 6 miesięcy 250 mln zł. Wprowadzanie do notowań ciągłych kolejnych spółek pozwoliło na wdrożenie kolejnej ważnej zmiany dla inwestorów, czyli rozpoczęcie publikacji indeksu WIG20 w trybie ciągłym. Było to również możliwe dzięki rozwojowi własnego systemu kalkulacji indeksów.

Autorski system Giełdy był ważnym przygotowaniem rynku i inwestorów do tego, co czekało ich w 2000 r. Już w grudniu 1996 r. GPW rozesłała zapytanie ofertowe o dostawę profesjonalnej platformy transakcyjnej nowej generacji. Na podstawie otrzymanych ofert i w wyniku przeprowadzonych analiz zdecydowano się na wybór oferty systemu giełdy francuskiej. Prace realizowane w kolejnych latach zaowocowały uruchomieniem 17 listopada 2000 r. systemu WARSET, który oznaczał pełną automatyzację, znacznie wyższą wydajność, nowe typy zleceń i możliwość handlowania dowolną liczbą akcji. Z perspektywy 30 lat, można stwierdzić, że uruchomienie notowań ciągłych nie było celem samym w sobie, tylko kluczowym etapem, który sukcesywnie uczył inwestorów nowych zasad obrotu, technik handlu oraz nowych technologii.