Kluczowa jest jednak skala tych pozytywnych zaskoczeń. Na podstawie dotychczas opublikowanych raportów, zagregowany wzrost zysku na akcję (EPS) spółek z indeksu S&P 500 w II kwartale szacowany jest na ok. 47 proc. r/r (najlepszy wynik od II kwartału 2021 r.). Dla przypomnienia, na początku sezonu analitycy oczekiwali dynamiki niemal o połowę niższej.
Tak wysokie tempo wzrostu robi wrażenie, choć warto pamiętać, że w dużej mierze jest ono efektem zysków księgowych wykazanych przez Alphabet i Amazon z tytułu przeszacowania posiadanych udziałów w Anthropiku. Nie są to zatem rezultaty wynikające z działalności operacyjnej tych spółek. FactSet szacuje, że po wyłączeniu tych jednorazowych efektów, wzrost EPS w indeksie S&P 500 wyniósłby około 29 proc. r/r.
Warto zwrócić uwagę, że po solidnych raportach finansowych większego rozpędu nabrały spółki z tzw. Wspaniałej Siódemki. Bardzo dynamiczny wzrost przychodów z usług chmurowych umocnił przekonanie inwestorów, że setki miliardów dolarów inwestowane w infrastrukturę AI i moc obliczeniową mogą przynieść oczekiwany zwrot. W przypadku trzech największych graczy, czyli Alphabetu, Amazona i Microsoftu zagregowany wzrost przychodów z segmentu chmurowego zbliżył się w poprzednim kwartale do 50 proc. r/r. Dla porównania, rok wcześniej dynamika ta była niemal o połowę niższa.
Pod względem wzrostu zysków sektor technologiczny nie był jednak w II kwartale liderem. Najwyższą dynamikę odnotował sektor energetyczny, w którym wzrost zysku na akcję przekroczył 135 proc. r/r. Żartobliwie można powiedzieć, że wyniki były na tyle dobre, że zwróciły uwagę prezydenta Donalda Trumpa, który w ostatnich dniach zasugerował, że spółki takie jak Exxon czy Chevron powinny obniżyć ceny detaliczne paliw.
Kluczowym pytaniem pozostaje to, co czeka nas w drugiej połowie roku. Charakterystyczną cechą poprzedniego sezonu wyników była wyjątkowo duża rewizja w górę prognoz na kolejne kwartały. Co ciekawe, mimo bardzo wysokich oczekiwań analitycy znaleźli jeszcze w ramach obecnie trwającego sezonu przestrzeń do dalszego podniesienia prognoz.
Sprawiło to, że wskaźnik ceny do prognozowanych zysków (forward P/E) dla indeksu S&P 500 spadł do ok. 19,5, czyli poniżej swojej 5-letniej średniej. Powstała tym samym dość nietypowa sytuacja – wskaźnik Shillera (CAPE), odnoszący cenę indeksu do średnich realnych zysków z ostatnich dziesięciu lat jest niemal dwukrotnie wyższy. Historycznie różnica między tymi wskaźnikami nie była tak duża, nawet w okresie bańki internetowej. Można więc powiedzieć, że wystarczy „tylko” albo „aż” zrealizować obecne prognozy zysków.