Pobyt indeksu w okolicy rekordów ładnie koresponduje z najnowszymi dokonaniami finansowymi amerykańskich korporacji. Po opublikowaniu raportów przez 61 proc. spółek z S&P 500 tempo wzrostu zysku na akcję (EPS) podskoczyło do 47 procent. Co prawda niemała część z tego to efekt czysto księgowych przeszacowań wartości pakietów akcji Anthropic i SpaceX przez niektóre big techy, ale nawet po skorygowaniu o te jednorazowe, papierowe operacje, tempo w skali całego indeksu to ciągle bardzo przyzwoite 29 proc. rok do roku.
Najszybszemu od 2021 r. tempu poprawy wyników (głównie na fali boomu AI, ale nie tylko) towarzyszy najwyższy od 50 miesięcy lipcowy odczyt ISM Manufacturing. Wspinając się do 55,6 pkt, przemysłowy wskaźnik wykonał kolejny krok w ramach cyklu koniunkturalnego, którego typowe historyczne szczyty plasują się z reguły powyżej 59-60 pkt.
Czy coś mogłoby się położyć cieniem na tym ogólnie pozytywnym fundamentalnym otoczeniu? Jeśli już szukać sygnałów alarmowych, to raczej w niektórych wskaźnikach rynkowych. Najnowszy comiesięczny sondaż Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (AAII) przyniósł spadek udziału gotówki w portfelach do poziomu dokładnie tak samo niskiego, jak przed marcową zawieruchą na rynkach, i zarazem jednego z najniższych w ostatnich latach.