Polenergia otrzymała oświadczenie Allianz Polska Otwartego Funduszu Emerytalnego oraz Nationale-Nederlanden Otwartego Funduszu Emerytalnego, zgodnie z którym w ocenie funduszy na 31 lipca 2026 r. cena zaproponowana w wezwaniu na sprzedaż akcji spółki z 10 lipca 2026 r. nie odzwierciedla wartości godziwej akcji. W związku z tym fundusze deklarują, że nie sprzedadzą akcji po cenie wskazanej w wezwaniu. Przypomnijmy, że 10 lipca BIF IV Europe Holdings należący do globalnego funduszu inwestycyjnego Brookfield oraz Mansa Investments, kontrolowana przez spółkę Kulczyk Holding, ogłosiły wezwanie do zapisywania się na sprzedaż 17,1 mln akcji Polenergii tj. 22,12 proc. kapitału i głosów na walnym zgromadzeniu po cenie 59,1 zł za sztukę.

Foto: Parkiet

O ile może wzrosnąć cena?

Analitycy są niemal pewni, że cena w wezwaniu będzie podwyższona.  – Tylko te dwa fundusze kontrolują 13 proc. akcji Polenergii. W ich ocenie obecna cena w wezwaniu jest niewystarczająca. Nasza wycena w najnowszej rekomendacji wynosi minimalnie ponad 65 zł za akcję. Zakłada ona m.in. ograniczony potencjał w kreacji wartości przez offshore z powodu wysokiego CAPEX-u. Większą wartość widzimy w lądowej energetyce wiatrowej, którą będzie wspierać  perspektywa strukturalnie wyższych cen energii w Polsce. Aby uzyskać zgodę funduszy i sfinalizować wycofanie spółki z giełdy, oferujący – Brookfield i Mansa – będą prawdopodobnie musieli podnieść cenę, niewykluczone, że do okolic 65 zł za akcję lub więcej, jeśli sprzedający będą oczekiwać dodatkowej premii – mówi Andrzej Kędzierski, analityk BM Pekao.

Czytaj więcej

Kulczyk i Brookfield idą po pełną pulę w Polenergii

Delisting Polenergii stoi teraz w obliczu dwóch scenariuszy, których wynik zależy od reakcji głównych akcjonariuszy (Brookfield i Mansa) na opór funduszy mniejszościowych posiadających 13 proc. udziałów. – W scenariuszu pozytywnym cena zostanie podniesiona, aby sprostać oczekiwaniom funduszy i uzyskać ich zgodę na zdjęcie spółki z giełdy. Z kolei scenariusz negatywny oznaczałby rezygnację z kontynuacji procesu w obecnej formie, jeśli nie dojdzie do porozumienia cenowego z mniejszościowymi akcjonariuszami i potencjalny powrót do kolejnej próby delistingu za kilka lat. Stanowi to ryzyko dla wszystkich stron liczących na finalizację transakcji, ale uważamy, że jest on mniej prawdopodobny – mówi analityk.

Strategie akcjonariuszy 

Jak mówią nam analitycy, wzywający po wcześniejszych niepowodzeniach, wydają się być zdeterminowani, by zamknąć temat przejęcia akcji Polenergii i wycofania spółki z giełdy. - Publiczne odrzucenie pierwotnej ceny przez fundusze jest w moim odczuciu manewrem taktycznym mającym na celu wymuszenie jej podniesienia. Kontynuowanie tej publicznej licytacji, podnosząc cenę „na ślepo” o drobne kwoty, jest nieefektywne i ryzykowne. Logika sytuacji wymaga, aby wzywający zainicjował rozmowy w celu ustalenia akceptowalnego progu cenowego i zabezpieczył powodzenie wezwania, zanim formalnie podniesie ofertę – mówi Michał Sztabler, analityk Noble Securities.

– Fundusze mają tu przewagę. Świadomie nie ujawniły ceny, którą uznałyby za satysfakcjonującą, utrzymując w ten sposób presję na wzywających. Wykorzystują swoją pozycję do maksymalizacji wartości, a ich działanie jest klasyczną taktyką negocjacyjną. Potencjalny scenariusz to bezpośrednie negocjacje. To najbardziej racjonalna ścieżka prowadząca do sukcesu wezwania. Podwyższanie ceny „na ślepo” bez wiedzy, jakiej ceny spodziewają się fundusze wydaje się ryzykowne – mówi.