Wojna na Bliskim Wschodzie trwa. W minionym tygodniu nie ustawały ataki amerykańskich sił na cele w Iranie, a ten odpowiadał atakami odwetowymi. I jedni, i drudzy zapowiadają kontrolę nad przepływem statków przez kluczowy szlak. Ropa naftowa reagowała zwyżkami. Cena WTI wróciła powyżej 80 USD, a Brent powyżej 85 USD/bar. Ponowny skok cen czarnego złota ponownie rozbudził obawy o utrwalenie inflacji. Zwłaszcza na krajowym podwórku. W tym kontkeście czerwcowy spadek CPI do 2,5 proc. może okazać się tylko przejściowy. W kontrze do tych obaw stoi ostatnia zapowiedź prezesa NBP, który podczas konferencji po posiedzeniu RPP stwierdził, że rozważa wniosek o obniżkę stóp na powakacyjnym posiedzeniu.
WIG w czwartek po raz pierwszy w historii przekroczył 144 000 pkt. Wśród inwestorów przeważają więc optymiści. Być może rynek zakłada, że jeśli chodzi o Bliski Wschód po raz kolejny zadziała efekt TACO, czyli Donald Trump zaraz złagodzi swoje stanowisko i jednak przerwie wojnę z Iranem. Niewykluczone też, że górę biorą wygórowane oczekiwania co do rozpoczętego właśnie sezonu wyników na Wall Street. W ciągu najbliższych dwóch tygodni rezultaty pokaże wspaniała siódemka. Jeśli zostaną odebrane przez rynek pozytywnie, S&P 500 powinien wyjść na nowe szczyty historyczne, co z kolei powinno sprzyjać GPW. I do tego może dochodzić też trzecia, bardziej lokalna kwestia. Otóż za naszą wschodnią granicą trwa wojna, w której Ukraina coraz lepiej i śmielej sobie radzi. Drony zniszczyły już tak dużą część rosyjskiej infrastruktury naftowej, że na stacjach paliw zaczyna brakować surowca i dochodzi do społecznych napięć. W tym kontekście coraz częściej pojawiają się głosy, że prezydent Rosji zacznie szukać sposobu na rozejm. Gdyby do TACO dołączyło PACO, to geopolityczne czynniki ryzyka znacznie by złagodniały, co powinno sprzyjać GPW, a być może właśnie jest przez GPW dyskontowane. W ten scenariusz nie wpisuje się jednak to, że wciąż relatywną słabość wykazuje WIG–Ukraina.
Z perspektywy analizy technicznej – wyjście WIG-u na nowe ATH to klasyczny sygnał kontynuacji hossy. Taki sam sygnał wysyła też mWIG40, który w minionym tygodniu po raz pierwszy w historii przekroczył 10 000 pkt. Z kolei WIG20, wprawdzie rekordu nie ustanowił, ale szczyt hossy przebił. Na tym tle słabiej wygląda wciąż sWIG80. I ta dywergencja między działem maluchów, a resztą rynku zaczyna się powiększać. Z jednej strony mamy bowiem nowe szczyty, a z drugiej – spadek sWIG80 poniżej średniej z 200 sesji. W piątek po południu indeks przełamał tę umowną granicę hossy. Jest to na razie techniczny sygnał ostrzegawczy. Nie pojawia się często, więc nie należy go lekceważyć. Jego wydźwięk łagodzi skala trwającej korekty. Od czerwcowego rekordu sWIG80 oddalił się o 7 proc. Do progu bessy brakuje jeszcze 13 pkt proc., więc potencjalny margines bezpieczeństwa jest spory.
Zajrzyj na kanał autora: youtube.com/@finsite