– Patrząc na wyniki za I półrocze i na efekty osiągane zwykle w drugiej połowie roku, wypracowanie takich wyników finansowych wydaje się niemal pewne – twierdzi Wieczorkowski.

W ubiegłym roku obroty producenta mierników wyniosły blisko 36 mln zł, a wynik netto sięgnął 4,6 mln zł. Natomiast w pierwszym półroczu tego roku spółka odnotowała 20,34 mln zł przychodów (wzrost o 29 proc. rok do roku) i 2,29 mln zł zarobku (wzrost o 1 proc.).

Zarząd spółki zapowiada, że zgodnie z przyjętą polityką będzie rekomendował wypłatę dywidendy także z zysku za ten rok. – Biorąc pod uwagę stabilną sytuację spółki i dobre perspektywy na drugie półrocze, nie powinna być ona niższa niż wypłacona za rok ubiegły, a może nawet być wyższa – przekonuje Wieczorkowski. Akcjonariusze otrzymali z zysku za rok ubiegły po 33 gr na akcję.

Prezes Sonelu tłumaczy, że rosnąca sprzedaż to efekt wzmożonego eksportu, który stanowi już 30 proc. przychodów spółki.

– Dynamicznie rośnie przede wszystkim sprzedaż do Rosji i do Chin. To bardzo obiecujące rynki. Naszym celem jest uzyskiwanie w kolejnych latach ze sprzedaży zagranicznej co najmniej połowy naszych rocznych przychodów – zapowiada Wieczorkowski.

Hitem eksportowym okazały się nowe przyrządy pomiarowe, które Sonel wdraża dzięki unijnej dotacji. Na powiększenie oferty produktowej chce w sumie wydać 16 mln zł. Z taśmy zjechało już 17 nowych urządzeń, a kolejnych 12 wejdzie do sprzedaży w przyszłym roku. – Są skierowane przede wszystkim do klientów zagranicznych, którzy zgłaszają duże zapotrzebowanie na innowacyjne urządzenia – zaznacza prezes Sonelu. Dodaje, że na razie spółka nie jest zainteresowana przejmowaniem innych firm, a ewentualne akwizycje będą możliwe najwcześniej za dwa lata. – Sprzedaż rośnie z roku na rok, a to oznacza, że za dwa, trzy lata Sonel znacznie zwiększy skalę działalności. Wtedy przyjdzie czas na akwizycje – stwierdził prezes. Kurs firmy spadał w piątek o 3 proc., do 4,59 złotych.