Sierpień na rynku usług maklerskich upłynął pod znakiem wyraźnej przewagi zagranicznych brokerów. Zdominowali oni handel na GPW, a walnie do tego przyczyniły się sierpniowe zmiany w indeksie MSCI Emerging Markets. W tym kontekście słabość krajowych brokerów nie powinna dziwić, chociaż i tak postawa niektórych firm jest sporym zaskoczeniem.
Gra do jednej bramki
Zdalni członkowie GPW od dłuższego czasu rosną w siłę. Jeszcze kilka lat temu odpowiadali za około 25 proc. obrotów. Teraz jest to około 50 proc., a w sierpniu było to już prawie 57 proc. Trzeba jednak też podkreślić, że ubiegły miesiąc był bardzo specyficzny. Rynek żył przede wszystkim zmianami w indeksie MSCI EM. Zagraniczni inwestorzy – i aktywni, i pasywni – dostosowywali swoje portfele do tych zmian (efektem był spadek udziału Polski w MSCI EM) i, jak się okazuje, przy tej okazji korzystali przede wszystkim z usług zagranicznych brokerów.
W sierpniu najaktywniejszych pośrednikiem na naszym rynku okazał się JP Morgan (8,73 proc. udziałów), przed DM Banku Handlowego (7,1 proc.) i Merrill Lynch (6,82 proc.). Tak na papierze wygląda pierwsza trójka.
Już przy okazji lipcowego zestawienia wskazywaliśmy jednak, że część firm, która do tej pory handlowała na GPW przez swoje oddziały w Wielkiej Brytanii, przenosi aktywność do firm zarejestrowanych na kontynencie (co ma związek z brexitem) i w oficjalnych statystykach ich osiągnięcia rozbite są na dwa podmioty. Gdyby je zsumować, to okaże się, że najaktywniejszym brokerem na naszym rynku w sierpniu był Merrill Lynch (10,34 proc. udziałów), drugi JP Morgan (8,74 proc.), a trzeci Morgan Stanley (7,93 proc.).
Zmiany, zmiany, zmiany...
Biorąc pod uwagę zmiany w indeksie MSCI EM, sierpniowa słabość lokalnych brokerów jest po części usprawiedliwiona. W statystykach za ubiegły miesiąc w oczy mimo wszystko rzuca się jednak dalsza pozycja DM PKO BP. Instytucja ta od dłuższego czasu należała do najaktywniejszych firm na naszym rynku, stanowiąc tym samym, obok DM Banku Handlowego, lokalną przeciwwagę dla zagranicznych podmiotów. W sierpniu DM PKO BP zdobył jednak tylko 4,7 proc. rynku, co w oficjalnych statystykach dało firmie dopiero dziewiąte miejsce.
Jak się okazuje, firmie nie udało się przejść suchą stopą przez trudny okres w branży maklerskiej. – W DM PKO BP w lipcu została przeprowadzona optymalizacja działalności. Dostosowaliśmy zatrudnienie poszczególnych jednostek do bieżącej i do oczekiwanej sytuacji giełdowej oraz sytuacji na rynku transakcji pozyskiwania kapitału. Uwzględniliśmy także postępujące zmiany w sposobie korzystania z usług maklerskich przez klientów, którzy, składając zlecenia, coraz chętniej korzystają z kanałów elektronicznych. W ramach tej operacji zatrudnienie w DM PKO BP zmniejszyło się o 30 osób. Wszystkie kluczowe produkty i usługi DM zostały jednak zachowane – usłyszeliśmy w biurze prasowym PKO BP.
Zmiany zaszły też w grupie Pekao. Oficjalnie z rynku zniknęła już marka CDM Pekao. Firma została wcielona w struktury banku i połączono ją z DM Pekao. – Połączenie CDM Pekao i DM Pekao to zamknięcie kolejnego etapu tego strategicznego dla naszego banku procesu. W czerwcu DM Pekao przejął obsługę rachunków maklerskich od DI Xelion, w sierpniu zintegrowaliśmy działalność CDM Pekao – tym samym konsolidując obsługę klientów indywidualnych na rynku maklerskim w DM Pekao. Wkrótce w ramach projektu DM Pekao rozszerzy zakres swoich kompetencji odpowiednio do uzyskanych nowych licencji, m.in. o obsługę klientów instytucjonalnych oraz działalność w zakresie animacji rynku i emitentów. Planujemy, aby oferta trafiła do wszystkich segmentów klientów jeszcze w tym roku – mówi Grzegorz Olszewski z zarządu Banku Pekao.