Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki wpłynęły na niższy od prognoz analityków wzrost produkcji przemysłowej w sierpniu.
- Które gałęzie przemysłu okazały się motorami wzrostu, a które odnotowały wyraźne spadki.
- Jak ożywienie inwestycyjne i sytuacja na rynkach zagranicznych kształtują kondycję polskiego przemysłu.
- Co oznacza najwyższy od trzech lat wzrost inflacji producenckiej dla cen w sklepach.
Dane o sierpniowej produkcji przemysłowej okazały się wyraźnie gorsze od średniej prognoz ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” (6,3 proc. r/r). Ba, tylko jeden spośród blisko 20 zespołów analitycznych spodziewał się tak niskiego wyniku. Powszechnie oczekiwano, że odczyt za sierpień będzie lepszy niż w lipcu (początkowo GUS mówił o wzroście o 5,1 proc., teraz zrewidował to do 4,8 proc.) choćby z uwagi na korzystniejszy układ dni roboczych. Tak się jednak nie stało.
Inwestycje i eksport ciągną przemysł, słabo w odzieży czy meblach
Zgodnie z danymi GUS, w sierpniu – w ujęciu rok do roku – najsilniej wzrosła produkcja dóbr zaopatrzeniowych (to m.in. surowce i półfabrykaty, np. paliwa, surowce wtórne, chemikalia przemysłowe, materiały budowlane): o 8,5 proc. Rośnie też produkcja dóbr inwestycyjnych (np. maszyny, urządzenia, narzędzia, środki transportu dla firm) – o 4,7 proc. – czy dóbr konsumpcyjnych nietrwałych (m.in. żywność, napoje, chemia domowa czy odzież) – o 4,8 proc. Kolejny miesiąc z rzędu spadek dotknął z kolei produkcję trwałych dóbr konsumpcyjnych (np. meble, sprzęt AGD, RTV, samochody osobowe), tym razem aż o 7 proc.
Schodząc nieco „głębiej”, w sierpniu produkcja przemysłowa urosła w 25 z 34 działów przemysłu. Wyróżnia się m.in. produkcja urządzeń elektrycznych, która urosła o 18,7 proc. r/r, ale wyraźnie w górę poszła też m.in. produkcja maszyn i urządzeń (12,8 proc.), metali (7,2 proc.), papieru i wyrobów z niego (8,8 proc.) czy w gospodarce odpadami (10,8 proc.) oraz w kategorii wytwarzania i zaopatrywania w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (10,5 proc.).
Spadek w ujęciu rocznym odnotowano w pozostałych dziewięciu działach, w tym m.in. w produkcji wyrobów tytoniowych – o 11,7 proc., wyrobów tekstylnych (o 4,9 proc.) czy mebli (2,3 proc.).
Co napędza przemysł?
Nowe dane rozczarowały, trzeba więc pilnie obserwować statystyki z kolejnych miesięcy. Ekonomiści ING Banku Śląskiego obawiają się, iż ten wynik sugeruje, że po mocnym drugim kwartale br., druga połowa roku może być trudniejsza dla gospodarki z uwagi na geopolitykę i wydłużający się kryzys energetyczny.
Bardziej optymistycznie brzmią analitycy banku Pekao. „Słabości sierpniowych danych nie da się przypisać jednemu sektorowi, ale może nie trzeba. Kalendarz nie pomógł produkcji (odbieranie 15 sierpnia przypadającego w sobotę), ale takie efekty łatwo się znajduje ex post. Trendy w polskim przemyśle są dalej pozytywne” – napisali na portalu X.
W dłuższym horyzoncie dane wskazują, że polski przemysł znajduje się w trendzie zwyżkowym. Napędza go kilka efektów. Po pierwsze: ożywienie inwestycyjne i zamówienia publiczne: Widać, że głównymi motorami wzrostu są segmenty dóbr inwestycyjnych i zaopatrzeniowych. Silny impuls płynie z dużych projektów publicznych (energetyka, zbrojenia), dużym wsparciem są też oczywiście środki unijne, m.in. z KPO. Jednocześnie ożywienie może być też wspierane przez procesy inwestycyjne w firmach, m.in. w nowe budynki czy w automatyzację.
Po drugie, wsparcie dają też rynki zagraniczne. Polskie sektory wytwórcze korzystają z cyklicznego ożywienia w Europie, wspieranego m.in. przez niemiecki pakiet fiskalny. – Coraz wyraźniej widać sygnały ożywienia w niemieckiej gospodarce. Niby było ono oczekiwane, ale przez długi czas się nie materializowało – mówi Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Erste Bank Polska.
Dodatkowo możliwe, że relatywnym wsparciem dla europejskiej gospodarki jest też skala uderzenia kryzysu energetycznego w Chiny. – Mimo ogólnego trendu utraty konkurencyjności Zachodu względem Chin, w ostatnim czasie presja ta tymczasowo osłabła – ocenia Bielski.
Inflacja producencka najwyższa od ponad trzech lat
Zgodnie z piątkowymi danymi, ceny produkcji sprzedanej polskiego przemysłu w sierpniu urosły o 0,6 proc. względem lipca i o 4,2 proc. rok do roku. Taka skala wzrostu w ujęciu rocznym to najwyższy wynik od kwietnia 2023 r. – Za wzrostem stoją dwa czynniki. Pierwszy to wysokie ceny surowców energetycznych, które zwiększają koszty produkcji, transportu i wytwarzania energii. Drugi to efekt bazy. Rok temu ceny producentów spadały, więc tegoroczna dynamika rok do roku jest przez to wyższa – wyjaśnia Mariusz Zielonka, główny ekonomista Lewiatana.
Odczyt 4,2 proc. r/r jest jednocześnie wyższy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (3,5 proc. r/r), a nawet od najwyższej z nich (4,1 proc.). Przyspieszenie inflacji producenckiej to zły sygnał dla cen dla konsumentów. – Zmiany cen producentów z reguły z wyprzedzeniem pojawiają się później w cenach detalicznych – wyjaśnia Zielonka. – To wkrótce podniesie ceny towarów w sklepach – wtóruje mu Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.