Technologie

Sygnity kończy restrukturyzację i zaczyna myśleć o rozwoju

Dzięki restrukturyzacji kondycja spółki szybko się poprawia. Przyszły rok zakończymy zyskiem - mówi Norbert Biedrzycki, prezes Sygnity
Foto: GG Parkiet, Szymon Łaszewski SL Szymon Łaszewski

[b]Kiedy restrukturyzacja Sygnity zacznie przynosić efekty, które będą widoczne w rachunku wyników? Na razie spółka wciąż ponosi olbrzymie straty.[/b]

Kończymy już operację „Clean the house”. Wbrew pozorom na jej efekty nie będzie trzeba długo czekać. Do końca tego roku oszczędności z tego tytułu wyniosą 6 mln zł, a w przyszłym już 30 mln zł. Dlatego podtrzymujemy nasze plany osiągnięcia do 2012 r. 5–7-proc. marży zysku operacyjnego przy przychodach rzędu 650–700 mln zł.

[b]Na tych oszczędnościach się skończy?[/b]

Nie ukrywam, że oszczędności będą jeszcze większe. Ale za wcześnie, żeby mówić o konkretach.

[b]Jakie działania restrukturyzacyjne są najbardziej opóźnione?[/b]

W zdecydowanej większości przypadków wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem. Nieco wolniej, niż zakładaliśmy, idzie nam jedynie zmniejszanie liczby biur, z których korzystamy. Przypomnę, że firma działała aż w 19 lokalizacjach w całym kraju. Docelowo chcemy skoncentrować działalność w czterech, pięciu wybranych biurach. Jednak część umów z właścicielami obiektów została podpisana na długie lata. Staramy się więc jakoś je renegocjować albo podnajmować powierzchnie.

[b]Jak przebiega redukcja załogi? Czy to już zakończony proces?[/b]

Gdy przychodziłem do firmy, zatrudnialiśmy w całej grupie ok. 2,4 tys. osób, razem ze stałymi współpracownikami. Teraz jest ich nieco ponad 2 tys., z czego w pięciu głównych spółkach jest ich 1740, w tym blisko 400 współpracowników. Do końca roku ta liczba będzie się jeszcze zmniejszać, jednak nie chcę podawać żadnych danych. Wpro­wa­dzi­li­śmy jed­no­oso­bo­wą od­po­wie­dzial­ność za po­wie­rzo­ne za­da­nia. Przy­go­to­wa­li­śmy rów­nież no­wy pro­gram mo­ty­wa­cyj­ny dla sprze­daw­ców. Po­nad­to, ja­ko pre­zes mo­gę przy­zna­wać ze spe­cjal­nej pu­li do­dat­ko­we pre­mie, któ­rych wy­so­kość mo­że sięgać na­wet kil­ku­set ty­sięcy zło­tych. Do te­go han­dlo­wiec w ra­mach na­gro­dy mo­że do­stać wy­bra­ny przez sie­bie sa­mo­chód służbo­wy, na­wet z bar­dzo wy­so­kiej półki. To wszyst­ko za „zdo­by­cie” no­wych pro­jek­tów, więc zu­pełnie mi nie prze­szka­dza, że ktoś będzie jeździł lep­szym sa­mo­cho­dem ode mnie.

[b]Wokół Sygnity zawsze kręciły się setki stałych współpracowników. Czy to się zmieni? [/b]

Jednym z elementów restrukturyzacji jest centralizacja zakupów. Sygnity jeszcze rok temu kooperowało z ok. 900 podmiotami. To się bardzo szybko zmieni. Liczba kontrahentów spadnie do kilkudziesięciu. Części z nich, których umiejętności szczególnie cenimy, zaproponujemy powrót do spółki. Z pozostałych zrezygnujemy.

[b]Zapowiadał pan odchudzenie grupy kapitałowej. Jak przebiega ten proces?[/b]

Już wchłonęliśmy Aram. Ogłosiliśmy też podobne plany dotyczące Winuela. Do końca roku chcemy też inkorporować Polsoft. Max Elektronik ma zaś być podstawą nowego pionu dla średnich i małych przedsiębiorstw. Zakończyliśmy już też rozmowy o sprzedaży Geomaru. Jeśli kupujący przedstawi wymagane przez nas gwarancje, na co ma czas do końca września, transakcja zostanie sfinalizowana bardzo szybko.

[b]Geomar to niejedyne aktywa wystawione na sprzedaż. Na rynku mówiło się, że podobny los spotka Sygnity Technology.[/b]

Dokładnie przyjrzeliśmy się wszystkim aktywom i nasz zapał do pozbywania się niektórych znacznie się zmniejszył. Po zmianie zarządu Sygnity Technology ma szybko poprawiać wyniki, dzięki czemu przestanie obciążać grupę. Nie chcemy sprzedawać tej spółki.

[b]Jeszcze wiosną sygnalizował pan, że sprzedaż zbędnych aktywów może sprawić, że tegoroczne przychody Sygnity spadną o kilka procent w porównaniu z 2009 r., gdy wyniosły 563 mln zł.[/b]

Znając wyniki I półrocza i portfel zamówień na pozostałe miesiące, który jest jakościowo znacznie lepszy niż rok temu, spodziewam się, że nasze przychody mogą być porównywalne z zeszłorocznymi.

[b]A co z zyskami?[/b]

Tu nasze plany się nie zmieniły. Tak jak już mówiłem wcześniej, będziemy mieli w tym roku stratę, ale znacznie, o ok. 75–80 proc. mniejszą niż w 2009 r. Zmiany przeprowadzamy na żywym organizmie spółki usługowej. Nie możemy tak jak w zakładach produkcyjnych zamknąć w ciągu tygodnia nierentownej linii i odcinać od tego kuponów. My musimy skończyć zakontraktowane projekty, a największą wartością firmy są ludzie. Więc zmiany muszą być starannie przemyślane.

[b]Co się dzieje w sprawie zmian struktury organizacyjnej?[/b]

Teraz mamy trzy segmenty: bankowo-finansowy, publiczny i utilities. Pion general business, który np. obsługiwał Telekomunikację Polską, rozwiązaliśmy, uznając, że warto zachować tylko niektóre działalności z tego obszaru. Tworzymy również zupełnie nowy pion, który będzie obsługiwał małe i średnie przedsiębiorstwa. Rekrutujemy do niego nowe osoby. Myślę, że docelowo będzie w nim pracowało ok. 40 osób. Wyselekcjonowaliśmy już produkty, które ten zespół będzie sprzedawał i wdrażał. Pion wystartuje na początku 2011 roku.

[b]Wiosną zapowiadał pan też stworzenie zespołu R&D (badań i rozwoju). Firma miała zacząć świadczyć usługi hostingowe, czyli udostępniać klientom miejsca na serwerach...[/b]

Do końca roku zbudujemy dział strategicznego R&D. Docelowo zespół będzie liczył ok. 30 osób. Już wyselekcjonowaliśmy pierwszych 17 projektów, nad którymi będziemy pracowali. Część z nich to nasze własne pomysły. Myślę, że w 2012 r. pierwsze produkty będą gotowe do sprzedaży. Chcemy je szybko komercjalizować. Rozważamy różne scenariusze, w tym wprowadzanie na rynek publiczny firm, które będą zajmowały się ich sprzedażą.

[b]Podobne pomysły ma też Asseco czy Comarch. Na razie trudno jednak mówić o większych ich sukcesach na tym polu...[/b]

Nie chcę oceniać konkurencji. Starannie budujemy plany związane z tym działem, korzystając tu z doświadczeń między innymi jednego z najbardziej znanych uniwersytetów na świecie. To pozwoli nam również znacznie zaoszczędzić na wydatkach na finansowanie projektów. Dlatego budżet pionu nie będzie duży i w 2012 r. nie przekroczy 2 mln zł. Nie będzie to zatem duże obciążenie.

[b]A co z hostingiem?[/b]

Na pewno nie będziemy budowali własnego data center (centrum przetwarzania danych – red.), żeby je świadczyć. Prowadzimy już rozmowy z właścicielami tego typu obiektów – operatorami telekomunikacyjnymi z Polski i Niemiec – na temat możliwości i warunków korzystania z ich zasobów czy też wynajęcia tylko powierzchni w data center. Myślę, że niedługo będziemy mogli pochwalić się pierwszymi umowami.

[b]Przejdźmy do spraw finansowych. Czy spółka nie musi się już martwić o płynność finansową?[/b]

Nasza kondycja jest coraz lepsza. Nie mamy żadnych problemów z finansowaniem bieżących wydatków. Co więcej, zaczynamy już myśleć o obniżaniu kosztów finansowania działalności. Pod koniec roku nasze zadłużenie może lekko wzrosnąć, ale to będzie wynikało tylko z naturalnego w tym okresie dla naszej branży sezonowego wzrostu zapotrzebowania na kapitał obrotowy.

[b]Czy to oznacza, że Sygnity nie będzie musiało korzystać z emisji akcji w ramach kapitału docelowego?[/b]

Nie mamy żadnych planów z tym związanych.

[b]Skoro sytuacja tak szybko się poprawia, to może spółka, poszerzając działalność, zamierza przejmować inne firmy?[/b]

Na to jest zwyczajnie za wcześnie. Jak będziemy na plusie, zaczniemy o tym myśleć. Na razie w grę wchodzą tylko inwestycje w produkty. Pracujemy też nad umowami partnerskimi z zagranicznymi podmiotami, dzięki którym będziemy mogli jako pierwsi wprowadzić na polski rynek bardzo perspektywiczne rozwiązania, np. z zakresu nowoczesnej mobilnej bankowości.

[b]A większe transakcje kapitałowe? Sygnity już kilkakrotnie było kojarzone z różnymi zagranicznymi partnerami, którzy za jego pośrednictwem chcieli wejść na polski rynek.[/b]

Jeśli pyta pan o to, czy mam na stole ofertę od kogoś, kto chce nas kupić, to takich ofert nie mam i raczej prędko się nie spodziewam.

[b]Jak ocenia pan krajowy rynek IT? Czy deklaracje, że po zeszłorocznym załamaniu wrócił już na tory wzrostu, nie są na wyrost?[/b]

Oceniając sytuację branży przez pryzmat naszych trzech kluczowych segmentów oraz naszego portfela zamówień, mogę powiedzieć, że nie spodziewam się zwyżek w sektorze bankowym. Czasy, gdy banki inwestowały w nowe centralne systemy, należą już do przeszłości. Jeśli będą kupowały jakieś aplikacje, to będą one niszowe. Pewne nadzieje wiążemy ze zmianami związanymi z BZ WBK. Gdy Santander wchodził kilka lat temu do Polski, był jednym z naszych najważniejszych klientów.Nieco lepiej wygląda sytuacja w sektorze publicznym. Na tym rynku sporo się dzieje, rusza dużo projektów, w których będziemy szukać swojej szansy. Myślę, że w 2011 r. uda nam się nieco zwiększyć przychody z tego sektora.Najbardziej optymistycznie oceniam natomiast perspektywy sektora użyteczności publicznej. Prowadzimy rozmowy na temat szeregu bardzo ciekawych wdrożeń. Klienci dużo chętniej niż jeszcze kilka miesięcy temu rozmawiają o inwestycjach w IT. W optymistycznym scenariuszu nasza sprzedaż do sektora utilities w przyszłym roku może wzrosnąć nawet o 20–30 proc.

[b]Dziękuję za rozmowę.[/b]

[ramka][b]Permanentnanaprawa [/b]

Sygnity od połączenia z Emaksem, co miało miejsce w czerwcu 2007 r., jest w stanie permanentnej restrukturyzacji. Przez ten okres spółka już dwukrotnie zmieniała prezesa. Obecny, Norbert Biedrzycki (jest u sterów od marca), przyszedł do Sygnity z zewnątrz. To ułatwia mu dokonywanie radykalnych cięć, których tak obawiali się poprzednicy.Biedrzycki przejął spółkę w trudnej sytuacji finansowej. Strata operacyjna i netto grupy za 2009 r. przekraczała 100 mln zł. Przychody spadły do 563 mln zł z blisko 1 mld zł rok wcześniej. Po sześciu miesiącach tego roku obroty Sygnity wynoszą 222 mln zł, czyli są o jedną piątą niższe niż przed rokiem. Strata operacyjna wynosi 31 mln zł, a netto 30 mln zł.Prezes zapewnia, że w wynikach kolejnych kwartałów będą już widoczne pozytywne efekty restrukturyzacji. Przychody w całym roku mają być zbliżone do zeszłorocznych, a strata operacyjna wyniesie maksymalnie kilkanaście milionów złotych. Przyszły rok Sygnity ma już zakończyć zyskiem.Inwestorzy zdają się wierzyć w te zapowiedzi. Kurs się ustabilizował, a analitycy zalecają kupowanie akcji.[/ramka]

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.