Technologie

Wasko: ożywienia w branży IT nie widać

Gliwicka spółka, której sprzedaż i zyski w 2009 r. mocno spadły, obiecuje poprawę wyników. Szybki powrót do rezultatów z przeszłości będzie jednak bardzo trudny

Tomasz Kosobucki, członek zarządu Wasko, deklaruje, że portfel zamówień spółki jest porównywalny z zeszłorocznym.

Foto: GG Parkiet, Andrzej Cynka A.C. Andrzej Cynka

Poprzedni rok dla Wasko był wyjątkowo nieudany. Jeszcze wiosną zarząd deklarował, że celem jest powtórzenie wyników z 2008 r., czyli osiągnięcie 400 mln zł obrotów i 14 mln zł zysku netto (dla grupy). Tymczasem po dziewięciu miesiącach sprzedaż miała wartość ledwie 131 mln zł, a strata netto przekraczała 1,3 mln zł. – 2009 r. był bardzo słaby nie tylko dla Wasko, ale i dla całej branży IT – przyznaje Tomasz Kosobucki, członek zarządu gliwickiej spółki.

[srodtytul]Dane wyglądają kiepsko[/srodtytul]

Nie chce zdradzić, jakimi wynikami Wasko zakończyło cały ubiegły rok. – IV kwartał był dla nas, podobnie jak w poprzednich latach, najlepszy w całym roku – deklaruje. To oznacza, że sprzedaż przekroczyła 60 mln zł, a zysk netto wyniósł ponad 3 mln zł (takie wyniki firma wypracowała w II kwartale). Narastająco obroty Wasko były zatem co najmniej zbliżone do 200 mln zł, a zysk wyższy niż 2 mln zł. W porównaniu z 2008 r. oznaczałoby to zniżkę odpowiednio o 50 i 85 proc.

Mimo znacznego spadku sprzedaży Wasko pozostaje w dobrej kondycji finansowej. – Mamy na kontach, lokatach i w bezpiecznych instrumentach około 30 mln zł – twierdzi przedstawiciel firmy. Przyznaje, że w ciągu roku zatrudnienie w grupie spadło o prawie 10 proc. Obecnie w Wasko i podmiotach zależnych pracuje 700 osób. – Obyło się bez zwolnień grupowych. W dużej części była to naturalna fluktuacja kadr – zapewnia.

Wasko mocno ograniczyło również wydatki na nową infrastrukturę sprzętową. Zrezygnowało z akwizycji. Nie zarzuciło jednak łożenia pieniędzy na badania nad nowymi produktami. Współfinansuje je ze środków unijnych.

Łączny budżet na inwestycje w 2009 r., jak szacuje Kosobucki, wyniósł około 10 mln zł. Rok wcześniej był trzy razy większy. – W latach 2007 i 2008 gruntownie zmodernizowaliśmy firmę jeśli chodzi o wyposażenie techniczne. Dlatego teraz nie musimy wydawać pieniędzy na ten cel. Nie planujemy też większych wydatków tego typu w bieżącym roku – mówi. Podobnie jak rok temu firma nie przygotowuje żadnych akwizycji. Nie zrezygnuje jednak z finansowania prac nad nowymi aplikacjami i produktami. Jest gotowa wydać na ten cel w najbliższych dwóch latach około 18 mln zł.

[srodtytul]Będzie odbicie?[/srodtytul]

Kosobucki uważa, że opinie, że bieżący rok dla branży informatycznej będzie dużo lepszy niż poprzedni, są składane na wyrost. – Nie oczekuję odbicia – przyznaje. Jego zdaniem słabo wyglądają perspektywy w administracji publicznej, szczególnie jeśli chodzi o projekty infrastrukturalne. – Toczące się postępowania dotyczą wdrożeń dużych systemów informatycznych. Jeśli chodzi np. o zamówienia związane ze znaczącymi dostawami sprzętu, to dzieje się niewiele – wyjaśnia.

Zapowiada jednak, że tegoroczne wyniki Wasko powinny być lepsze niż zeszłoroczne. Przyznaje równocześnie, że portfel zamówień na ten rok jest zbliżony do zeszłorocznego. Gdzie w takim razie firma chce szukać zleceń, żeby poprawić wyniki? – Liczymy na większą sprzedaż usług outsourcingowych i dla branż przemysłowej i paliwowo-energetycznej. Jeśli chodzi o branżę telekomunikacyjną i sektor publiczny, który co roku zapewnia nam 30–40 proc. obrotów, spodziewamy się powtórzenia wyników z 2009 r. – wskazuje Kosobucki.

Przyznaje, że nie ma większych szans, że Wasko już w tym roku wróci do sprzedaży rzędu 400 mln zł. Twierdzi, że w obecnej sytuacji rynkowej rentowność netto spółki powinna mieścić się w przedziale 3–5 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.