Mimo to utrzymuje się tu porządek i anglosaksońska dyscyplina, w dużym stopniu ze względu na tradycyjne, prywatne źródła finansowania. Pieniądze są tu łatwo dostępne, pieniądze polują na pomysły inwestycyjne, pieniądze uganiają się za tymi, którzy dają nadzieję na następny „wielki strzał". Czy możemy porównywać nasze warunki finansowania i rozwoju nowych firm do tutejszych, wielonarodowych, niczym nieskrępowanych, chociaż podlegających ścisłemu prywatnemu rygorowi finansowemu? Zadaję to pytanie, aby uzmysłowić polskim inwestorom, jak wielki obszar inwestycyjny istnieje poza granicami naszego kraju i jaka jest jego jakość. Nie chodzi o przepisy, lecz o rzetelność przedsiębiorców.

Rzetelność to najważniejsza cecha inwestowania. Także dla osób, które wstrzymują się przed inwestowaniem poza własnym krajem z obawy o ryzyko czyhające w nieznanym świecie. W tym roku sprzedaż funduszy zagranicznych wśród polskich klientów wzrosła. Kierunki były różne. Rynki rozwijające się były w czołówce, ale akcje spółek japońskich, amerykańskich, niemieckich czy nawet brazylijskich także trafiły do portfeli polskich inwestorów. Warto więc wspomnieć o rzetelności zawodowej na różnych rynkach finansowych. Wszędzie mamy regulacje prawne zabezpieczające interesy inwestorów, ale nie chroni to nas przed ryzykiem biznesowym ani tym bardziej przed brakiem rzetelności czy wręcz nieuczciwości zarządów spółek. Pamiętajmy jednak, że to ryzyko nie jest większe niż w Polsce.

Jak powinien się zachować ostrożny inwestor, rodzaj pater familias, w dzisiejszej sytuacji rynkowej? Czy powinien trzymać rodzinne oszczędności w obligacjach skarbowych własnego kraju? Wielu tak czyni, unikając ryzyka walutowego. W Kalifornii gołym okiem widać – obserwując ruch w porcie morskim San Francisco, na lotnisku, w sklepach i na drogach – jak ścisłe są powiązania międzynarodowe. Przy obecnej prędkości przepływu informacji i mechanicznej niemal reakcji operatorów rynkowych nie ma na ziemi miejsca, które może się uchować, jeśli w Ameryce nastąpi krach lub choćby większe zachwianie. Dlatego z taką ostrożnością Rezerwa Federalna przygotowuje nas na kolejną podwyżkę stóp procentowych. Ale to nie te podwyżki są ryzykiem, lecz olbrzymie długi skumulowane przez lata polityki luzowania finansowego. W swoich poszukiwaniach okazji inwestycyjnych warto więc, moim zdaniem, kierować wzrok na tych, którzy posiadają realne aktywa i produkują zawsze poszukiwane towary. Mam na myśli na przykład żywność, farmaceutyki, technologie wojskowe. Producenci tych dóbr mają większe szanse na sukces w razie kolejnego zachwiania na rynkach. Tu, w Kalifornii, jest ich sporo. Ale nie brakuje też takich, którzy żyją na kredyt.