Po tym, jak poniedziałkowa sesja zakończyła się dla amerykańskich indeksów zaskakująco pozytywnie (Nasdaq Composite wzrósł wówczas o 0,36 proc., S&P 500 zyskał 0,04 proc., a Dow Jones Industrial spadł tylko o 0,15 proc.), wtorkowy handel zaczął się dla nich od spadków. S&P 500 tracił wkrótce po otwarciu 1,6 proc. Rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich rosła i zbliżyła się do 4,1 proc. Dolar zyskiwał prawie 2 proc. wobec złotego. Za 1 dol. płacono nawet ponad 3,70 zł, a kurs franka szwajcarskiego doszedł do 4,72 zł. Metale szlachetne natomiast traciły. 1 uncja złota kosztowała po południu 5167 dol., a uncja srebra 82,5 dol. Notowania bitcoina natomiast umiarkowanie rosły i przekraczały 67 tys. dol.
Co wywołało panikę na rynkach?
Wtorkową panikę na rynkach można uznać za nieco spóźnioną reakcję na eskalację wojny na Bliskim Wschodzie. Nie doszło jednak do nowych, bardziej znaczących ataków na infrastrukturę naftową w regionie. Amerykanie chwalili się natomiast zniszczeniem wszystkich dużych jednostek irańskiej marynarki wojennej. Doszło też do dużego uderzenia na port Jask będący bazą flotylli mniejszych jednostek, które mogły zostać wykorzystane do atakowania tankowców w Cieśninie Ormuz.
– Rynki finansowe reagują klasycznie na szok energetyczny – spadki akcji, wzrost rentowności obligacji i umocnienie dolara. Inwestorzy obawiają się scenariusza: droższa ropa i gaz, wyższa inflacja, a w konsekwencji dłużej utrzymujące się wysokie stopy procentowe. Kluczowe pozostają trzy elementy: czas trwania blokady cieśniny, ryzyko militarnej eskalacji oraz reakcja polityczna – wskazuje Paweł Majtkowski, analityk eToro.
– Izraelskie źródła podają, że USA mogłyby się zdecydować nawet na ograniczoną operację lądową, choć na razie wyklucza to Biały Dom. Taka silnie wojenna narracja sprawia, że emocje na rynkach finansowych będą eskalować, a wraz z nimi efekt śnieżnej kuli na wielu aktywach. To, że może się on zacząć, świadczy chociażby zachowanie się cen kruszców – teoretycznie w obliczu scenariuszy proinflacyjnych, złoto i srebro powinny iść mocniej w górę, tymczasem tanieją. Dlaczego? Bo inwestorzy mogą zaraz zacząć masowo redukować spekulacyjne pozycje (a złoto zaczęło się do nich zaliczać), co jednocześnie może prowadzić do jeszcze wyraźniejszych wzrostów dolara na rynku walut – twierdzi Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.
Czy spółki zbrojeniowe dają dobrze zarobić?
Ostry spadek koreańskiego indeksu KOSPI był w dużym stopniu spowodowany przeceną papierów koncernów Samsung Electronics i SK Hynix, które spadły odpowiednio o niemal 10 proc. i 12 proc. Ich przecena była jednak spowodowana nie tyle przez wojnę na Bliskim Wschodzie, co przez doniesienia, że masowa produkcja Samsunga w fabryce w Teksasie została przesunięta z tego roku na 2027 rok. Akcje niektórych koreańskich spółek zbrojeniowych rosły natomiast bardzo mocno. Papiery firmy Hanwha Aerospace zdrożały o 20 proc., a akcje producenta systemów przeciwlotniczych LIG Nex1 rosły o 30 proc. Akcje spółki Hyundai Rotem, producenta czołgów K2, poszły w górę o 8 proc.
Jednym z powodów zaskakująco dobrej poniedziałkowej sesji na Wall Street było to, że indeksy zostały pociągnięte w górę przez spółki z sektora obronnego i energetycznego. Wśród najlepszych spółek z S&P 500 znalazły się Northrop Grumman (+6 proc.) i Palantir (+5,8 proc.). We wtorek, na początku sesji akcje pierwszej z tych firm spadały o 1,2 proc., a Palantira zyskiwały 0,3 proc. Przecena objęła za to zachodnioeuropejskie spółki zbrojeniowe. Papiery niemieckiego koncernu Rheinmetall spadały po południu o 4 proc.