Po wtorkowej sesji spółka Elona Muska osiągnęła kapitalizację powyżej Amazonu, co może szokować, gdy weźmie się pod uwagę, że w 2025 r. osiągnęła przychody na poziomie 18 mld USD, podczas gdy gigant e-commerce miał je na poziomie 717 mld USD. Kolejnym celem jest Microsoft (którego kapitalizację SpaceX też przejściowo wyprzedzał).
Piąta najcenniejsza obecnie spółka świata wzrosła od debiutu o około 50 proc. i jest zjawiskiem, które nie ma w historii precedensu. Po części jest to oczywiście związane z nadzwyczaj niskim free-floatem, jedynie 4,2 proc. akcji znalazło się po debiucie w wolnym obrocie. Nawet pomimo tego trudno lekceważyć gorączkę inwestorów detalicznych, którzy zgodnie z raportem Vanda Research zakupili w ciągu pierwszych dwóch dni handlu więcej akcji SpaceX niż akcji w ogóle w ubiegłym tygodniu.
Wycena na poziomie stu sześćdziesięciu razy przychód jest niewiarygodna, ale jednocześnie trudno sobie wyobrazić, żeby przeciwko spółce były budowane w bliskiej przyszłości znaczące krótkie pozycje – w tym momencie zakup opcji put at the money (kontrakt, którego cena wykonania jest równa aktualnej cenie akcji) na 3 miesiące to koszt rzędu 20 proc. wartości nominalnej. Nawet dyżurni zwiastuni katastrofy, jak Michael Burry, przyznają, że nie są gotowi, by grać na spadek jej cen.
Jest to potencjalne rynkowe samobójstwo, szczególnie że przyspieszone wprowadzenie SpaceX do NASDAQ (S&P zastosuje standardową ścieżkę) będzie generowało znaczący popyt ze strony inwestorów pasywnych. Choć uważamy, że spółka ma olbrzymią szansę, by stać się wizytówką tej hossy, a po latach wszyscy będą uważać ją za symbol bańki, która ma miejsce wokół tematów AI, siedemdziesiąt dni, które muszą upłynąć do wystąpienia nowej podaży akcji (warunkowy termin, po którym część „insiderów” będzie mogła je sprzedawać, Elon Musk i inni kluczowi akcjonariusze będą musieli czekać rok) to w naszej ocenie absolutne minimum, by myśleć o zarabianiu na jej przecenie.
Niezależnie od opinii, które można mieć o Musku, udało mu się osiągnąć coś absolutnie wyjątkowego – kredyt zaufania, który dają mu inwestorzy, dalece przekraczający wszystko, z czym mieliśmy w historii do czynienia, wliczając w to nawet najbardziej charyzmatycznych liderów spółek technologicznych, ze Steve'em Jobsem na czele. Zachowanie amerykańskiego rynku sugeruje z kolei, że o ile debiut Anthropic może wyssać nieco płynności w dniach poprzedzających IPO, lepiej nie zakładać się o to, że potem mogą nastąpić spadki.
Kamil Cisowski, Zarządzający Opoka TFI