Na giełdzie hossa. W ciągu ostatnich 12 miesięcy WIG wzrósł o 40 proc. Ale w tej hossie nie uczestniczy Spyrosoft. Kapitalizacja spółki w ciągu roku spadła o 33 proc. do ok. 430 mln zł, choć firma poprawiła wyniki w 2025 r. i w I kw. br.? Czy to efekt negatywnego sentymentu do firm softwarowych związanego z postrzeganiem przyszłości branży w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji?
Mamy do czynienia z pewnego rodzaju paradoksem. Spółki z branży, w tym Spyrosoft, dobrze sobie radzą. Zyski rosną, przychody rosną, a cena akcji maleje. Wpływa na to kilka czynników. Są to oczywiście obawy związane z AI. Inwestorzy myślą sobie, że nagle programiści, którzy wytwarzają oprogramowanie nie będą potrzebni. Dyskontują przyszłość, to potencjalne ryzyko. Bardzo wiele spółek z branży opiera swój model biznesowy o rozliczenia godzinowe. W związku z AI tych godzin pracy będą mieć mniej. To jest kolejny czynnik brany pod uwagę. Trzeba też przypomnieć, że w czasie Covidu, wyceny firm z branży były bardzo wysokie, wskaźniki osiągały kosmiczne poziomy. Rynek to odreagował. Wyceny w niektórych przypadkach wróciły do poziomu sprzed pandemii. Ale myślę, że posunęło się to zbyt daleko. Niektóre spółki są mocno niedowartościowane. Biorąc pod uwagę rozwój AI, jeśli firma softwarowa nie będzie się zmieniać, będzie robić to co wcześniej, to pewnie jej skala będzie malała i być może obawy inwestorów są uzasadnione. Ale nikt nie zostawia biznesu na pastwę losu. W Spyrosoft mamy bardzo dużo pomysłów jak sobie z tym radzić.
Co już zrobiliście, co zamierzacie zrobić w grupie, żeby skorzystać na tej rewolucji AI, a nie być jej ofiarą? Jaki realny wpływ ma AI na wasz biznes?
AI bardzo mocno zmienia biznes w kilku aspektach. Słyszy się na rynku, że AI powoduje zwolnienia. My nikogo nie zwolniliśmy z powodu AI. Jesteśmy dużą grupą spółek i staramy się ułatwiać naszym pracownikom realizację codziennych obowiązków poprzez wdrażanie rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję, automatyzację. Przy wykorzystaniu tych najnowszych modeli AI możemy posunąć się znacznie dalej. Z jednej strony staramy się nie zwiększać bazy kosztowej, która dotyczy back office’u, a z drugiej AI bardzo mocno pojawia się w kontekście biznesowym. Nasi programiści czy inżynierowie oprogramowania w dużej mierze korzystają już z różnego rodzaju narzędzi opartych o AI. Prace, które realizuje inżynier, przebiegają szybciej. Przy inżynierze oprogramowania, ten uzysk na AI sięga nawet 80 proc. Przy programiście ten uzysk jest mniejszy i zależy od konkretnego zadania. Efekt jest taki, że klient otrzymuje od nas produkt szybciej i taniej. Widzimy, że pojawia się znacznie więcej projektów, ale nieco mniejszych. AI sprawia, że oprogramowanie trafia do znacznie szerszej grupy klientów, bo ten koszt wejścia jest niższy. Przed rewolucją AI do jakiegoś projektu mogliśmy potrzebować np. 10 osób, a obecnie 5-6. Nastąpiło też skrócenie czasu dostarczenia produktu.
Liczycie na zwiększenie przychodów ze względu na większe wolumeny, większą liczbę kontraktów?
Postrzegamy to jako szansę. Pojawia się znacznie więcej projektów na rynku, które bierzemy mimo czasami małej skali. Nie odrzucamy praktycznie żadnego projektu, bo w dużej mierze nasz biznes opiera się na tym, że zadowolony klient poleca nas dalej. Mamy dobrą renomę, dobre rekomendacje. Wprowadzamy też nowe modele współpracy, które bazują na rozliczaniu się za rezultat. Czyli klient nie płaci za godzinę, tylko za osiągnięcie rezultatu biznesowego. Jeżeli bazowalibyśmy tylko na rozliczeniu godzinowym, to ten biznes by zmalał. Siłą grupy jest też duża dywersyfikacja.
Jesteście zdywersyfikowani sektorowo. Macie klientów z kilkunastu branż. Czy jest szansa, że zwiększycie przychody z sektora defence? Czy macie odpowiednie certyfikaty?
Obsługujemy kilkanaście sektorów i to jest nasza mocna strona, budujemy wiedzę branżową. Jeżeli chcemy rozliczać się z klientem w oparciu o rezultaty, to musimy rozumieć jego biznes. Sektor zbrojeniowy nie jest dla nas nowością. Od trzech lat prowadzimy intensywne działania, żeby być w stanie odpowiadać na jego potrzeby. Mamy wszystkie niezbędne certyfikaty. Ale to jest rynek trudny, wymaga czasu. Mamy pierwsze kontrakty, na razie nie z Polski. Wygraliśmy m.in. przetarg z zakresu cybersecurity w ramach Unii Europejskiej. Mamy też kontrakt ze spółką z USA, z obszaru defence. Prowadzimy mnóstwo rozmów i uczestniczymy w postępowaniach przetargowych w kontekście pozyskania nowych zleceń.
Czytaj więcej
Zarząd spółki zdecydował, że pozyskanie inwestora z rynku prywatnego jest obecnie lepszą opcją niż planowany do tej pory debiut na giełdzie międzyn...
Grupa ma klientów w wielu krajach. Zrealizowaliście też kilka przejęć m.in. w Niemczech, w USA. Jak ważna jest ta dywersyfikacja geograficzna?
Dywersyfikacja jest bardzo ważna, ponieważ zmniejsza ryzyko. W dużej mierze biznes opieramy na Wielkiej Brytanii, region DACH oraz Stany Zjednoczone. Nasza ostatnia akwizycja to zakup spółki MD Consulting z Niemiec, która posiada dosyć dużą bazę klientów. Firma specjalizuje się w niszowym systemie ERP, który swego czasu był bardzo popularny w tamtym rejonie. Chcemy dotrzeć do tej szerokiej rzeszy klientów MD Consulting z pełną ofertą Spyrosoftu. Chcemy też przygotować się do rynku publicznego w Niemczech. Sektor publiczny jest dla nas istotny, mamy sporo sukcesów w Wielkiej Brytanii i wierzymy, że Niemcy będą się digitalizować. Mając spółkę MD Consulting, chcemy zająć pole position do tego, żeby w tych przetargach móc aktywnie uczestniczyć. Ta sama sytuacja ma miejsce w USA. Mamy w Stanach dużą grupę klientów, ale dzięki przejęciu Carimusa będziemy rozszerzać tam biznes. Skala przychodów grupy w USA na poziomie mniej niż 20 proc. jest ciągle mała. Liczymy na więcej.
Czy będziecie przejmować kolejne firmy za granicą, czy toczą się jakieś negocjacje?
Jesteśmy dosyć wybredni, jeżeli chodzi o przejęcia. Szukamy okazji. Interesują nas firmy, które pomogą nam w dalszym rozwoju. Analizujemy kolejne spółki. Możemy się spodziewać transakcji w Niemczech, Wielkiej Brytanii, w USA.
Macie nową strategię z horyzontem do 2028 r. Jakie są jej główne filary?
Bez wątpienia to jest sztuczna inteligencja, czyli to, o czym już rozmawialiśmy. Ważne jest także programowanie na zamówienie. Dzięki AI liczba zleceń tworzenia oprogramowania na zamówienie będzie rosła. Klient będzie mógł sobie sam zrobić takiego SaaS-a. Zamiast kupować dostęp do dużej platformy, w niektórych przypadkach będzie mógł razem z nami takie oprogramowanie stworzyć. Widzimy, że klienci często sami coś robią z wykorzystaniem agentów AI i zastanawiają się, czy to jest bezpieczne, czy to jest optymalne, jak to wdrożyć w organizacji? I tu pojawia się dla nas nowy obszar - konsulting. Istotne będzie też licencjonowanie własności intelektualnej żeby nie opierać się tylko i wyłącznie na zasobach ludzkich.
Zakończyliście przegląd opcji strategicznych. Priorytetem nie jest już wprowadzenie akcji do obrotu na dużą giełdę zagraniczną, tylko pozyskanie inwestora. Czy ten inwestor ma dokapitalizować spółkę? Czy przejąłby papiery od obecnych dużych akcjonariuszy?
Jesteśmy na samym początku tego procesu. Warianty są różne. Może to być dokapitalizowanie, może to być częściowa sprzedaż udziałów. Jesteśmy otwarci na każdy scenariusz, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby o tym przesądzać. Na wybór inwestora dajemy sobie ponad dwa lata.
W I kw. przychody grupy wzrosły o 13 proc. do 161 mln zł, zysk netto o 11 proc. do 10,1 mln zł. Marża EBITDA wyniosła 12,4 proc. Czy uda się utrzymać takie tempo wzrostu, taką marżę? Czy kurs akcji odbije?
Rynek jest trudny. Życzyłbym sobie, żeby w tym roku wzrost przychodów był właśnie na takim poziomie dwucyfrowym, żeby marża EBITDA była w przedziale 11-14 proc., co jest naszym celem strategicznym. Nie zastanawiam się nad bieżącą ceną akcji. Wpływ na to ma tak dużo czynników. To, co możemy robić, to przeciwdziałać tym negatywnym trendom, które występują na rynku i tym zagrożeniom. Starać się też je przekuwać w szanse dla nas i w pozytywne czynniki wzrostu i póki co udaje nam się to realizować.