Rządząca w Niemczech Partia Socjaldemokratyczna ma zaproponować trzyletnią przerwę w czynszach w całym kraju, ponieważ najemcy zmagają się z rosnącymi kosztami mieszkań w największej gospodarce Europy.
– Musimy stworzyć chwilę wytchnienia – potrzebujemy zamrożenia czynszów na następne trzy lata – powiedziała Bild am Sonntag posłanka SPD Verena Hubertz dodając, że kanclerz Olaf Scholz przedstawi w poniedziałek środki mające zaradzić kryzysowi kosztów utrzymania kraju.
SPD stanowi najpotężniejsze ugrupowanie w trójpartyjnym rządzie koalicyjnym Niemiec.
Czynsze wzrosły w tym roku w rekordowym tempie w całych Niemczech – kraju, w którym koszty mieszkań są tradycyjnie na tyle stabilne, że rodziny mogą mieszkać w wynajmowanych mieszkaniach przez całe życie. Według niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego, spośród 41 milionów gospodarstw domowych w Niemczech nieco mniej niż 60 procent mieszka w wynajmowanych mieszkaniach.
Niemcy borykają się także z wyższymi cenami innych towarów. Ogólna inflacja cen towarów i usług konsumenckich wyniosła w roku poprzedzającym lipiec 6,2%, podczas gdy średnia w strefie euro wynosiła 5,3 proc.
Z nowego raportu immowelt wynika, że w zeszłym roku ceny na niemieckim rynku wynajmu wzrosły aż o 9 proc. W większości dużych niemieckich miast czynsze wzrosły w okresie od lipca 2022 r. do lipca 2023 r., w niektórych miejscach przekraczając stopę inflacji – i nie wydaje się, aby na horyzoncie była jakakolwiek ulga. Z rocznego porównania wywoławczych stawek czynszu za domy i mieszkania w całych Niemczech firma immowelt stwierdziła, że czynsze wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy w 69 z 80 największych miast. W Monachium – najdroższym mieście w Niemczech – ceny wciąż rosną. Średnie czynsze wywoławcze wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 5,2 proc., do 17,55 euro za metr kwadratowy. W Hamburgu i Berlinie czynsze wywoławcze wzrosły o 3,9 proc., w Stuttgarcie o 2,0 proc., Frankfurcie o 2,4 proc. i Kolonii o 2,7 proc.
Istniejące przepisy mające na celu uregulowanie podwyżek czynszów kapitalizacyjnych na rynku nieruchomości na poziomie 20 proc w ciągu trzech lat – lub 15 proc. na obszarach uznanych za charakteryzujące się szczególnie ciasnymi rynkami mieszkaniowymi. Niemiecki rząd koalicyjny zgodził się już na obniżenie tego limitu do 11 proc. – co, jak zasygnalizowała obecnie SPD, nie wystarczy.
Plany partii, zgodnie z propozycją, do której dotarła agencja informacyjna Deutsche Presse-Agentur, zakładają umożliwienie podwyżki czynszów maksymalnie o 6 proc. w miastach, w których popyt jest bardzo wysoki, przy jednoczesnym całkowitym zamrożeniu w pozostałej części kraju. kraj.
Berlin i Lipsk należą do miast, w których czynsze gwałtownie wzrosły. Z ankiety przeprowadzonej przez portal nieruchomości Immowelt wynika, że czynsze w miastach średniej wielkości również gwałtownie wzrosły. W Dormagen w Nadrenii Północnej-Westfalii średnie czynsze wzrosły w zeszłym roku o 18 procent.
W planach przewidziano także surowsze kary dla właścicieli, którzy łamią zasady i pobierają od najemców nielegalnie wysokie czynsze.
Niemiecki rynek mieszkaniowy już przed wojną w Ukrainie cierpiał na niedobory podaży. Od tego czasu wzrosła inflacja cen żywności i energii, a przybycie prawie miliona ukraińskich uchodźców wywarło większą presję na zasoby istniejących mieszkań. Oprócz rosnących czynszów narastają obawy związane z grożącym niedoborem mieszkań, zwłaszcza tańszych. Wraz ze wzrostem stóp procentowych budowa mieszkań stała się droższa, a niedawne niemieckie badanie wykazało, że w 2023 r. zabraknie 700 000 mieszkań.
Tymczasem już pojawił się rozłam pomiędzy SPD a jej koalicyjnym partnerem, liberalną Wolną Partią Demokratyczną. FDP stwierdziła w przeszłości, że rosnące czynsze wynikają głównie z braku mieszkań – problemu, który chce rozwiązać poprzez liberalizację rynków mieszkaniowych, a nie wprowadzanie większej liczby regulacji.
Daniel Föst, rzecznik FDP ds. budownictwa i mieszkalnictwa powiedział, że rząd „słusznie” przeznaczył już 15 miliardów euro na budownictwo socjalne, ale dodał, że jego uwaga powinna skupić się na „walce z kryzysem budowlanym, zanim nasza branża budowlana upadnie”. – Tylko wtedy, gdy będziemy budować więcej, szybciej i taniej, stworzymy wystarczającą liczbę niedrogich mieszkań – dodał.