Reklama

W poszukiwaniu oznak ożywienia

Czerwiec nie zapisze się dobrze w pamięci inwestorów lokujących środki zarówno na rynkach akcji, jaki i obligacji, o surowcach nie wspominając. Już na samym początku miesiąca na amerykańskiej giełdzie odnotowano pojawienie się tzw. omenu Hindenburga, który jest stosunkowo rzadko występującym sygnałem analizy technicznej. Najczęściej zapowiada on nadejście dużych kłopotów na rynku akcji, a po majowej zapowiedzi Fed dotyczącej perspektywy zakończenia polityki luzowania ilościowego kłopoty te wydawały się niemal pewne. Rzeczywiście, komunikat po czerwcowym posiedzeniu banku centralnego Stanów Zjednoczonych uświadomił inwestorom, że czasy bezrefleksyjnego drukowania pieniędzy poprzez skup obligacji mają się ku końcowi.

Aktualizacja: 11.02.2017 01:40 Publikacja: 07.07.2013 10:24

Rynek akcji też przeżył swoją traumę. Spadki na wielu giełdach były bardzo gwałtowne, szczególnie na

Rynek akcji też przeżył swoją traumę. Spadki na wielu giełdach były bardzo gwałtowne, szczególnie na rynkach wschodzących, na których zaczęto się obawiać nadejścia długotrwałej fali ucieczki kapitału z powrotem do Ameryki.

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Panika objęła rynek obligacji skarbowych i korporacyjnych na całym świecie, szczególnie na rynkach wschodzących. Po raz pierwszy od dwóch lat długoterminowe stopy procentowe w USA przewyższyły zakładaną przez inwestorów stopę inflacji. Świat obligacji powrócił w granice normalności, z premią za czas i ryzyko, a nie z dyskontem za strach. Uważam jednak, że nawet jeśli hossa na rynkach obligacji dobiegła końca, to biorąc pod uwagę niską inflację i brak perspektyw na jej wzrost w średnim terminie, dalszy wzrost rentowności obligacji skarbowych w USA czy w Niemczech jest mało prawdopodobny. Poza tym wygaszanie ostatniej rundy QE przez Fed nie będzie się wiązało z podażą obligacji  czy wzrostem stóp interwencyjnych przez bank centralny. Zgodnie z zapowiedziami przez najbliższy rok Fed będzie stopniowo zmniejszał skalę zakupów papierów skarbowych oraz tych zabezpieczonych na rynku nieruchomości, ale nadal będzie dostarczał płynność do systemu finansowego Ameryki. Zakładając ograniczenie skupu o 20 mld miesięcznie, ogłaszane co kwartał, można dowieść, że do połowy 2014 roku aktywa Fed powiększą się o kolejne 700 mld dolarów. Dla porównania, to trochę więcej niż rząd federalny USA musi pożyczyć w tym roku fiskalnym na sfinansowanie dziury budżetowej. Taki popyt powinien zapobiec dalszemu wzrostowi długoterminowych stóp procentowych. Tym bardziej że bez powrotu rzeczywistej presji inflacyjnej trudno będzie fundamentalnie uzasadnić wysokie realne stopy procentowe. Jesteśmy zapewne świadkami zmierzchu ery obligacji skarbowych,  ale będzie to raczej zmiana ewolucyjna niż rewolucyjna.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

6 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu subskrypcji Parkiet.com z The New York Times.

Decyzje zaczynają się od PARKIET.COM.

Kliknij i poznaj ofertę.

Reklama
Analizy rynkowe
Ubiegłotygodniowi liderzy słabną. Budownictwo przejmuje pałeczkę lidera
Analizy rynkowe
Roszady w indeksach pod lupą inwestorów
Analizy rynkowe
Wejście indeksów na nowe szczyty przedłuża się. Czy to zły sygnał?
Analizy rynkowe
Spółki z WIG20 nie ustają w pogoni za rekordami wycen na giełdzie
Analizy rynkowe
Sygnity wciąż pod presją podaży. Byki są bezradne?
Analizy rynkowe
Paliwa kontra banki. Walka o przywództwo sektorowe na GPW
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama