Technologie

Nicolas Games to studnia bez dna

Notowany na NewConnect producent gier komputerowych zebrał już od inwestorów ponad 15 mln zł na grę, która wciąż nie powstała. Wyciąga rękę po kolejne 9 mln zł

Tomasz Majka, prezes Nicolas Games, przyznaje, że spółka uważała, że produkcja „dużych” gier komputerowych jest łatwiejsza. fot. m. pstrągowska

Foto: GG Parkiet

Nicolas Games jest sztandarowym przykładem, że produkcja gier komputerowych to trudny kawałek chleba. Spóźnione premiery są na porządku dziennym, a koszty produkcji zazwyczaj daleko przekraczają założone budżety.

Debiut z zyskiem

Katowicka spółka została zawiązana w grudniu 2003 r. Zajmowała się dystrybucją gier komputerowych. W 2007 r. w akcjonariacie pojawiła się firma doradcza GoAdvisers, która przez kolejne cztery lata była znaczącym udziałowcem technologicznej spółki. Wspólnicy przekształcili Nicolas Games w spółkę akcyjną oraz przygotowali go do debiutu na NewConnect. Firma rozszerzała też działalność. Wprowadziła do oferty gry dla dzieci, przygodowe oraz na platformę Apple. Inwestycje finansowane były m.in. z emisji obligacji, które zostały potem spłacone akcjami serii B o wartości 1,12 mln zł (cena emisyjna akcji tej serii wynosiła 7 złotych).Wiosną 2008 r. Nicolas Games sprzedał inwestorom w ofercie prywatnej 0,3 mln akcji po 9,5 zł i pozyskał kolejne 2,85 mln zł. Podczas debiutu (2 kwietnia 2008 r.) za akcje płacono 9,7 zł.

Pierwszy, niepełny jeszcze rok obecności spółki na NewConnect wypadł całkiem przyzwoicie. Przychody Nicolas Games w 2008 r. sięgnęły 5,63 mln złotych, a zysk netto 0,5 mln złotych. Problemy zaczęły się w 2009 r. Kryzys sprawił, że klienci przestali kupować gry komputerowe. W III kwartale Nicolas Games miał nawet ujemne przychody, bo sprzedawcy gier (sklepy, sieci handlowe) odsyłali je do producentów. Aby utrzymać się na powierzchni, Nicolas Games wyemitował 150 tys. akcji serii D po 7 zł (pozyskał 1,05 mln zł).

Własna produkcja

Spółka podjęła też strategiczną decyzję o rezygnacji z niskomarżowej dystrybucji. Postawiła na jedną kartę. Przyspieszyła prace nad nową fabularną grą komputerową z gatunku cRPG (computer Role Playing Game) – „Afterfall". W trakcie prac projekt się zmienił – w stronę stworzenia całego uniwersum (szczegółowego świata gry), w którym producent chciał osadzać fabułę kolejnych części gry oraz nieograniczoną liczbę mniejszych produkcji z różnych gatunków (np. gry przygodowe, logiczne, muzyczne, gry akcji, cRGP, strategiczne itp.). – Planujemy, że pierwsza gra serii „Afterfall" ukaże się na rynku w I kwartale 2010 r. – zapowiadał wówczas szef Nicolas Games. Pieniądze na jej wydanie miały pochodzić z emisji akcji serii E. Nicolas Games sprzedało jesienią 2009 r. dotychczasowym udziałowcom 1,16 mln walorów tej serii po 1 zł. Papiery sprzedawane były z prawem poboru. Na parkiecie handlowano nimi wówczas po ok. 3 zł.

Szybko okazało się, że zastrzyk pieniędzy był niewystarczający, tym bardziej że bieżące wyniki spółki wciąż były fatalne. Zakończyła rok 2009 stratą netto rzędu 1,73 mln zł przy 0,5 mln złotych przychodów. Konieczne stało się kolejne dokapitalizowanie.

Rozmnożenie akcji

Na walnym zgromadzeniu na początku 2010 r. udziałowcy zdecydowali o splicie akcji w stosunku 1:20 (nominał wcześniej wynosił 1 zł). Uchwalili też emisję 50 mln akcji serii F, 30?mln walorów serii G i 2 mln akcji serii H. Dwie pierwsze serie miały trafić do inwestora strategicznego, który chciał włączyć się w produkcję „Afterfall". Podmiot (jego nazwa nie została nigdy ujawniona) przeprowadził nawet due-diligence Nicolas Games. Nie zdecydował się na zakup udziałów.

Ostatecznie akcje serii F (po 0,05 zł, czyli po nominale) kupiło 13 inwestorów. Walory serii G zostały uplasowane po 0,07 zł. Akcje serii H, po 0,05 zł, objęli pracownicy. Łącznie Nicolas Games pozyskał tą drogą kolejne 4,7 mln zł, które miały posłużyć do rozpoczęcia produkcji „Afterfall" w wersji na konsole Xbox 360 i PS 3. Wcześniejsze prace dotyczyły tylko wersji gry na komputery PC. Producent zdecydował też, że premiera gry na trzy platformy nastąpi równocześnie, co oznaczało jej przesunięcie o kolejne kwartały. Planowanym terminem był przełom I i II kwartału.

Czas płynie, gry nie ma

Druga połowa 2010 r. była bardzo udana dla giełdowych producentów gier komputerowych. Sukces „Snipera" autorstwa City Interactive, debiut CD Projektu (przejął Optimusa) i bardzo pozytywne pierwsze recenzje „Wiedźmina 2" sprawiły, że kursy firm związanych z tą branżą, w tym Nicolas Games, poszybowały w górę.

Katowicka spółka postanowiła wykorzystać tę okazję (wciąż potrzebowała pieniędzy na prace nad „Afterfall") do uplasowania kolejnych akcji na rynku. Wiosną akcjonariusze zdecydowali o emisji 26,1 mln akcji serii I i 2,15 mln papierów serii J. Walory serii I, po 18 groszy za sztukę, objęli inwestorzy prywatni. Wartość emisji wyniosła prawie 4,7 mln zł. Akcje serii J, po 0,3 zł, trafiły do właścicieli spółki Frontline, również działającej w branży gier komputerowych i dysponującej licencjami do wydawania gier na konsolę, których brakowało Nicolas Games.

Udziałowcy podjęli też na wiosennym walnym uchwałę o emisji 10 mln papierów serii K dla prezesa Tomasza Majki. Cenę emisyjną ustalono na 0,05 zł.

Pozytywny klimat wokół branży sprawił, że Nicolas Games zaczął z dużym rozmachem planować przyszłość. W marcu firma podpisała list intencyjny w sprawie zakupu co najmniej 20 proc. udziałów w amerykańskiej spółce Robomodo. Do tej pory nie został skonsumowany. Giełdowa spółka podpisała też podobne porozumienie z firmą Union Entertainment w sprawie ekranizacji gier Afterfall: Insanity (taki tytuł ma nosić pierwsza część sagi) oraz kolejnej – Arena Morte, nad którą pracował Frontline.

Partner rezygnuje

W lipcu niespodziewanie z akcjonariatu Nicolas Games wycofał się GoAdvisers, który dysponował 12,3-proc. pakietem papierów i był największym udziałowcem. Jego przedstawiciele tłumaczyli, że fundusz ma na oku inne inwestycje, mogące przynieść kilkusetprocentowe stopy zwrotu, czyli wyższe niż potencjalny wzrost wartości Nicolas Games po premierze „Afterfall: Insanity".

W sierpniu na rynek trafiła kolejna fatalna dla spółki informacja. Nicolas Games wypowiedziało Just a Game umowę licencyjną na produkcję „Afterfall: Insanity" w wersji na konsole Xbox 360 oraz PS3. – Nie byliśmy zadowoleni ze sposobu, w jaki nasz partner wywiązywał się ze swoich zobowiązań – mówi prezes. Rozwiązanie współpracy spowodowało?odwołanie planowanej na IV kwartał premiery gry na konsole. To oznacza, że jesienią gra ukaże się jedynie w wersji na komputery PC na rynkach polskim (wydawcą jest CD Projekt) i rosyjskim. W międzyczasie z Frontline odeszła też, w atmosferze konfliktu, cała kilkunastoosobowa załoga, która miała produkować kolejne gry dla Nicolas Games.

Prezes Tomasz Majka tłumaczy ciągłe opóźnienia w produkcji „Afterfall: Insanity" brakiem doświadczenia przy realizacji tego typu dużych projektów. – Zbyt optymistycznie podchodziliśmy do niektórych rzeczy. Musieliśmy najpierw nauczyć się silnika, na którym działa gra, doskonałego technologicznie, ale trudnego do opanowania – wyjaśnia. Zapewnia, że spółka wkrótce poinformuje, z kim wyda „Afterfall: Insanity". – To kwestia najbliższych kilkunastu dni – oświadcza.

Na razie Nicolas Games po raz kolejny wyciąga do inwestorów rękę po pieniądze. – Potrzebujemy pieniędzy na konwersję gry z wersji PC, która jest gotowa, na wersje konsolowe – mówi Majka. Firma chce wyemitować do 150 mln akcji serii L z prawem poboru po 0,06 zł. W piątek papiery były po 0,11 zł. Na razie akcjonariusze, na NWZA 13 września, poprosili prezesa o dodatkowe informacje związane z produkcją tytułu. – Mam nadzieję, że do kolejnego spotkania (zaplanowano je na 13 października – red.) uda nam się zamknąć rozmowy z nowym wydawcą, co rozwieje obawy akcjonariuszy – mówi Majka. Podtrzymuje, że „Afterfall: Insanity" na Xbox 360 powinien zadebiutować w I kwartale 2012 r. Szacuje, że do tej pory produkcja gry pochłonęła 8–10 mln zł. A ze sprzedaży akcji serii B-I spółka pozyskała już prawie 15,6 mln zł. Z emisji walorów serii L może uzyskać kolejne 9 mln zł. Nakłady mają się zwrócić po premierze. – Szacujemy, że w ciągu dwóch lat od wydania tytuł kupi co najmniej milion?klientów – podsumowuje Majka.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.