Obecnie produkcja radioaktywnych znaczników, stosowanych w diagnostyce obrazowej, zapewnia grupie ok. 20 proc. przychodów. Teraz celem jest nie tylko produkcja najpopularniejszego w Polsce znacznika FDG, ale również opracowanie własnych.
– Zakończyliśmy w pewnych obszarach prace nad własnymi radiofarmaceutykami, których na polskim rynku jeszcze nie ma. Będą służyć do diagnozowania guzów mózgu, piersi i płuc. Chcemy złożyć wnioski dotyczące rejestracji tych produktów jeszcze w tym roku w procedurze krajowej, po czym będziemy mogli rozszerzyć rejestrację na rynki zagraniczne – mówi Dariusz Korecki, wiceprezes Synektika. Zdaniem warszawskiej spółki warto stawiać na tego typu radioznaczniki specjalne, bo ich dawka może być nawet trzykrotnie droższa od FDG.
Niedawno firma zakończyła z sukcesem badania przedkliniczne związane z radiofarmaceutykiem przeznaczonym do diagnostyki serca, prowadzone w ramach współpracy z izraelską firmą Hadasit. – Wkrótce powinniśmy rozpocząć pierwszą fazę badań klinicznych. Mamy środki na ten cel. Oczywiście procedury są tutaj – tak jak w przypadku wszystkich środków medycznych – dość rozbudowane. Spodziewamy się, że badania kliniczne mogą potrwać kilka lat. Następnie będziemy składać wnioski rejestracyjne zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych, ponieważ posiadana licencja upoważnia nas do działania na taką skalę – mówi Korecki.
Synektik nie zaniedbuje biznesu sprzętu i IT, zapewniającego 75 proc. jego przychodów. – Marża EBIT tego segmentu w 2012 r. wyniosła 10,4 proc., a w 2013 r. już 13,7 proc. Tendencja ta może zostać zachowana w kolejnych latach. Pomoże w tym rosnący udział radiofarmaceutyków specjalnych – dodaje.