REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

Grupa PKN Orlen oczekuje wzrostu popytu i marż

Ostatnie miesiące nie były dla grupy udane. Zyski wzrosły tylko w biznesie energetycznym. W II połowie roku sytuacja ma się poprawić, zwłaszcza w działalności rafineryjnej i petrochemicznej.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

PKN Orlen daje sobie kilka miesięcy na rozpoczęcie w Komisji Europejskiej tzw. procedury prenotyfikacyjnej dotyczącej przejęcia grupy PGNiG, poprzedzającej uzyskanie stosowanych zgód na przeprowadzenie tej transakcji. Koncern przypomina, że akwizycja tak dużych przedsiębiorstw to wielomiesięczne zabiegi. Liczy, że w przypadku PGNiG uda się ją przeprowadzić w około półtora roku.

– Chcemy, żeby kwestie przejęcia Lotosu i PGNiG zbiegły się w czasie, żebyśmy mogli pokazać, że można w Polsce zrobić duży koncern multienergetyczny, z którym muszą się liczyć konkurenci – twierdzi Jan Szewczak, członek zarządu ds. finansowych Orlenu. Obecnie koncern nie ma jeszcze określonych zasad dotyczących przejęcia PGNiG. Tym samym bierze pod uwagę zarówno przeprowadzenie transakcji na zasadzie wymiany akcji, jak i przejęcie za gotówkę oraz warianty pośrednie.

Rekordowe inwestycje

Orlen liczy na zmianę niekorzystnej dla koncernu sytuacji makroekonomicznej i ograniczenie negatywnych skutków pandemii koronawirusa, widocznych w ostatnich miesiącach. W jego ocenie zwyżkować powinien zarówno popyt na paliwa i produkty petrochemiczne, jak i uzyskiwany na nich zarobek. – W II połowie roku oczekujemy poprawy marży rafineryjnej ze względu na mniejszą dynamikę wzrostów cen ropy oraz konsolidację w globalnym przemyśle rafineryjnym – informuje Zbigniew Leszczyński, członek zarządu ds. rozwoju PKN Orlen. Spółka szacuje, że cena ropy w kolejnych kwartałach utrzyma się na poziomie ok. 40 USD za baryłkę. Dziś ten poziom nieco przekracza.

Foto: GG Parkiet

Z kolei w biznesie petrochemicznym koncern zakłada stabilizację marż na średnim poziomie ok. 800 euro za tonę sprzedawanych produktów. Jednocześnie przypomina, że działalność w tej branży jest zależna od aktywności gospodarczej, która ostatnio silnie spadła. Z drugiej jednak strony Europa sprowadza z innych rynków duże ilości petrochemikaliów, dlatego załamanie się ich importu może wzmóc zapotrzebowanie z zakładów zlokalizowanych na Starym Kontynencie.

Od 30 kwietnia Energa wchodzi w skład grupy PKN Orlen, co skutkuje m.in. istotną zwyżką planowanych na ten rok inwestycji przez nowy koncern. Dziś są one określone na rekordowym poziomie 9 mld zł, podczas gdy niespełna trzy miesiące temu była mowa o 7,7 mld zł. Zdecydowanie najwięcej pieniędzy przeznaczanych jest na projekty rafineryjne, petrochemiczne i energetyczne. Do największych należą te dotyczące budowy instalacji: tzw. visbreakingu w Płocku, glikolu propylenowego w Trzebini, polietylenu w Czechach oraz rozbudowy zdolności produkcyjnych nawozów we Włocławku. Kolejne duże projekty obejmują realizację tzw. programu rozwoju petrochemii i budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Z kolei Energa planuje kolejne inwestycje w odnawialne źródła energii, głównie w obszarze fotowoltaiki i wiatru.

Niekorzystne otoczenie

W II kwartale kluczowy dla grupy Orlen wskaźnik, czyli EBITDA LIFO, wyniósł 5,69 mld zł i był ponaddwukrotnie wyższy od zanotowanego rok temu. Wynik ten oczyszczony ze zdarzeń księgowych (3,69 mld zł zysku z okazyjnego nabycia Energi i 1,2 mld zł odwrócenia odpisów aktualizujących wartość zapasów) wygląda już jednak znacznie gorzej, gdyż sięga 796 mln zł. To dużo mniej niż rok wcześniej. W konsekwencji giełdowi inwestorzy wyprzedawali akcje spółki. W czwartek chwilami ich kurs spadał o ponad 4 proc.

W ostatnich miesiącach Orlen musiał radzić sobie z niesprzyjającym otoczeniem makroekonomicznym i konsekwencjami pandemii koronawirusa. W szczególności chodzi o niższe w ujęciu rok do roku notowania produktów rafineryjnych i petrochemicznych na skutek spadku cen ropy i zniżki wolumenów sprzedaży. Spośród pięciu głównych biznesów prowadzonych obecnie przez grupę, w II kwartale jedynie energetyka zanotowała wzrost zysku. To konsekwencja zwyżki produkcji i sprzedaży prądu, niskich cen gazu oraz przejęcia Energi. Gdańska grupa wypracowała w tym czasie 487 mln zł zysku EBITDA. Mimo że spadł on o 31 proc., to był lepszy od oczekiwanego przez rynek.

Płocki koncern największe spadki zanotował w biznesie petrochemicznym, a następnie rafineryjnym. Stosunkowo mało zmalały zyski w segmencie detalicznym. Wprawdzie na stacjach paliw spadł popyt na benzyny, diesla i LPG, ale poprawiły się za to marże na ich sprzedaży. Z drugiej strony zmalały marże na sprzedaży oferty gastronomicznej i sklepowej.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA