REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

Dla wyceny KGHM decydująca jest wojna

Strajk w potężnej chilijskiej kopalni Chuquicamata może wspierać notowania miedzi w krótkim terminie. W długim kluczem są relacje USA–Chiny.
Foto: Bloomberg

Po wielu tygodniach spadku kurs miedzi na giełdzie w Londynie zaczął odrabiać straty. Od dołka z początku czerwca notowania poszły w górę o 2,6 proc., do ponad 5,9 tys. USD za tonę. W połowie kwietnia czerwony metal był wyceniany na 6,55 tys. USD.

Na odreagowaniu cen miedzi zyskują spółki górnicze. Od wspomnianego dołka kurs KGHM poszybował w górę o niemal 12 proc., do 104 zł.

Skąd te zwyżki – i czy są szanse na ich utrzymanie?

Co z podażą i popytem?

– Za ostatnie odbicie cen miedzi na światowych giełdach odpowiada strajk w jednej z największych kopalni tego surowca na świecie, Chuquicamata w Chile. Im dłużej będzie trwał protest, tym mniejsze będzie wydobycie, co będzie wspierać wzrost cen surowca w krótkim terminie – komentuje Mateusz Namysł, analityk mBanku.

Strajk w należącej do państwowego Codelco kopalni rozpoczął się w piątek. Sytuacja jest zaogniona, bo we wtorek doszło do interwencji policji, w ruch poszły gumowe kule i gaz łzawiący, zatrzymano kilkanaście osób. Zdaniem lokalnych komentatorów może to utrudnić stronom dojście do porozumienia.

Z uwagi na protest kopalnia, która w zeszłym roku wyprodukowała prawie 321 tys. ton miedzi, pracuje na 50 proc. mocy. Dla porównania w maju International Copper Study Group prognozowało globalny deficyt miedzi rafinowanej w 2019 r. na 189 tys. ton.

W kwietniu KGHM zawarł porozumienie ze związkowcami kontrolowanej chilijskiej kopalni Sierra Gorda, co oddaliło widmo protestów.

Na rynek miedzi ma też wpływ wojna handlowa prowadzona przez Stany Zjednoczone i Chiny.

Foto: GG Parkiet

– W ostatni piątek poznaliśmy dane miesięczne z chińskiej gospodarki. Zarówno w przypadku inwestycji, jak i produkcji przemysłowej odczyty okazały się rozczarowujące – mówi Namysł. Państwo Środka to największy na świecie konsument czerwonego metalu. – W przypadku produkcji przemysłowej odczyt był najniższy od wielu lat, co wspiera tezy mówiące o tym, że Państwo Środka odczuwa skutki wojny handlowej z USA – wskazuje Namysł. Analityk podkreśla, że zakończenie tego konfliktu byłoby czynnikiem, który zdecydowanie wsparłby notowania miedzi, jednak trudno wyrokować, czy do tego dojdzie. Inwestorzy będą bacznie przysłuchiwać się wieściom z zaplanowanego na przyszły tydzień szczytu G20 w Osace. Prezydent Donald Trump ma spotkać się tam z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. W przypadku braku porozumienia Trump grozi nałożeniem kolejnych ceł.

– Z mojej perspektywy, o ile nie dojdzie do mocniejszego spowolnienia w Chinach, większe szanse widzę na wzrost cen miedzi niż spadek. Powrót do tegorocznych szczytów w okolicy 6,5 tys. USD za tonę jest możliwy – prognozuje Namysł.

Gdy obserwujemy rynek i to, co dzieje się z zapasami miedzi, spodziewamy się, że notowania miedzi będą atrakcyjniejsze niż obecnie – mówił „Parkietowi" w Karpaczu wiceprezes KGHM Radosław Stach, przy kursie 5,8 tys. USD za tonę.

Gros produkcji KGHM wciąż przypada na polskie kopalnie, dlatego poza notowaniami metalu ważny jest kurs dolara. Licząc w naszej walucie, od wspomnianego dołka notowań na początku czerwca miedź podrożała o 3,9 proc., do 22,62 tys. zł za tonę.

Optymalizacja kosztów

Na ostatniej konferencji kwartalnej prezes KGHM Marcin Chludziński podkreślał, że na notowania metalu koncern nie ma wpływu, może za to dążyć do optymalizacji i zwiększania produkcji.

Spółka chce też optymalizować finansowanie. Jest w trakcie plasowania obligacji o wartości do 2 mld zł. Inwestorom proponuje papiery pięcio- i dziesięcioletnie. Zakończenie budowy księgi popytu przewidywane jest 24 czerwca.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA