Reklama

Boryszew odczuł skutki pandemii

W obliczu pogarszających się wyników priorytetem grupy jest utrzymanie płynności na bezpiecznym poziomie.
Piotr Lisiecki, prezes Boryszewa.

Piotr Lisiecki, prezes Boryszewa.

Foto: materiały prasowe

Boryszew zmaga się ze skutkami największego od lat kryzysu w branży motoryzacyjnej, spotęgowanego pandemią. Ograniczenia produkcji w branży motoryzacyjnej skutkowały drastycznym spadkiem zamówień i koniecznością czasowego wstrzymania produkcji w zakładach spółek działających w motoryzacji (Maflow i Grupa BAP).

Odbudowa przychodów

– W maju grupa wznowiła pracę we wszystkich zakładach, które musiały ją czasowo zawiesić. W czerwcu poziom produkcji stopniowo wzrastał, by osiągnąć ok. 60 proc. stanu sprzed wybuchu pandemii – wyjaśnia Piotr Lisiecki, prezes Boryszewa.

Finansowe skutki pandemii grupa mocno odczuje w wynikach II kwartału. Zarząd Boryszewa szacuje, że wtedy z powodu pandemii przychody spółek grupy były mniejsze średnio o około 20 proc. w porównaniu z budżetem. Spadek sprzedaży spowoduje zmniejszenie zrealizowanej EBITDA na poziomie grupy o około 50 proc. Spadek przychodów dotyczy głównie motoryzacji (zmniejszenie przychodów na poziomie około 30–40 proc. w stosunku do budżetu). – W III i IV kwartale poziom marży będzie zależał od odbicia na rynku motoryzacyjnym. Poziom sprzedaży w czerwcu nastraja nas optymistycznie – ocenia prezes.

Grupa negocjuje z Volkswagenem zmianę dotychczasowego modelu współpracy, by niższe wolumeny zamówień przełożyły się na nowe formuły cenowe. – Rozmowy te idą w dobrym kierunku, a ich efekty będą znane w ciągu kilku tygodni – informuje Lisiecki. Boryszew jest też zainteresowany przejmowaniem produkcji części od swoich konkurentów, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej. W tej sprawie grupa otrzymała kilka zapytań.

Zadłużenie ciąży

W I kwartale grupa naruszyła kowenant w zakresie długu netto/EBITDA. Wartość wskaźnika wzrosła do 3,8, podczas gdy w umowach kredytowych został on ustalony na poziomie nie wyższym niż 3,5. Dlatego zarząd podjął rozmowy z bankami, zabiegając o odstąpienie od ewentualnych sankcji wynikających z umów kredytowych i czasową zmianę wymaganych wskaźników finansowych, których efekty spodziewane są na początku lipca. Zarząd liczy, że nie wpłynie to na relacje grupy Boryszew z bankami.

Reklama
Reklama

Sytuację Boryszewa znacząco może poprawić sprzedaż Impexmetalu. – Wszystko wskazuje, że planowana transakcja dojdzie do skutku. Powinna zamknąć się w III kwartale. Po transakcji dług netto grupy znacząco spadnie, co poprawi wyraźnie nasze wskaźniki zadłużenia. Znajdą się znacząco poniżej progów wymaganych przez banki – wyjaśnia Lisiecki.

Zarząd bierze też pod uwagę wariant, w którym nie dojdzie do sprzedaży aktywów. – Wówczas ten rok będzie dla nas wyzwaniem. Liczymy się, że wskaźniki zadłużenia pozostaną na wysokich poziomach, przekraczających kowenanty. Natomiast w przyszłym roku zakładamy, że wrócą do normalnych poziomów – mówi prezes.

W związku z niepewnym otoczeniem branży motoryzacyjnej grupa ograniczyła wszystkie inwestycje zaplanowane na ten rok. Jedynym wyjątkiem jest rozbudowa zakładu w Koninie, która ma się zakończyć w I kwartale 2021 r., co pozwoli na zwiększenie możliwości produkcyjnych, a także wprowadzenie na rynek nowego, unikatowego produktu – stopu aluminium z dużą zawartością magnezu. – W najbliższych kwartałach koncentrujemy się na utrzymaniu płynności finansowej, by grupa mogła funkcjonować bez zakłóceń – podsumowuje prezes.

W I kwartale grupa Boryszew zanotowała 38 mln zł straty netto wobec 24,3 mln zł zysku w analogicznym okresie poprzedniego roku. EBITDA zmniejszyła się o 9 proc., do 81 mln zł. Przychody ze sprzedaży wyniosły prawie 1,6 mld zł i były o 5 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama