REKLAMA
REKLAMA

Problemy Getbacku

GetBack: skargi do prokuratury na sprzedawców obligacji

Sprzedawcy obligacji GetBacku na cenzurowanym. Klienci, którzy czują się przez nich poszkodowani, liczą na wymiar sprawiedliwości.
Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz

Jest szansa na to, że sprzedawcy obligacji GetBacku, którzy dopuścili się misselingu (uchybień przy oferowaniu papierów klientom), nie wyjdą z całej sprawy bezkarnie. Do Prokuratury Regionalnej w Warszawie trafiają kolejne zawiadomienia dotyczące nieprawidłowości przy oferowaniu i sprzedaży obligacji windykatora.

Liczne zastrzeżenia

Z informacji uzyskanych przez „Parkiet" w Prokuraturze Regionalnej wynika, że do tej pory wpłynęło 30 zawiadomień od osób indywidualnych w zakresie zakupu obligacji. Jak udało nam się ustalić, chodzi przede wszystkim o sposób, w jaki te papiery były oferowane i sprzedawane.

Już wcześniej wielu czytelników „Parkietu" skarżyło się, że obligacje GetBacku były im przedstawiane jako całkowicie bezpieczne produkty porównywalne nawet z lokatami. Sprzedawcy zachęcali do zrywania lokat i inwestowania pieniędzy właśnie w papiery windykatora. Dodatkowo były one oferowane osobom, które nie posiadały na temat tego rodzaju papierów odpowiedniej wiedzy. Skargi na tego typu praktyki płyną z całej Polski.

– Śledztwo jest wielowątkowe. Każde zawiadomienie jest szczegółowo analizowane celem procesowego wyjaśnienia wszelkich ujawnionych w nich okoliczności – usłyszeliśmy w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie.

Prokuratura nie zdradza, o jakie instytucje dokładnie chodzi. Nie jest jednak tajemnicą, że osoby, które kupiły obligacje GetBacku, najwięcej zastrzeżeń zgłaszały pod adresem Idea Banku i Lion's Banku. Na te podmioty wskazują także osoby zgłaszające skargi i szukające pomocy u rzecznika finansowego. Mówiła o tym ostatnio w Parkiet TV Agnieszka Wachnicka, dyrektor w Biurze Rzecznika Finansowego.

– Klienci twierdzą, że byli po prostu wprowadzani w błąd. Tłumaczono im i przekonywano, że jest to bezpieczniejsza inwestycja niż lokata bankowa, a wręcz namawiano w niektórych przypadkach do tego, aby likwidować tradycyjne lokaty i środki z nich przeznaczać na inwestycje w obligacje GetBacku. Część osób była przekonywana, że są to papiery zabezpieczone, pomimo że z dokumentów emisyjnych wynikało, że wcale tak nie jest. Te sygnały się powtarzają i na ich bazie skierowaliśmy do prezesa UOKiK i do Komisji Nadzoru Finansowego zawiadomienia, że rzeczywiście mogło dojść do nieuczciwej sprzedaży – mówiła Wachnicka.

KNF i UOKiK, zaraz po tym gdy sprawa GetBacku nabrała rozgłosu, rozesłały do banków i domów maklerskich specjalne pisma i ankiety, które miały rzucić światło na to, kto dokładnie i ile obligacji sprzedał, a także jak wyglądał sam proces oferowania papierów windykatora. Nadzorca nie chce się teraz wypowiadać na temat zawiadomień kierowanych przez KNF do prokuratury. Komisja już wcześniej natomiast sugerowała, aby osoby, które czują się pokrzywdzone przez sprzedawców obligacji, kierowały się bezpośrednio do prokuratury. „Wobec zwiększającej się liczby wpływających do UKNF skarg na działania podmiotów uczestniczących w procesie sprzedaży obligacji GetBacku oraz mając na celu jak najsprawniejsze procedowanie organów państwowych w tym zakresie, zwracamy się do inwestorów, którzy działaniami pośredników zostali wprowadzeni w błąd co do charakteru oferowanych obligacji spółki GetBack i ryzyka z nimi związanego, o kierowanie zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa bezpośrednio do właściwych jednostek prokuratury" – brzmiał komunikat KNF.

Wiele pracy

Prokuratura Regionalna w Warszawie w sprawie GetBacku ma pełne ręce roboty. KNF w połowie maja skierowała do niej zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa m.in. w postaci podawania przez GetBack nierzetelnych informacji w sprawozdaniach finansowych.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA