Pracownicze plany kapitałowe PPK

Bez dodatkowych oszczędności na emeryturze czeka nas bieda

Świadczenia emerytalne z obowiązkowych form oszczędzania, czyli z ZUS i OFE, będą bardzo niskie, trzeba dodatkowo oszczędzać. Choćby w PPE, PPK, IKE lub IKZE – przekonują eksperci.
Foto: 123rf

O przyszłości naszego systemu emerytalnego eksperci finansowi dyskutowali w czwartek na konferencji zorganizowanej przez Esaliens TFI.

PPK na ratunek

– To, co jest najważniejsze w kontekście oszczędzania na emeryturę, to dostępne jasne i czytelne rozwiązania – mówił Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Wyliczał, że nasz system emerytalny składa się z trzech filarów, czyli emerytury dożywotniej z ZUS, prywatnego kapitałowego filara pracowniczego w postaci PPK i PPE oraz indywidualnego IKE i IKZE. Przekonywał, że jak najwięcej osób powinno oszczędzać dodatkowo, bo trendy demograficzne są niekorzystne i emerytury w relacji do ostatniej pensji będą spadać. – Dodatkowe oszczędności pomogą uniknąć trudnej sytuacji finansowej na jesieni życia – przekonywał szef PFR.

Eksperci od dawna ostrzegają, że stopa zastąpienia, czyli stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pensji, w przypadku świadczeń z ZUS spadnie z dzisiejszych przeszło 50 proc. do 25–30 proc. za 30, 40 lat. – Nawet biorąc pod uwagę dłuższy wiek emerytalny, luka w stopie zastąpienia będzie istnieć – mówił Paweł Borys.

Chwalił w tym kontekście pracownicze plany kapitałowe. – Fakt, że w ciągu roku liczba osób, które zaczęły oszczędzać na emeryturę z PPK, sięgnęła 1,7 mln osób, to bardzo dobry trend – mówił Paweł Borys. – Oczywiście chcielibyśmy, żeby ta liczba była znacznie wyższa i mamy nadzieję, że z biegiem czasu uczestnictwo w PPK będzie rosnąć. Tym bardziej że fundusze PPK pokazały w pandemii swoją siłę, uzyskały 10-proc. stopę zwrotu i były jedną z najlepszych możliwych inwestycji w 2020 r. – dodał. Wyliczał, że łącznie z dopłatami uczestnik PPK zarobił w ciągu roku ponad 120 proc. Zdaniem Jacka Treumanna, członka zarządu Esaliens TFI, znaczenie dobrowolnych form oszczędzania na czas emerytury już dynamicznie rośnie w ostatnich latach. – Jeśli porównać je z aktywami zgromadzonymi w OFE, to w 2015 r. stanowiły one 11 proc., w 2019 r. 15 proc., a wedle szacunków w 2020 r. już 19 proc. – wyliczał Jacek Treumann.

Tłumaczył też, że oszczędzanie emerytalne stanowi u nas problem, bo nie mamy pozytywnych doświadczeń międzypokoleniowych w tym zakresie, zaufanie do takiego oszczędzania obniża historia OFE, brakuje informacji o dostępnych produktach emerytalnych, a obywatele nie mają świadomości faktycznego problemu luki emerytalnej.

Gdzie jest nasz system

Krzysztof Nowak, prezes Mercer Polska, opowiadał o wynikach badania systemów emerytalnych w 39 krajach (Mercer CFA Pension Index 2020), obejmujących 2/3 populacji świata. Najwyżej oceniony został system stosowany w Holandii. Wyróżnia go bardzo wysoki wiek emerytalny, 71 lat w 2060 r. Bardzo wysoki jest też udział emerytur pochodzących z obowiązkowego prywatnego filara. Przy 29-proc. stopie zastąpienia z systemu publicznego daje on dodatkowe 42 proc. Łączna stopa zastąpienia sięga w ten sposób 71 proc.

W najlepszej dziesiątce znalazły się też kraje skandynawskie: Dania, Finlandia, Szwecja i Norwegia. Ranking zamykają Turcja, Argentyna i Tajlandia.

Polski system znalazł się na 25. miejscu z oceną niższą od średniej. – Pozytywne efekty reformy emerytalnej zostały skompensowane m.in. przez niezwykle niskie wartości przyszłych stóp zastąpienia. Negatywnie oceniono obniżenie wieku emerytalnego czy niskie emerytury minimalne – wyliczał Krzysztof Nowak.

Raport zawiera też rekomendacje dla Polski. To m.in. stymulowanie zwiększenia poziomu oszczędności gospodarstw domowych, podniesienie poziomu minimalnych emerytur, podniesienie wieku emerytalnego, upowszechnianie dobrowolnych kapitałowych elementów systemu, czyli PPE, PPK, IKE i IKZE, a także zwiększanie poziomu aktywności zawodowej społeczeństwa.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.