Obligacje

Fundusze dłużne polegają na obligacjach korporacyjnych

Stopy zwrotu funduszy dłużnych osiągają znaczące amplitudy w swoich kategoriach, choć zdawałoby się, że strategie inwestycyjne mają podobne. Dlaczego więc nie osiągają zbliżonych wyników?
Foto: Adobestock

Przeciętny posiadacz oszczędności, który ma już dość patrzenia, jak inflacja coraz śmielej wykrada mu zapasy ze spiżarni, a jednocześnie nie chce ich inwestować, narażając się na ryzyko straty, kieruje uwagę na fundusze dłużne. Tu jednak czeka go niespodzianka i nadmiar wyboru – funduszy dłużnych jest po kilkadziesiąt w czterech głównych kategoriach (a kategorii jest znacznie więcej) i osiągają odmienne wyniki.

Fundusz skarbowy akcji

Żeby choć odrobinę rozproszyć wątpliwości, zestawiliśmy ze sobą fundusze osiągające w swoich kategoriach aktualnie najwyższe i najniższe stopy zwrotu i spróbować wyjaśnić przyczyny.

Najciekawszą kategorią wydają się być fundusze obligacji skarbowych długoterminowych. Przy niskich rentownościach wyniki funduszy zależą w znacznym stopniu od wahań wyceny posiadanych obligacji. A polskie obligacje od pół roku tanieją, im dłuższy zaś termin do wykupu, tym tanieją bardziej (im dłuższa jest obligacja, tym silniejsza zmiana ceny jest wymagana do zmiany rentowności). Większość funduszy tej kategorii osiąga już ujemne stopy zwrotu w skali 12 miesięcy, a niektóre ratują się, sięgając po dodatkowe ryzyko.

Foto: GG Parkiet

Liderem stopy zwrotu nieoczekiwanie stał się RockBridge Obligacji, który zawdzięcza swoje miejsce... akcjom. W procesie restrukturyzacji Action wydał obligatariuszom akcje w zamian za obniżenie zobowiązań z obligacji, które zapadły w 2017 r. I te właśnie akcje weszły we wrześniu do notowań. RO wyceniał je w czerwcu na 237 tys. zł, ale ich rynkowa wartość przekracza 1 mln zł. Przy aktywach rzędu 100 mln zł miało to znaczenie dla stopy zwrotu.

Pomijając fundusze Rockbridge (ta sama historia wywindowała fundusz z grupy w kategorii dłużnych polskich skarbowych), w kategorii długoterminowych obligacji skarbowych zwycięzcą byłby fundusz NN (0,8 proc. w skali 12 miesięcy). Jak tego dokonał przy spadającym rynku? Do portfela włączył długie papiery korporacyjne – Echa, PKO BP, CEZ, Orlenu, Cyfrowego Polsatu, PZU, MOL oraz papiery skarbowe innych krajów regionu (Rumunia, Węgry, Czechy, Rosja) i nieco bardziej egzotyczne (RPA, Meksyk). Ale i w tym wypadku stopa zwrotu od początku roku jest ujemna (-0,9 proc.).

W przypadku funduszu Ipopemy niekorzystne stopy zwrotu są konsekwencją przeceny na rynku obligacji i portfela skonstruowanego zgodnie z nazwą – przeważają obligacje długoterminowe, które ucierpiały najmocniej.

Fundusz Equesa z kolei mimo konserwatywnego podejścia do papierów korporacyjnych (to nauczka z przeszłości, kiedy fundusz starał się budować stopę zwrotu, sięgając po wysoko oprocentowane papiery mniejszych firm, z których część zbankrutowała) osiąga ujemne stopy zwrotu, ponieważ znaczną część aktywów przeznaczył na zakup antycovidowych obligacji BGK, wycenianych obecnie poniżej ceny nabycia.

Korporacyjne rządzą

Fundusz Pekao Konserwatywny nie jest konserwatywny bardziej niż większość funduszy obligacji korporacyjnych, które zajmują dwie trzecie jego aktywów. I właśnie dzięki ich obecności fundusz zawdzięcza okazałą stopę zwrotu. Niemniej warto zwrócić uwagę na stopę zwrotu osiągniętą po ośmiu miesiącach – jej ekstrapolacja na cały rok dawałaby wynik bliższy 2 proc.

W przypadku funduszu SEJF ostatnie dostępne sprawozdanie datowane jest na grudzień 2019 r. Figurują w nim obligacje PBG, które ostatecznie nie zostały spłacone, co tłumaczy potężną stratę w 2020 r. Tegoroczną stratę wytłumaczyć trudniej. W składzie portfela aktualnym na czerwiec znajdziemy wyłącznie papiery skarbowe, głównie „wuzetki", czyli aktualizowane WIBOR-em.

Większość funduszy uniwersalnych przynosi jednak straty lub niewielkie zyski. Straty są pochodną przeceny obligacji skarbowych (wliczając BGK i PFR) o stałej stopie, zyski to zwykle zasługa sporej domieszki obligacji korporacyjnych.

Najmocniejszą obecnie kategorią funduszy są fundusze obligacji korporacyjnych, których lider – Ipopema Benefit 3 FIZ – zarabia na odsetkach (a nie na wycenie). Dobra sytuacja gospodarcza obniża ryzyko niewypłacalności emitentów, a poszukiwanie rentowności podbija wyceny obligacji na Catalyst – to główne zalety tej grupy funduszy. Te, które mimo wszystko nie wykorzystują sytuacji i osiągają słabsze wyniki, eksperymentowały zbyt wiele z obligacjami skarbowymi, czego przykładem jest fundusz Novo, który postawił na długoterminowe papiery BGK.

Jak odnaleźć właściwy fundusz?

Zadanie stojące przed inwestorem indywidualnym, który chce po prostu ochronić oszczędności przed ryzykiem, jest trudne. Najpierw musi ocenić perspektywę rozwoju sytuacji na rynku obligacji skarbowych. W skrócie – wzrost lub utrzymanie inflacji wymuszą wreszcie podwyżki stóp procentowych, co wypchnie rentowności jeszcze wyżej (obligacje będą tracić, a razem z nimi fundusze, które trzymają je w portfelach). Ale banki centralne uparcie trzymają się tezy, że wzrost inflacji jest chwilowy i stóp nie należy podnosić. Jeśli mają rację, fundusze obligacji skarbowych skorzystają na tym, choć nie aż tak wiele jak w poprzednich latach – rentowności są zbyt niskie, by mogły głęboko spadać dalej (obligacje są zbyt drogie, by mogły drożeć – w odróżnieniu od akcji czynnikiem limitującym wzrost cen jest rentowność).

Fundusze obligacji korporacyjnych ponoszą znacznie mniejsze ryzyko stopy procentowej, większość z nich inwestuje w obligacje o oprocentowaniu opartym na WIBOR-ze. Ryzyko kredytowe także jest w tej chwili niewielkie. Lecz część funduszy zainwestowała znaczący udział aktywów w obligacje skarbowe lub na rynkach zagranicznych, gdzie ryzyko stopy procentowej też jest znacznie wyższe niż na naszym rynku.

Innej rady, niż zajrzenie do sprawozdań i zweryfikowanie portfeli, nie ma.

Emil Szweda, obligacje.pl

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.