REKLAMA
REKLAMA

Ludzie rynku

GetBack to wielkie wyzwanie

Głęboko wierzę, że GetBack wróci do systematycznego i terminowego publikowania swoich wyników finansowych - mówi w wywiadzie Piotr Rybicki, członek rady nadzorczej GetBacku.
Foto: Archiwum

Dlaczego zdecydował się pan dołączyć do rady nadzorczej GetBacku?

Nie była to łatwa decyzja. GetBack był i jest spółką, która rozgrzewa nie tylko inwestorów czy obligatariuszy, ale o jej istnieniu wie przecież prawie każdy. I – co mogę potwierdzić już po kilku dniach – fakt powołania mnie został zauważony. Czasami spotykam się z dość zaskakującymi reakcjami, co trochę potwierdza, jak trudna była to decyzja. Ale ostatecznie o moim „tak" zdecydowały dwa czynniki. Po pierwsze, widzę swoje miejsce przede wszystkim w pracach komitetu audytu. To ważny obszar funkcjonowania spółki publicznej, a ja niejako uzupełniam skład komitetu, który w wyniku rezygnacji poprzedniego jej członka był zdekompletowany. Tutaj ogromnie przyda się moje doświadczenie w sprawozdawczości i audycie. I drugi czynnik – też równie naturalny. Rada nadzorcza GetBacku to wielkie wyzwanie. Myślę, że każdy, kto jest lub chce być profesjonalnym członkiem rad nadzorczych, chciałby spróbować tutaj swoich sił. Nie chcę używać górnolotnych określeń typu misja, ale chyba tak trochę jest – to dla mnie próba sprawdzenia się w naprawdę trudnym temacie.

Jakie główne zadania stawia pan sobie jako członek rady nadzorczej spółki i czego będzie pan oczekiwał od zarządu spółki?

Zadania komitetu audytu, ale też i całej rady nadzorczej są ściśle określone przepisami prawa i statutem spółki. Po pierwsze zatem, będę się skupiał na jak najlepszym wypełnianiu tych zadań. Chcę także być aktywnym członkiem rady nadzorczej, angażując się w pracę komitetu audytu i całej rady nadzorczej. Co do moich oczekiwań w stosunku do zarządu, to są one niezmiennie takie same: spodziewam się pełnej, rzetelnej informacji, transparentnej komunikacji i zaangażowania w realizację wspólnie uzgodnionych celów. Jednym z głównych wyzwań spółki na tym etapie jest nieubłaganie tykający zegar procesu restrukturyzacji i wszyscy musimy działać pod dużą presją czasu.

Dziś tak naprawdę rynek nie wie, jaka jest kondycja GetBacku i czy będzie on w stanie zrealizować postanowienia układowe. Ma pan doświadczenie w zakresie sprawozdawczości, czy można więc zakładać, że ta sytuacja też się zmieni?

Głęboko wierzę, że spółka GetBack wróci do systematycznego i terminowego publikowania swoich wyników finansowych. Jeżeli będę w tym miał swój choćby mały udział – potraktuję to jako mój wkład dla dobra wszystkich zainteresowanych spółką GetBack.

Pana kandydatura została zgłoszona przez głównego akcjonariusza. Czy nie traktuje pan tego jako próbę wybielania się tego podmiotu z błędów przeszłości? Wiadomo przecież, że największe braki chociażby w zakresie ładu korporacyjnego były w przeszłości, a nie teraz. Czy nie jest to po prostu ruch na pokaz?

Schlebia mi pan tym pytaniem. Bo gdybym rzeczywiście miał być lekiem na całe zło ładu korporacyjnego i rynku kapitałowego w Polsce, to będą od teraz ustawiały się do mnie kolejki chętnych. Ale całkiem poważnie – czy Abris próbuje się wybielać? Nie sądzę, ale oczywiście nie jestem upoważniony do wypowiadania się ich w imieniu. Natomiast godne pochwały jest to, że robią obecnie dużo dla poprawy ładu korporacyjnego w Polsce. Raport Andrzeja S. Nartowskiego „Sprawa GetBacku w świetle corporate governance" jest tego przykładem. I nie mówię to jako osoba, która obserwuje rynek kapitałowy od początku, a rady nadzorcze od ponad dziesięciu lat. Może rzeczywiście jest to pewnego rodzaju pokuta? Nie mnie to jednak osądzać. Natomiast to, że zostałem zgłoszony przez głównego akcjonariusza, jest w pewnym sensie pochodną obowiązujących przepisów. Członka rady nadzorczej może zgłosić tylko akcjonariusz. Dodatkowo, aby zostać powołanym do rady, trzeba uzyskać większość w głosach na walnym zgromadzeniu. Myślę jednak, że każdy, kto mnie zna, wie, że potrafię zachować niezależność poglądów i opinii bez względu na okoliczności. Będąc już w 20. radzie nadzorczej na przestrzeni 18 lat, na pierwszym miejscu zawsze stawiam spółkę. Swoje kompetencje i doświadczenie wykorzystuję właśnie dla jej dobra. Zawsze jednak w myśl głównej zasady – spółka jest najważniejsza. Tak również definiuję swoją niezależność.

Czy zasady ładu korporacyjnego w spółce takiej jaką obecnie jest GetBack mają aż tak istotne znaczenie jak w przypadku „normalnych firm"? Czy ład korporacyjny może mieć faktycznie wpływ na to, jak będą realizowane planowane spłaty wierzycieli?

Brak ładu korporacyjnego, rozumianego jako relacje na linii akcjonariusze–rada nadzorcza–zarząd, prędzej czy później prowadzą do olbrzymich komplikacji w nadzorowaniu i zarządzaniu organizacją. Uprzywilejowana pozycja którejś z tych grup to proszenie się o kłopoty i ryzyko jej nadużywania. Ale czy dobra rada nadzorcza jest „lekiem na całe zło"? Niestety nie. Skuteczna rada nadzorcza jest amortyzatorem dla wszystkich interesariuszy spółki, ale nie ma takiej możliwości, aby rozpoznała i zapobiegła wszystkim nieprawidłowościom. To jest nierealne.

CV

Piotr Rybicki jest uznanym specjalistą w zakresie ładu korporacyjnego na naszym rynku. Jest biegłym rewidentem. Ukończył menedżerskie studia podyplomowe w SGH. Specjalizuje się w finansach korporacyjnych, sprawozdawczości oraz nadzorze właścicielskim.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA