Kryptowaluty

Elona Muska zabawy z bitcoinem. Manipulacja czy coś więcej?

W nocy ze środy na czwartek kapitalizacja rynku kryptowalut spadła o 14 proc., z 2,55 bln USD, do 2,2 bln USD. Powód? Szef Tesli znów coś ćwierknął...
Foto: Bloomberg

Elon Musk oświadczył, że jego koncern motoryzacyjny wstrzymuje przyjmowanie płatności w bitcoinach. Dlaczego? Bo najbardziej popularna kryptowaluta jest w jego opinii zbyt energochłonna. Co ciekawe – dzień wcześniej, Elon Musk umieścił na Twitterze ankietę, w której pytał, czy Tesla powinna akceptować dogecoina?

Marketing na piątkę

Człowiek, który powiedział, że umrze na Marsie, w krótkim terminie obrał sobie za cel zrobić sporo zamieszania tu na Ziemi. Na Twitterze obserwuje go ponad 54 mln ludzi, a jego wpisy komentowane są w mediach na całym świecie. W tym kontekście nie dziwi fakt, jak duża jest cenotwórczość jego ćwierknięć. Niektórzy wprost zarzucają mu manipulację, twierdząc, że czwartkową informacją celowo zaniżył cenę bitcoina (w porywach spadała do 47 500 USD), by móc odkupić go taniej. Inni wierzą, w jego dbałość o planetę, a ja zaryzykowałbym tezę, że Elon Musk to przede wszystkim mistrz marketingu. Angażując się w rynek kryptowalut, zarówno finansowo jak i wizerunkowo, rozkręcił reklamowe perpetuum mobile. Znakomicie wyczuł, że cyfrowe waluty są skrojone idealnie na miarę współczesnych mediów społecznościowych. Krótkie informacje, memy, żarty rozchodzą się po sieci równie szybko jak tokeny po blockchainie. Musk umieszcza zdjęcie Pieseła, dogecoin idzie 20 proc. w górę. Musk ćwierka „only BTC", bitcoin idzie 20 proc. w górę. Ludzie klikają, podają dalej, kupują, sprzedają, a nazwisko szefa Tesli i SpaceX jest wszędzie. A przecież w cyfrowym świecie chodzi przede wszystkim o to, by w tej sieci być na pierwszym planie. Doszło do tego, że jak na rynku kryptowalut pojawiają się większe wahania cen, pierwsza myśl narzuca się sama: „Musk znów coś chlapnął...". W ostatnim czasie cena dogecoina poszybowała do 0,7 USD, bo ludzie oczekiwali, że w programie SNL Musk powie coś miłego o doge'u. Tymczasem powiedział, że to szwindel, a kurs był w czwartek po południu po 0,4 USD. Gdyby Musk cały czas emanował entuzjazmem wobec kryptowalut, byłoby to nudne. Umiejętnie gra więc na emocjach, nie schodząc z pierwszych stron gazet i portali. Nie zdziwię się, gdy podręczniki do marketingu będą to kiedyś opisywać jako przykład znakomitej kampanii...

Szerszy plan

Foto: GG Parkiet

Czy to się komuś podoba czy nie, Musk robi dużo dla popularyzacji kryptowalut. Ktoś powie, że wiele ludzi straciło przez niego pieniądze. To prawda. Ale zapytajcie dyrektora Goldman Sachs Aziza McMahona czy też ma do szefa Tesli pretensje? Zawsze są co najmniej dwie strony medalu. Podobno SEC przygląda się sprawie, ale pewnie będą się musieli urzędnicy nagimnastykować, żeby Elona uciszyć...

Istotne jest jednak to, co dzieje się na drugim planie. W czwartek do mediów przebiło się to, że Tesla rezygnuje z płatności w bitcoinach. Ale w tej samej informacji była wzmianka, że firma szuka kryptowalutowych alternatyw, które zużywają mniej energii. Takie alternatywy już istnieją, jak chociażby XRP, Cardano czy Algorand. W projektach tych zamiast konsensusu Proof of Work, w którym potrzebny jest energochłonny mining, wykorzystuje się Proof of Stake lub jemu podobne, w którym zamiast kopania swoje zaangażowanie w sieć potwierdza się zamrażaniem odpowiednio dużych środków (tzw. stakeowanie). PoW nie wyklucza jednak mniejszej konsumpcji energii. Zgodnie z Energy Consumption Index opracowanym przez digiconomist.net bitcoin konsumuje teraz rocznie 115,85 TWh, co jest porównywalne z konsumpcją energii w Holandii. Z kolei dla ethereum ten sam indeks pokazuje 47 TWh, a więc tyle ile konsumuje Hongkong. Pamiętać należy, że blockchain ethereum też oparty jest na PoW, a tymczasem ma o ponad połowę mniejsze zużycie energii. Poza tym Vitalik Buterin i jego zespół wciąż pracują nad przejściem na PoS. Proces ten jest bardzo złożony i trwa już dwa lata, niemniej jego powodzenie oznaczałoby ogromny, technologiczny krok naprzód. Zarówno pod względem możliwości sieci (przepustowość, koszty), jak i jej wpływu na środowisko. W tym kontekście decyzja Elona Muska zawiera drugie dno. Być może szef Tesli niebawem ogłosi, że nie bitcoin, nie dogecoin, ale ethereum? Znając jego futurystyczne zamiłowanie i osiągnięcia na polu niemożliwego, trudno nie domniemywać, że Musk wie, jak istotne w ekosystemie kryptowalut jest ethereum. ICO, NFT i DeFi nie byłyby możliwe, gdyby nie globalny komputer uruchomiony przez Buterina. Gdy w ostatnich tygodniach cena bitcoina konsolidowała się pod 60 000 USD, cena ethereum biła co kilka dni rekord historyczny. Nic w tym dziwnego. Zgodnie z danymi serwisu defipulse.com w pulach płynności protokołów DeFi (głównie platformy pożyczkowo-kredytowe i zdecentralizowane giełdy) jest obecnie 83 mld USD, a TOP10 tych protokołów to projekty oparte na blockchainie Ethereum. Na początku roku było to tylko 16,5 mld USD. Zdecentralizowany świat finansów to banki bez banków i giełdy bez giełd. Rolę pośrednika przejmuje smart kontrakt, dzięki czemu z łańcucha wymiany eliminujemy zbędną, kosztowną i czasem chciwą jednostkę. Rozrastające się pule płynności pokazują, że coraz więcej osób korzysta z tych rozwiązań. A przecież nie przebiły się one jeszcze na pierwsze strony gazet i portali. Może ktoś za chwilę to zmieni...

Foto: GG Parkiet

Informacja o wycofaniu się Tesli z akceptowania płatności w bitcoinach sprawiła, że cena kryptowaluty zanurkowała w czwartek o ponad 10 proc., sięgając w porywach 47 500 USD. Dzienne minimum pokryło się z kwietniowym dołkiem, a po południu kurs wrócił do okrągłych 50 000 USD. Z punktu widzenia AT widać próbę obrony dolnej granicy konsolidacji (62 500 – 50 000 USD), w której od kilku tygodni bitcoin się poruszał. Powrót do wsparcia jest jednak całkiem naturalny, a zwrot na RSI i MACD pokazują, że podaż jest silna. Zwłaszcza że kurs nie zdołał w ostatnim podejściu pokonać 50-sesyjnej średniej, która teraz stanowi opór. PZ

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.