Reklama

Czy Wall Street jest już zmęczone "ciągłym wygrywaniem"?

Globalne rynki finansowe wchodzą w fazę rosnącej niepewności, a konflikt w Zatoce Perskiej wyraźnie zaczyna odbijać się na Wall Street.
Czy Wall Street jest już zmęczone "ciągłym wygrywaniem"?

Foto: Bloomberg

Zbliża się moment wygaśnięcia pięciodniowego ultimatum, które prezydent Donald Trump postawił Iranowi na początku tygodnia, przy czym warto podkreślić, że jest to już drugie ultimatum, ponieważ poprzednie zostało przez niego wydłużone o kolejne pięć dni. W ostatnich godzinach narracja Białego Domu uległa zmianie i obecnie prezydent Trump sugeruje, że to Iran zabiega o zawieszenie broni i rozpoczęcie rozmów pokojowych, co wpisuje się w jego charakterystyczny styl komunikacji, w którym często przedstawia rozwój wydarzeń w sposób korzystny dla własnej pozycji. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja pozostaje daleka od stabilizacji, a mimo oficjalnych zaprzeczeń wiele wskazuje na to, że negocjacje rzeczywiście są prowadzone, choć w sposób niejawny i przy wykorzystaniu pośredników. Według doniesień agencji Tasnim Teheran przedstawił swoje warunki obejmujące zakończenie działań zbrojnych, gwarancje trwałości porozumienia, reparacje oraz zawieszenie broni na wszystkich frontach i wśród sprzymierzonych grup, jednocześnie podkreślając swoje prawo do kontroli nad Cieśnina Ormuz jako element zabezpieczenia ewentualnego porozumienia. Władze w Teheranie wyrażają przy tym głęboką nieufność wobec intencji Stanów Zjednoczonych, określając negocjacje jako próbę wpływania na globalną opinię publiczną, utrzymywania niskich cen ropy oraz zyskania czasu na potencjalne dalsze działania militarne.

Przez długi czas Wall Street zdawała się ignorować napięcia na Bliskim Wschodzie, jednak w ostatnich dniach inwestorzy zaczynają dostrzegać realne ryzyka wynikające z konfliktu, czego efektem jest utrzymująca się presja podażowa na amerykańskich indeksach. Prezydent Trump bagatelizuje skalę spadków, wskazując, że spodziewał się głębszej korekty, i podkreśla, że wysokie ceny ropy działają na korzyść amerykańskiej gospodarki. W pewnym stopniu jest to uzasadnione, ponieważ sektor energetyczny w Stanach Zjednoczonych, w tym firmy naftowe, gazowe oraz producenci ropy łupkowej, mogą liczyć na znaczący wzrost przychodów. Jednocześnie amerykański konsument odczuwa bezpośrednio wzrost cen paliw, co przekłada się na presję inflacyjną, a wyższa inflacja oznacza większą presję na działania Rezerwy Federalnej, która może być zmuszona do utrzymywania lub dalszego podnoszenia stóp procentowych.

Wyższe stopy procentowe to także rosnące koszty finansowania dla przedsiębiorstw, co w szczególności dotyczy sektora technologicznego, który w ostatnich latach napędzał globalną hossę i realizował rekordowe nakłady inwestycyjne. Droższy kapitał może skutecznie zahamować dynamikę wzrostu firm technologicznych, co stanowi istotne ryzyko dla kontynuacji długoterminowego trendu wzrostowego. W tle pozostaje również kalendarz polityczny, ponieważ w tym roku w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory połówkowe w USA, a przedłużający się konflikt w Zatoce Perskiej może istotnie wpłynąć na nastroje społeczne. Wysokie ceny paliw, rosnąca inflacja oraz niepewność geopolityczna to czynniki, które historycznie nie sprzyjały urzędującym władzom, co zwiększa ryzyko, że Partia Republikańska będzie miała trudności z utrzymaniem kontroli nad Kongresem i Senatem, a to oznaczałoby ograniczenie możliwości politycznych prezydenta Trumpa.

Rynki finansowe wchodzą tym samym w fazę, w której geopolityka ponownie zaczyna odgrywać kluczową rolę, a konflikt w Zatoce Perskiej, ceny ropy, polityka monetarna oraz napięcia polityczne w Stanach Zjednoczonych tworzą mieszankę, która może znacząco zwiększyć zmienność na globalnych rynkach i skłonić inwestorów do ponownej wyceny ryzyka. Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy Wall Street jest w stanie dalej ignorować narastające zagrożenia, czy też zbliża się moment, w którym rzeczywistość w pełni znajdzie odzwierciedlenie w wycenach aktywów, a inwestorzy zaczną być zmęczeni narracją o niekończącym się sukcesie.

Mikołaj Sobierajski

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama