REKLAMA
REKLAMA

Kryptowaluty

Kryptowaluty mają jeszcze sporo do nadrobienia

Wycenom 10 najbardziej popularnych cyfrowych monet do historycznego maksimum brakuje średnio aż 627 proc. Inwestorzy liczą, że halving bitcoina skróci ten dystans.
Foto: Bloomberg
Foto: GG Parkiet

W ostatnim czasie to skracanie idzie całkiem nieźle. Od marcowego minimum do wyceny z czwartkowego przedpołudnia bitcoin podrożał o 135 proc. W ślad za nim poszły notowania innych monet. Efekt jest taki, że w ciągu ostatnich 30 dni z top 10 pod względem kapitalizacji na minusie są tylko bitcoin cash, litecoin i EOS. Reszta czołówki jest na plusie, a zmiany sięgają od 3,5 proc. (OKB) do nawet 37 proc. (tezos). Dodajmy, że kapitalizacja całego rynku wzrosła do 258 mld USD, a jeszcze miesiąc temu była o 50 mld USD niższa. Zwyżki są zauważalne. Pytanie, co je napędza?

Motory wzrostu

Nasuwają się trzy odpowiedzi. Pierwsza to dodatnie skorelowanie z tradycyjnymi rynkami finansowymi. W końcu kwiecień był dla wielu giełd jednym z najlepszych okresów w historii. Wyceny akcji pęczniały po silnym lutowo-marcowym tąpnięciu, napędzane kapitałem z drukarek Fedu i EBC, a także kapitałem spekulacyjnym „ulicy". Bitcoin wykazuje w tym roku dużą dodatnią zależność od rynków akcji, więc tak jak wcześniej tąpnął w ślad za nimi, tak teraz razem z nimi idzie w górę.

Druga odpowiedź to zależności sezonowe. Wspominałem w podsumowaniu pierwszego kwartału o tzw. efekcie wiosny. Statystyki historyczne pokazują, że najlepszy w roku czas dla bitcoina to właśnie kwiecień i maj. Oba miesiące przynoszą wzrost z prawdopodobieństwem 77,8 proc. Średnia zmiana kursu wynosi odpowiednio +45,9 proc. oraz +41,1 proc., a bez wartości skrajnych +21,3 proc. oraz +26,3 proc. W minionym miesiącu bitcoin podrożał o 35,7 proc., więc niemal idealnie wpisał się w analogie z przeszłości.

Foto: GG Parkiet

Trzecia odpowiedź to halving, który nastąpi już za cztery dni. Nagroda za wykopanie bloku spadnie do 6,25 USD. Cenę może więc napędzać oczekiwanie, że zmniejszona podaż nowych monet przy założeniu przynajmniej niezmienionego popytu będzie wywoływać presję wzrostową. Pod taką odpowiedzią podpisałoby się wielu fanów tego rynku, bo jeśli to efekt halvingu, to można liczyć na to, że na ostatnich zwyżkach cały ruch się nie skończy.

Atak szczytowy

Po poprzednich halvingach kurs bitcoina zaczynał rajd w górę i w szerszym ujęciu czasowym wyznaczał nowe historyczne maksimum. Aktualny rekord, ustanowiony w grudniu 2017 r., to 20 089 USD. Przy obecnym kursie potrzeba wzrostu o 115,7 proc., by ten rekord pobić. W kontekście ostatnich zmian nie wydaje się to nierealne, choć wiadomo, że pięciocyfrowa wycena z dwójką z przodu może robić wrażenie rynkowego przegrzania. Jeśli jednak bitcoin rozpocznie atak szczytowy, to być może ruszą za nim inni przedstawiciele tego rynku. Tak jak na giełdzie w fazie popytowego zrywu najpierw grany jest WIG20, a potem spółki o mniejszej kapitalizacji, tak podobnie bywa na rynku kryptowalut – najpierw „ojciec", potem altcoiny. Grając pod ten schemat, dostajemy całkiem obiecujący potencjał zysków. Otóż średnio kryptowalutom z top 10 pod względem kapitalizacji brakuje w tej chwili do ATH aż 627 proc. Najwięcej do odrobienia ma XRP (1684 proc.), a najmniej bitcoin SV (114 proc.). Jeśli ktoś nie przepada za wysokimi nominałami, to w top 10 znajdzie „groszówkę", czyli XRP, a także trzy altcoiny z kursem poniżej 10 USD: EOS, tezos i OKB. Dwa ostatnie są jeszcze o tyle ciekawe, że w przeciwieństwie do reszty nie są mocno skorelowane z bitcoinem. Gdy porównamy wykresy tej trójki za ostatni rok, to widać wyraźnie, że kierunek głównego trendu jest przeciwny, bitcoin spada, a tezos i OKB rosną. Ten ostatni swoje ATH wyznaczył całkiem niedawno, bo w lutym, co też pokazuje odmienną sytuację techniczną.

Oczywiście możliwości inwestycyjnych jest na tym rynku znacznie więcej. W tej chwili jest na nim 2400 monet, z czego większość ma wycenę mniejszą niż 1 USD i wykazuje ogromną zmienność. Podam przykład. Altcoin o nazwie HEX, który mieści się w top 30 pod względem kapitalizacji, zdrożał przez ostatnie 30 dni o 813 proc. Trzeba jednak pamiętać, że tutaj działa zasada „im głębiej w las, tym więcej problemów". Altcoiny spoza ścisłej czołówki są obarczone wyższym ryzykiem, dotyczącym zarówno płynności, zmienności, jak i możliwości okazania się zwykłym scamem.

Foto: GG Parkiet

Końcówka kwietnia i początek maja przyniosły silny wzrost kursu bitcoina. Notowania opuściły górą długoterminową strefę oporu (5800/7000 USD), wzmocnioną od góry 50-proc. zniesieniem Fibonacciego dla ostatniego załamania. Wybicie zostało potwierdzone dzienną świecą z dużym korpusem (marubozu). Na tym jednak nie koniec łamania oporów. Bitcoin poszedł za ciosem i przebił 8000 USD, czyli barierę wyznaczoną przez 61,8-proc. zniesienie i wzmocnioną przez 200-sesyjną średnią kroczącą. W porywach (30 kwietnia) notowania sięgnęły aż 9457 USD, czyli znalazły się najwyżej od 25 lutego. Średnia z 50 sesji wyraźnie zakręciła w górę i zbliża się do 200-sesyjnej. W perspektywie jest więc złoty krzyż, który byłby sygnałem długoterminowego przesilenia. Najbliższy cel wzrostu to lutowy szczyt przy 10 363 USD. Najbliższym wsparciem jest natomiast 8000 USD. MACD jest już na poziomie lutowego lokalnego szczytu, co sygnalizuje krótkoterminowe wykupienie i możliwość korekty. PZ

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA