REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Handel i konsumpcja

Decyzje o inwestycjach i dywidendzie nieco później

Gościem Dariusza Wieczorka był Jacek Owczarek, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Eurocash.
Foto: parkiet.com

Jak w obecnej sytuacji wygląda kwestia łańcucha dostaw Eurocashu? Logistyka działa, żywności w sklepach nie zabraknie?

Możemy zacząć od uspokojenia. Wszyscy pracujemy, a systemy logistyczne i sprzedażowy w tym kraju działa. To jest dobra wiadomość. Co więcej, sytuacja się powoli normuje. Mieliśmy moment, szczególnie w poprzednim tygodniu, kiedy popyt był pięciokrotnie większy niż w tym samym okresie rok wcześniej. Przeszliśmy ten okres, choć oczywiście nie obyło się bez kłopotów z przewożeniem czy realizacją części zamówień. Szczególnie w przypadku artykułów podstawowych, jak mąka, ryż czy makarony. Z drugiej strony mniej dotyczyło to np. alkoholi. Ogółem widzieliśmy duże skoki w poszczególnych kategoriach. Sytuacja mogła być bardziej widoczna dla części klientów, którzy korzystają z usług Frisco.pl, gdzie najpierw termin z jednego dnia przedłużył się na tydzień, a potem na dwa tygodnie. Sprzedaż internetowa wzrosła wielokrotnie.

Przy brakach kadrowych, które mieliśmy w niektórych miejscach, system działał dość dobrze. Część producentów miała trochę problemów z odpowiedzią na zwiększony popyt. Nie ganiłbym jednak nikogo. Wszyscy stanęliśmy na wysokości zadania. Przy okazji warto podziękować pracownikom w sklepach i centrach dystrybucyjnych. Teraz dwa główne zadania to dostarczenie pracowników do pracy oraz zapewnienie im komfortu i bezpieczeństwa pracy.

Jakie mieliście braki zatrudnienia? Jak jest teraz? Co z pracownikami z Ukrainy?

Zatrudniamy 23 tys. Polaków oraz 2 tys. pracowników z Ukrainy, którzy w całej branży handlowej stanowią ważny element stabilizujący zatrudnienie w wielu miejscach. W wielu miejscach mamy braki we frekwencji, około 20 proc. bądź nieco więcej. Operujemy w 12 wielkich centrach dystrybucyjnych, w 180 Cash&Carry, współpracujemy z 87 tys. sklepów niezależnych, więc nie jestem w stanie objąć tego wielką statystyką. Wiem, że są takie miejsca w Polsce, gdzie z powodów braków kadrowych musieliśmy skrócić godziny otwarcia sklepów, by wypełnić przepisy kodeksu pracy. Co do pracowników z Ukrainy, zgodnie z propozycją rządu będzie możliwość przedłużania możliwości ich pobytu w Polsce, a duża ich część jest tym zainteresowana. To ważne, wszyscy przyzwyczailiśmy się już nie tylko do języka polskiego w sklepach. Jest trochę problemów z cenami, co też zauważył urząd antymonopolowy. Dostrzegamy, że część producentów wycofuje też promocje, które były wcześniej z nimi ustalone, a więc cena dla konsumenta się podnosi. Są też bardziej specyficzne przypadki, jak np. drób. Rzeczywiście, drób w Polsce zdrożał. Nie wiem, czy to jest problem podaży, czy wykorzystanie szansy na podniesienie ceny.

Grupa Eurocash współpracuje z tysiącami przedsiębiorców, którzy prowadzą sklepy. Na jaką oni liczą pomoc od rządu?

Mamy zespoły kryzysowe w różnych miejscach, gdzie słuchamy głosów klientów. Obaw jest kilka. Są to mali i średni przedsiębiorcy, a nie wielkie korporacje mające dużo łatwiejszy dostęp do kredytów. Z ich punktu widzenia troska jest o to, by zarobić na pensje swoich pracowników. Jeśli popyt miałby hamować przy ujemnym kapitale obrotowym, to będzie to kłopot dla mniejszych przedsiębiorców. Druga kwestia, która jeszcze nie została zapisana w szczegółach, to ubezpieczenia należności. My, jako duży podmiot, mamy należności od sektora handlowego na około 1 mld zł. Jesteśmy dużą maszyną, która pomaga to ryzyko kredytowe w gospodarce rozłożyć. Nie jesteśmy jednak w stanie przyjąć na nasz bilans 2–3 mld zł. Dyskusja o tym, by sektor handlu i małych przedsiębiorstw był objęty również KUKE, byłaby kluczowa dla zachowania płynności. Widziałbym głównie problem w tym, jak utrzymać gotówkę w systemie, niż czy biznes jest bardziej rentowny czy mniej. Nasi klienci pewnie myślą podobnie.

Czego spodziewacie się po tegorocznych wynikach?

Musimy podzielić czas na ten przed marcem i po marcu. Wcześniej odpowiedziałbym, że nie zmienił się trend w stosunku do IV kwartału 2019 r. Wciąż widzimy dobrą sprzedaż hurtową oraz dobrą sprzedaż porównywalną w detalu, gdzie panuje stabilizacja związana z działalnością integracyjną. Nic nadzwyczajnego w wynikach nie nastąpiło. Obserwowaliśmy inflację, która również była potwierdzona przez wskaźniki GUS-u. To, co dzieje się teraz, trudno zweryfikować. Mogę sobie wyobrazić, że ten wzrost sprzedaży przypomina to, co dzieje się przed świętami. Dla nas, jako dystrybutorów żywności czy sklepów detalicznych, nie ma większego znaczenia. Może się więc okazać, że pierwszy kwartał będzie lepszy od drugiego. Na drugiej szali są wyższe wynagrodzenia dla tych, którzy teraz pracują. To oczywiście typowe także dla naszych konkurentów. Biorąc to wszystko pod uwagę, sądzę, że będzie to bardzo rozedrgany kwartał – ani zbyt optymistyczny, ani pesymistyczny. Co do grupy to pierwszy kwartał zwykle odpowiada za 15–17 proc. rocznych obrotów. Najsilniejszy wzrost EBITDA stanowił zawsze IV kwartał. Na wnioski musimy jeszcze poczekać, bo próba wróżenia jest w tej chwili skazana na duże odchylenia.

Eurocash wyrósł na przejęciach. Co dalej z nakładami inwestycyjnymi i dywidendą?

Przejęcia z jednej strony, ale inwestowaliśmy też dużo w rozwój organiczny, m.in. digitalizowanie kontaktu z naszymi klientami hurtowymi. Krókoterminowo, nie tylko u nas, ale i w całej gospodarce, nastąpi opóźnienie decyzji inwestycyjnych. Pewnie i rynek kapitałowy nie przyłoży wagi do tego, czy otworzymy dwa sklepy więcej czy dwadzieścia. Liczyć się będzie to, czy nasze wskaźniki zadłużenia będą pod kontrolą.

Jeśli chodzi o dywidendę, to jesteśmy umówieni z radą nadzorczą na dyskusję w przyszłym miesiącu. Wówczas, w zależności od sytuacji, zapewne podejmiemy decyzję w tej sprawie. PAAN

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA