Sesja odbyła się w trzecim dniu XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Dyskusja dotyczyła wpływu automatyzacji i AI na zawody, przekwalifikowania pracowników oraz rozwijania kompetencji.
Moment, którego nie wolno przegapić
Jak przyznają eksperci, rynek pracy wszedł w etap przyspieszonej zmiany. Dominika Wienchor, ekspertka ds. działalności naukowej w Akademii Humanitas przekonywała, że jest to kluczowy moment, którego nie można przespać, bo AI nie zniknie z naszego życia ani z pracy zawodowej. Jej zdaniem trzeba odejść od myślenia, że sztuczna inteligencja „nas wygryzie”, i jak najszybciej nauczyć się z nią funkcjonować. W podobnym tonie wypowiadał się Damian Łukasik, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach, który zaznaczył, że AI nie tyle „zabiera pracę”, ile przejmuje prostsze zadania, a jednocześnie tworzy nowe role i wymusza zdobywanie nowych kompetencji. Zamiast myślenia o pracy w jednej firmie i jednym zawodzie na dekady, coraz bardziej trzeba się oswajać z koniecznością zmian, przekwalifikowania i stałego rozwoju.
Czytaj więcej
Pierwszym projektem zrealizowanym przez polskie firmy powinno być przedłużenie autostrady A4 z przejścia Korczowa–Krakowiec do Lwowa – mówi Bartłom...
Nadmierny optymizm studził jednak Kacper Nosarzewski, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością, przypominając, że korzystny scenariusz to tylko jedna z opcji. Skoro już dziś powstają firmy zbudowane niemal całkowicie wokół narzędzi AI, trzeba brać pod uwagę, że takich modeli będzie przybywać, a globalna konkurencja może dodatkowo przyspieszyć zastępowanie części procesów pracą maszyn.
AI bardziej zmienia zadania niż usuwa ludzi
Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło tego, czy automatyzacja ostatecznie będzie tworzyć więcej miejsc pracy, czy raczej je likwidować. Przemysław Lewicki, prezes zarządu SAIO SA, uważa, że firmy nie wdrażają sztucznej inteligencji po to, by zwalniać ludzi, ale po to, by uwolnić czas i zasoby do zadań, na które wcześniej nie było przestrzeni. Równocześnie zaznaczył, że możliwości zastępowania ludzi w mniej kreatywnych obszarach są już dziś bardzo duże.
Czytaj więcej
Budowa elektrowni atomowej jest uważana przez kolejne rządy za priorytet. Jednak nowy raport „Horyzont Atomowy”, zaprezentowany na EKG 2026 w Katow...
Monika Chudobska, wiceprezes zarządu Grupy Impel, stwierdziła, że cykl życia AI przypomina cykl życia człowieka i sztuczna inteligencja jest obecnie w fazie nauki – popełnia błędy, halucynuje i dlatego nadal potrzebuje człowieka. Problem w tym, że ten etap nie potrwa długo, a skuteczność narzędzi będzie szybko rosła. To oznacza, że współpraca człowieka z robotem to kompetencja, której absolutnie trzeba się nauczyć.
Anna Skórska, kierownik Katedry Analiz i Prognozowania Rynku Pracy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, przyznała, że część miejsc pracy już znika i ten proces będzie postępował, ale nie oznacza to automatycznie trwałego wypychania ludzi z rynku. W miejsce likwidowanych zadań pojawiają się nowe obszary aktywności, tyle że będą wymagać innych kompetencji niż dotąd.
Największym wyzwaniem nie jest technologia, lecz kompetencje
Podczas debaty bardzo mocno wybrzmiał wątek kompetencji. Przemysław Lewicki przypomniał, że Polska znajduje się niemal na końcu rankingu porównującego kompetencje cyfrowe w danych krajach, co pokazuje skalę zaniedbań. Zwrócił też uwagę, że według prognoz do 2030 r. część stanowisk zniknie, ale pojawi się jeszcze więcej nowych miejsc pracy, tyle że będą one wymagały zupełnie innych umiejętności. Damian Łukasik przyznał, że obecne kompetencje nie nadążają za oczekiwaniami biznesu, a studenci wchodzący na rynek pracy często nie są przygotowani do konkurowania z AI na poziomie podstawowych zadań.
Czytaj więcej
Świat, jaki znamy, się skończył. Nowa rzeczywistość wymaga innego podejścia. Kluczowe jest utrzymanie sojuszy, zapewnienie bezpieczeństwa energetyc...
W tym kontekście eksperci mówili o potrzebie głębokiej zmiany w edukacji i na rynku pracy. Pojawiły się głosy, że potrzebna jest rewolucja w sposobie zdobywania kwalifikacji i wypracowanie krótszych, praktycznych ścieżek rozwoju, pozwalających szybko zdobywać pożądane kompetencje. Eksperci wskazali też na potrzebę stworzenia trwałej współpracy między urzędami pracy, uczelniami i biznesem, tak aby firmy mogły lepiej określać, jakich kompetencji potrzebują, a instytucje edukacyjne i publiczne mogły na to odpowiadać.
Urzędy pracy, firmy i państwo muszą zmienić swoje role
Część rozmowy dotyczyła także tego, kto powinien finansować i organizować przekwalifikowanie pracowników. Damian Łukasik podkreślał, że odpowiedzialność powinna być dzielona między państwo, pracownika i biznes. Zwracał też uwagę, że urzędy pracy nie mogą już zajmować się wyłącznie obsługą osób bezrobotnych. Biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację demograficzną i niskie bezrobocie, powinny przekształcać się raczej w centra rozwoju kompetencji i przeciwdziałania wykluczeniu z rynku. Eksperci mówili też o potrzebie przeznaczania większych środków publicznych na podnoszenie kwalifikacji.
W tle dyskusji pojawił się jeszcze jeden ważny wątek, jakim jest starzenie się społeczeństwa. Eksperci przyznali, że choć żyjemy coraz dłużej, wiek produkcyjny jest w praktyce zamrożony, przez co rynek pracy nie wykorzystuje potencjału starszych pokoleń. Pojawiło się też pytanie o przyszły model systemu emerytalnego, który być może będzie musiał być finansowany szerzej niż tylko ze składek i budżetu.
Ostateczny wniosek płynący z debaty był jasny – rynek pracy potrzebuje dziś edukacji oraz elastycznych i odpornych na zmiany pracowników, którzy są w stanie szybko się przekwalifikować. W centrum uwagi – jak podkreśliła Monika Chudobska – nadal jednak musi znajdować się człowiek, bo to technologia ma pracować dla niego, a nie odwrotnie.