Po rajdzie polskich akcji, który rozpoczął się pod koniec marca i trwał do połowy kwietnia, druga część tego miesiąca upływa pod znakiem korekty. Spadki nie są jednak ani gwałtowne, ani też nie odbywają się przy wzmożonych obrotach. Handel na GPW raczej przygasł i najwyraźniej niektórzy zdecydowali się na realizację szybkich zysków. Krajowy rynek akcji wciąż może pochwalić się jednym z najlepszych wyników od początku roku, a stopy zwrotu WIG20 i WIG nadal sięgają powyżej 10 proc. 

Za słabość głównych indeksów w największym stopniu odpowiadają banki. Indeks WIG-banki traci w wyraźnie wyższym tempie niż np. WIG20. Tak też było i w piątek, gdy indeks grupujący wspomniane spółki osuwał się ponad 1 proc. przy 0,64-proc. zniżce WIG20. Marnie prezentują się także spółki handlowe. W piątek notowania LPP zniżkowały o 2,9 proc., a Żabki o 2,4 proc. Słabszy od nich był tylko Alior. Trzyma się za to energetyka i surowce. 

W perspektywie całego tygodnia na czołowych miejscach w WIG20 plasowały się Orlen i PGE, a przewodziło im Pepco Group. Na dole zestawienia, w towarzystwie banków, znalazły się Modivo, Dino i KGHM.

Wykres techniczny sugeruje, że spadki WIG20 z ostatnich dni nie wykończyły jeszcze ruchu na południe, choć pod świecami z końca tygodnia rysowały się krótkie cienie. Wygląda jednak na to, że celem niedźwiedzi może być rejon lutowych szczytów.

Po raz kolejny zamykając piątkowe arkusze inwestorzy zastanawiali się, jakie wydarzenia mogą nastąpić w weekend. Mimo raz po raz pojawiających się informacji na temat przygotowań do rozmów w sprawie zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie nie doszło na tym polu do żadnego ważnego przełomu. W takim otoczeniu większość europejskich, a wcześniej także i azjatyckich indeksów, kończyła dzień pod kreską. Główny indeks amerykańskiego rynku, niesiony spółkami technologicznymi, próbował jednak wybić się na nowy rekord.