Z tego artykułu dowiesz się:
- Co oznacza zjawisko deflacji w handlu detalicznym i jakie czynniki przyczyniają się do spadku cen w poszczególnych segmentach?
- Jakie fundamenty ekonomiczne stabilizują konsumpcję prywatną i wpływają na nastroje konsumenckie w kraju?
- W jaki sposób wydarzenia geopolityczne mogą wpłynąć na perspektywy handlu oraz decyzje Rady Polityki Pieniężnej?
Zgodnie z danymi GUS, w lutym najsilniej urosła sprzedaż paliw, o ponad 10 proc. r/r. Wyraźny wzrost, o ponad 7 proc. r/r, odnotowano też w kategorii mebli i sprzętu RTV/AGD, sporo – o 5,5 proc. r/r – w górę poszła też sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków. W nieco mniejszej skali urosła sprzedaż pojazdów i części do nich (o 2,7 proc. r/r), a tylko symbolicznie odzieży i obuwia (o 0,8 proc.) oraz w wyspecjalizowanych sklepach sprzedających żywność, napoje czy wyroby tytoniowe (czyli np. piekarniach, sklepach mięsnych itd. – o 0,2 proc.). Wyraźny wzrost odnotowano też w kategorii „pozostałe” – o ponad 9 proc. To zbiorcza kategoria obejmująca np. sprzedaż w niewyspecjalizowanych sklepach (w tym marketach i dyskontach). Duży spadek sprzedaży w ujęciu rocznym odnotowano tylko w przypadku prasy, książek oraz sprzedaży w wyspecjalizowanych sklepach: o ponad 9 proc.
Deflacja w handlu trwa
Dane o wzroście sprzedaży detalicznej o 5 proc. to statystyka w ujęciu cen stałych. W cenach bieżących, odnotowano w lutym wzrost o 4,3 proc. r/r. Fakt, że ta druga liczba jest niższa od pierwszej, oznacza że w handlu detalicznym średnio rzecz biorąc ceny przez ostatni rok wręcz spadły – wzrost wolumenu naszych zakupów towarów był wyższy niż wzrost naszych wydatków na te cele. Wręcz ta dysproporcja się pogłębiała – lutowy deflator około -0,7 proc. jest najniższy od pandemii.
W dużym stopniu to efekt niższych niż przed rokiem cen paliw (o ponad 5 proc. r/r w handlu), acz wiadomo już, że w marcu ten efekt zaniknie z powodu wzrostów cen ropy i wyrobów ropopochodnych po wybuchu wojny w Iranie. Jednocześnie spadek cen w handlu w ujęciu rok do roku odnotowano też w przypadku samochodów (6,5 proc.), odzieży i obuwia (3,5 proc.) czy mebli i urządzeń gospodarstwa domowego (ponad 1 proc.). Łączyć można to ze wzrostem taniego importu spoza UE (m.in. z Chin) i związaną z tym większą konkurencją, ale też spadkiem presji na producentów ze strony cen surowców czy materiałów w ostatnich latach. Jednocześnie ceny w handlu urosły m.in. w kategorii „żywność, napoje i wyroby tytoniowe” – o 3 proc.
Konsumpcja prywatna stabilizatorem polskiego wzrostu gospodarczego
Dobre wyniki sprzedaży detalicznej nie dziwią, mają bowiem stabilne fundamenty. Już od trzech lat dochody w kraju rosną w ujęciu realnym, czyli w tempie szybszym od inflacji. W ciągu ostatniego niespełna roku stopy procentowe w Polsce zostały obniżone o 200 punktów bazowych, co istotnie obniżyło koszty kredytów. Mimo chłodniejszej sytuacji na rynku pracy (spadek popytu na pracowników), stopa bezrobocia pozostaje niska. To przekłada się na relatywnie dobre – na tle czasów po pandemii – nastroje konsumenckie.