REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

4 pytania do... Kamila Cisowskiego

dyrektora analiz i doradztwa inwestycyjnego, Dom Inwestycyjny Xelion
Foto: materiały prasowe

Oczy inwestorów od początku roku skupione są na wydarzeniach na Bliskim Wschodzie, jednak rynki dość szybko otrząsnęły się ze strachu. Czy konflikt między USA a Iranem może jeszcze wpłynąć na wyceny aktywów?

W krótkim terminie ten konflikt będzie miał jeszcze wpływ na rynki, natomiast jeśli wywoła przecenę na rynku akcji, to naszym zdaniem będzie to okazja do akumulacji. Nie wierzymy w to, że Iran mógłby zdecydować się na otwarty konflikt ze Stanami Zjednoczonymi czy też na podjęcie działań, które miałyby wpływ na światową gospodarkę – mam tu na myśli przede wszystkim blokadę cieśniny Ormuz. Przede wszystkim dlatego, że Iran jest w recesji, ma trudną sytuację ekonomiczną i prawdopodobnie nie może sobie na to pozwolić ze względów finansowych. Ostrzelanie amerykańskiej bazy traktujemy w kategoriach pewnego teatru. Uważamy, że takie działania to tylko wymachiwanie szabelką i nie mają na celu wyrządzenia rzeczywistych szkód. Z drugiej strony cieszymy się, bo od dłuższego czasu mamy otwarte pozycje na spółkach wydobywających złoto. Z tej perspektywy napięcia globalne są czynnikiem pozytywnym, co zresztą wyraźnie widać po wybiciu cen kruszcu. Podsumowując, gdyby akcje na świecie miały spadać, to z zupełnie innych przyczyn.

A sądzicie, że będą spadać?

Zacznijmy od tego, że najatrakcyjniejszy stosunek zysków do ryzyka dostrzegamy w małych polskich spółkach i stąd decyzja o doważeniu na styczeń tego komponentu drugim funduszem. Oczywiście z uwagi na ograniczoną płynność w tej grupie spółek nie tolerujemy możliwości posiadania większości ekspozycji na akcje tych firm. Początek roku jest bardzo symptomatyczny – wierzymy, że stopa zwrotu z sWIG80 może być w tym roku wyższa niż w 2019 r. Jednak w kontekście PPK ważna jest odpowiednia selekcja zarówno funduszy, jak i instytucji, które je prowadzą, bo rozpiętość wyników między poszczególnymi funduszami może być bardzo duża. Do tego sWIG80 ma bardzo niską korelację z rynkami globalnymi.

Z kolei rynek amerykański w naszym przekonaniu jest dziś bardzo drogi. Oczekiwana przez nas stopa zwrotu z tego rynku w 2020 r. jest ujemna. Nie oznacza to, że do jakiejś silnej korekty dojdzie teraz. Kierujemy się zasadą, że dopóki trwa luzowanie ilościowe Fedu, rynek akcji nie będzie silnie spadał. W związku z tym zniżki rzędu kilku procent należy traktować jako okazje do kupna. Stąd nie zdecydowaliśmy się na wyjście z rynku amerykańskiego w styczniu. Prędzej wolimy ograniczyć ekspozycję na Europę. Po dobrej II połowie ubiegłego roku wydaje się, że większość pozytywnych czynników została już zdyskontowana.

Spodziewacie się obniżek stóp procentowych w USA czy jakiejś innej formy luzowania polityki monetarnej?

Wystarcza w tym momencie to, że Fed będzie dalej zwiększał swój bilans poprzez trwający skup obligacji. Co prawda przewodniczący Jerome Powell zarzeka się, że nie jest to QE, ale z perspektywy wpływu na wyceny aktywów można to traktować analogicznie. Jest to czynnik, który sprawia, że na razie nie powinno być mowy o poważnych spadkach na globalnym rynku akcji. I pomimo że te akcje, przynajmniej w USA, są już bardzo drogie, trzymamy je w portfelu. Do tego mamy nieco ekspozycji na Azję, a także wspomniane mniejsze polskie spółki, które mimo zwyżek w 2019 r. wciąż są bardzo atrakcyjnie wycenione. Przypomnijmy, że lata 2017–2018 były tu naprawdę ciężkie. Wciąż wierzymy też, że rynek obligacji, w tym rynków wschodzących, będzie silny. Wsparciem będzie tutaj też słabnący dolar. Słabiej jednak postrzegamy perspektywy obligacji polskich, stąd tak naprawdę nie posiadamy żadnej ekspozycji na polski dług skarbowy. W otoczeniu bardzo wysokiej inflacji, przynajmniej w kontekście ostatnich kilku lat wydaje się, że możliwości inwestycyjne, zwłaszcza po I kwartale tego roku, będą tu ograniczone. Wręcz może rosnąć presja do podwyżek stóp procentowych. Zakładamy, że takie wnioski mogą być zgłaszane i być może zagłosuje za nimi więcej niż dwóch członków RPP.

Z danych publikowanych przez MF wynika jednak, że TFI łącznie dokupowały obligacje skarbowe, w przeciwieństwie do inwestorów zagranicznych.

Zainteresowanie obligacjami krajowymi będzie się utrzymywało – ten proces szybko się nie zatrzyma. Ubiegły rok w kategoriach funduszy dłużnych był spektakularny, a pamiętajmy, że klienci TFI patrzą na historyczne stopy zwrotu. Przedstawiciele TFI mówią jednak otwarcie, że ten rok będzie gorszy pod względem wyników funduszy. Naszym zdaniem będzie jeszcze słabiej i stopy zwrotu rzędu 2,5 proc. z funduszy obligacji skarbowych nie będą takie łatwe do osiągnięcia. PAAN

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA