Gospodarka

Recepta na spór: puścić pracownika na swoje

Po odrzuceniu przez Caspar AM wezwania do zaniechania nieuczciwej konkurencji i zapłaty 48,8 mln zł odszkodowania BZ WBK sięga po twarde argumenty

Jacek Marcinowski, prezes BZ WBK AM i BZ WBK TFI fot. r. pasterski

Foto: Archiwum

W odpowiedzi na przedsądowe wezwanie BZ WBK Leszek Kasperski, prezes Caspar AM, były członek zarządu BZ WBK TFI, określił zarzucanie mu nieuczciwej konkurencji przez byłego pracodawcę jako bezpodstawne. Sukcesy swojej firmy przypisuje wyłącznie „umiejętnościom sprawnie zarządzanej i wykwalifikowanej kadry pracowniczej". Na reakcję BZ WBK nie trzeba było długo czekać. Wczoraj firma wydała komunikat, w którym utrzymuje, że słabe stopy zwrotu portfeli inwestycyjnych i funduszy Arka to konsekwencja chybionych decyzji pracowników Caspara, gdy byli jeszcze zatrudnieni w Arce. Doprowadzili do zbyt wysokiego zaangażowania, przekraczającego niekiedy 20 proc. głosów na WZA, w dobre fundamentalnie spółki o stosunkowo niewielkiej płynności, np. Agorę, Comarch, Orbis czy Rafako.

„Przesadna wiara zarządzających funduszami Arka Błażeja Bogdziewicza i Piotra Przedwojskiego (obecnie wiceprezesów Caspara) w perspektywy tych spółek oraz utrata z pola widzenia zasady rozproszenia ryzyka inwestycyjnego" skutkowały gorszymi stopami zwrotu w momencie, gdy ceny akcji tych spółek zaczęły spadać.

Tę opinię potwierdzają Analizy Online. – Kłopotem stały się spółki, w których BZ WBK wyrosło na głównego akcjonariusza. Sporo spośród nietrafionych inwestycji pojawiło się w portfelu jeszcze przed zmianami personalnymi – czytamy w ratingu dla funduszu Arka Akcji z 6 maja tego roku.

Pytania do... Jacka Marcinowskiego, prezesa BZ WBK AM i BZ WBK TFI

Na czym polega nieuczciwa konkurencja, o którą BZ WBK AM oskarża Caspar AM?

Między innymi na nieuprawnionym korzystaniu z bazy naszych klientów i przekonywaniu ich, aby od  nas odeszli. Przy czym nie chodzi o publiczne i uczciwe konkurowanie ofertą – o coś takiego nie moglibyśmy mieć pretensji – tylko o rozpowiadanie wśród naszych klientów nieprawdziwych, oczerniających nas informacji, np. o tym, że w związku z przejęciem BZ WBK przez Santandera BZ WBK Asset Management miało rzekomo zostać rozwiązane. Caspar nie odbił naszych klientów, stosując argumentację pozytywną, opartą na budowaniu przewagi konkurencyjnej, tylko negatywną – wymierzoną w nas. Do tego dochodzi sposób pozyskiwania pracowników z grupy BZ WBK. Ponad 80?proc. zespołu Caspara to nasi byli pracownicy. To nic złego, że ludzie zmieniają pracę i w zawodzie wykorzystują doświadczenia zdobyte u różnych pracodawców, pod  warunkiem, że nie korzystają z wzorców postępowania i tajemnic będących własnością firmy, z której odeszli. W momencie kiedy przestali być pracownikami BZ WBK, nie mieli prawa do posługiwania się danymi naszych klientów i innymi informacjami objętymi ochroną.

Jakimi dowodami dysponujecie w tej sprawie?

Zgromadziliśmy naprawdę obszerny materiał dowodowy, w znaczącej części pochodzący bezpośrednio od naszych klientów, który zostanie poddany ocenie sądu.

Czy próbowaliście oszacować straty, które ponieśliście na skutek działań Caspara?

Nasze szkody obejmują utratę pewnej części klientów, utratę wieloletnich, cennych pracowników grupy BZ WBK oraz narażenie na szwank naszego dobrego imienia.

Skąd wzięła się kwota ponad  48 mln zł odszkodowania, której żądacie od Caspara?

Trudno wycenić szkodę, jaką jest naruszenie naszej reputacji poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych?informacji. Poprzestaliśmy na oszacowaniu wartości utraconych korzyści związanych z odejściem klientów. Pomogła nam w tym firma doradcza.

Odejścia klientów za sprzedawcami, nieprzekonanych wynikami zarządzania, że warto u was zostać, świadczą chyba o tym, że nieuczciwa konkurencja to niejedyny powód waszej nie najlepszej sytuacji?

Gdybyśmy mieli wyjątkowe wyniki, może faktycznie wyglądałoby to inaczej. Warto jednak pamiętać, że w naszym biznesie posługujemy się obietnicami dotyczącymi tego, co się dopiero wydarzy. Klient może sobie porównać wyniki, ale tym, co go ostatecznie przekonuje, jest przyszłość. W sytuacji, gdy mieliśmy gorsze stopy zwrotu – za co w znaczącej części odpowiadają zarządzający funduszami obecnie zatrudnieni w Casparze – bardzo łatwo było klientom naobiecywać, że u nowego usługodawcy będzie zupełnie inaczej, lepiej. JAM

 

Pytania do... Leszka Kasperskiego, prezesa Caspar AM

Jak zamierza się pan bronić przed roszczeniami BZ WBK AM?

W całej sprawie chodzi tak naprawdę o to, że BZ WBK AM chce nas zniszczyć. Żądana  przez nich kwota ponad 51 mln zł (48,8 mln odszkodowania i 2,5 mln na cel społeczny) jest astronomiczna, oderwana od  realiów biznesowych oraz prawnych i ośmiokrotnie przekracza wielkość naszych kapitałów własnych. Jeżeli dodać jeszcze, że nasze przychody to około 600 tys. zł miesięcznie – trudno znaleźć uzasadnienie dla takich żądań. BZ WBK AM nie przedstawił żadnych materiałów, które wyjaśniałyby, na czym bazują wyliczenia tych kwot.

W naszym odczuciu BZ WBK AM wykorzystuje spór instrumentalnie. W styczniu tego roku otrzymaliśmy zawezwanie do ugody na 37 mln zł. Po paru miesiącach dostajemy przedsądowe wezwanie na znacznie wyższą kwotę. Skoro już na początku tego roku rzekomo mieli niezbite dowody – dlaczego tak wiele miesięcy zwlekają ze złożeniem pozwu?

W tym roku ubytek klientów Arki i przyrost waszej klienteli są jednak podejrzanie zbliżone. Nie ma pan sobie nic do zarzucenia? Nie było od dawna przypadku firmy inwestycyjnej, która tak szybko pozyskiwałaby aktywa na początku działalności...

Caspar zaczął działalność z własną siecią dystrybucji. Rzeczywiście, na początku zakładałem, że aktywa będą niższe – rzędu 100 mln zł. Ale kiedy pokazaliśmy się w mediach, klienci zainteresowali się naszą ofertą. Tym bardziej że zaoferowaliśmy inne produkty niż konkurencja – nasi klienci inwestują w akcje spółek Europy Środkowej i Wschodniej, a nie tylko w Polsce. Poza tym nasi zarządzający: Piotr Przedwojski i Błażej Bogdziewicz, są bardzo dobrze rozpoznawalni na tym rynku.

Proszę także zauważyć, że aktywa klientów odpływające z Arki i BZ WBK AM są znacząco wyższe niż te, które do tej pory zgromadziliśmy w Casparze. To oznacza, że klienci BZ WBK AM odchodzą do różnych firm, nie tylko do nas.

Jaki wpływ spór z Arką może mieć na waszych klientów oraz na inwestorów, którzy kupili akcje Caspara i czekają teraz na debiut spółki na NewConnect?

Z inwestorami jesteśmy w stałym kontakcie. Nasi klienci mogą czuć się bezpiecznie. Także dlatego, że ich środki znajdują się na bankowych rachunkach powierniczych. Oczywiście, spór wpływa na nas m.in. przez fakt, że musimy na niego poświęcać część energii i czasu. Robię jednak wszystko, aby nasz dział inwestycyjny zajmował się inwestycjami, a nie sporem. Spór jest bronią w ręku BZ WBK AM. Dla nas orężem są dobre wyniki inwestycyjne.

Złożyliśmy wniosek o utworzenie TFI – do tej pory działamy na niewielkim rynku ocenianym na 8 mld zł. Teraz wypływamy z zatoki na ocean – czyli na rynek funduszy inwestycyjnych o aktywach rzędu 100 mld zł. To jest dla nas prawdziwe wyzwanie. K.K.

 

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.