Reklama

Putin ograniczył groźby, więc rynek poczuł ulgę

Rosyjski prezydent Władimir Putin, wbrew obawom, nie ogłosił w swoim dorocznym przemówieniu w parlamencie, żadnych nowych agresywnych decyzji dotyczących Ukrainy ani Białorusi. Sprawom międzynarodowym poświęcił w nim niewiele miejsca.

Publikacja: 22.04.2021 05:04

Putin nie sprowokował w czwartek wyprzedaży na rynkach.

Putin nie sprowokował w czwartek wyprzedaży na rynkach.

Foto: Bloomberg

– Ktokolwiek zagrozi naszym kluczowym interesom bezpieczeństwa, będzie tego żałował, tak jak nigdy wcześniej. My sami określimy „czerwoną linię" w każdej konkretnej kwestii – powiedział Putin. Jednocześnie zapewniał, że Rosja chce dobrych relacji „nawet z krajami, z którymi są one nadwyrężone", i narzekał, że „bez powodu" rośnie wrogość wobec jego kraju.

To, że przemówienie Putina okazało się mniej konfrontacyjne, niż się spodziewano, zostało dobrze przyjęte przez rynek. Przed orędziem kurs rosyjskiej waluty dochodził do 77 rubli za 1 dolara. W jego trakcie zniżkował do 76,4 rubli za 1 USD. Moex, czyli indeks giełdy moskiewskiej, rósł po południu o 0,3 proc.

Obawy przed zaostrzeniem konfliktu między Rosją a Ukrainą (związane z dużą koncentracją wojska rosyjskiego przy ukraińskich granicach) przyczyniły się w ostatnich tygodniach do osłabienia rubla. Rosyjska waluta straciła od początku kwietnia 1,2 proc., a spośród znaczących walut świata bardziej zniżkowała w tym czasie tylko rupia indyjska (o 2,4 proc.). Od początku roku rubel stracił 2,8 proc. wobec dolara. Napięcia geopolityczne w małym stopniu wpłynęły jednak na giełdę rosyjską. Moskiewski indeks Moex zyskał od początku roku ponad 8 proc. i w tym tygodniu ustanowił rekord. Można to częściowo tłumaczyć tym, że rynek odebrał sankcje przeciwko Rosji wprowadzone przez administrację Bidena za dosyć słabe.

„Lekcja, którą Rosja wyniosła z sankcji wprowadzonych w 2014 r. przez USA i UE, jest taka, że nie przyniosły one znacznych strat gospodarczych i mogą się okazać nieskuteczne jako narzędzie polityki zagranicznej. Według analizy Międzynarodowego Funduszu Walutowego z 2019 r. sankcje od 2014 r. obniżały wzrost gospodarczy o 0,2 pkt proc. PKB rocznie, a spadek cen ropy miał większe skutki (wynoszące około 0,6 pkt proc. rocznie)" – pisze Tomasz Noetzel, analityk Bloomberg Intelligence.

Foto: GG Parkiet

Reklama
Reklama

Eksperci wskazują jednak, że obawy przed zaostrzeniem konfliktu pomiędzy Rosją a Ukrainą mogą zniechęcać część inwestorów do kupowania akcji rosyjskich.

– Wciąż postrzegamy akcje rosyjskie jako atrakcyjnie wyceniane. Mają one też stopę dywidendy wynoszącą 8 proc., podczas gdy w ciągu ostatnich pięciu lat wynosiła 6,9 proc. Jednakże obawy dotyczące sankcji prawdopodobnie ograniczyły w tym roku napływ kapitału na rosyjski rynek akcji, częściowo równoważąc takie pozytywne czynniki, jak wzrost cen ropy i innych surowców – twierdzi Alina Slusarchuk, analityczka Morgana Stanleya.

Na razie groźba wojny mocniej uderzyła w ostatnich tygodniach w akcje ukraińskich spółek niż rosyjskich. Indeks Ukrainian Equties spadł od początku kwietnia o ponad 5 proc. a WIG-Ukraine stracił w tym czasie ponad 8 proc. (od początku roku oba indeksy zyskały jednak po około 11 proc.). HK

Gospodarka światowa
Donald Trump kupił obligacje Netfliksa i Warner Bros. za co najmniej milion dolarów
Gospodarka światowa
Miliarderzy wzbogacili się o 2,2 bln USD w ciągu roku
Gospodarka światowa
Chiny z rekordową nadwyżką handlową mimo amerykańskich ceł
Gospodarka światowa
Duże IPO czeskiej spółki zbrojeniowej
Gospodarka światowa
Rekord w Tokio po sugestii nowych wyborów
Gospodarka światowa
Bank Światowy rewiduje prognozy dla Polski. Ma też ostrzeżenie dla światowej gospodarki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama