Gospodarka - Świat

Putin ograniczył groźby, więc rynek poczuł ulgę

Rosyjski prezydent Władimir Putin, wbrew obawom, nie ogłosił w swoim dorocznym przemówieniu w parlamencie, żadnych nowych agresywnych decyzji dotyczących Ukrainy ani Białorusi. Sprawom międzynarodowym poświęcił w nim niewiele miejsca.

Putin nie sprowokował w czwartek wyprzedaży na rynkach.

Foto: Bloomberg

– Ktokolwiek zagrozi naszym kluczowym interesom bezpieczeństwa, będzie tego żałował, tak jak nigdy wcześniej. My sami określimy „czerwoną linię" w każdej konkretnej kwestii – powiedział Putin. Jednocześnie zapewniał, że Rosja chce dobrych relacji „nawet z krajami, z którymi są one nadwyrężone", i narzekał, że „bez powodu" rośnie wrogość wobec jego kraju.

To, że przemówienie Putina okazało się mniej konfrontacyjne, niż się spodziewano, zostało dobrze przyjęte przez rynek. Przed orędziem kurs rosyjskiej waluty dochodził do 77 rubli za 1 dolara. W jego trakcie zniżkował do 76,4 rubli za 1 USD. Moex, czyli indeks giełdy moskiewskiej, rósł po południu o 0,3 proc.

Obawy przed zaostrzeniem konfliktu między Rosją a Ukrainą (związane z dużą koncentracją wojska rosyjskiego przy ukraińskich granicach) przyczyniły się w ostatnich tygodniach do osłabienia rubla. Rosyjska waluta straciła od początku kwietnia 1,2 proc., a spośród znaczących walut świata bardziej zniżkowała w tym czasie tylko rupia indyjska (o 2,4 proc.). Od początku roku rubel stracił 2,8 proc. wobec dolara. Napięcia geopolityczne w małym stopniu wpłynęły jednak na giełdę rosyjską. Moskiewski indeks Moex zyskał od początku roku ponad 8 proc. i w tym tygodniu ustanowił rekord. Można to częściowo tłumaczyć tym, że rynek odebrał sankcje przeciwko Rosji wprowadzone przez administrację Bidena za dosyć słabe.

„Lekcja, którą Rosja wyniosła z sankcji wprowadzonych w 2014 r. przez USA i UE, jest taka, że nie przyniosły one znacznych strat gospodarczych i mogą się okazać nieskuteczne jako narzędzie polityki zagranicznej. Według analizy Międzynarodowego Funduszu Walutowego z 2019 r. sankcje od 2014 r. obniżały wzrost gospodarczy o 0,2 pkt proc. PKB rocznie, a spadek cen ropy miał większe skutki (wynoszące około 0,6 pkt proc. rocznie)" – pisze Tomasz Noetzel, analityk Bloomberg Intelligence.

Foto: GG Parkiet

Eksperci wskazują jednak, że obawy przed zaostrzeniem konfliktu pomiędzy Rosją a Ukrainą mogą zniechęcać część inwestorów do kupowania akcji rosyjskich.

– Wciąż postrzegamy akcje rosyjskie jako atrakcyjnie wyceniane. Mają one też stopę dywidendy wynoszącą 8 proc., podczas gdy w ciągu ostatnich pięciu lat wynosiła 6,9 proc. Jednakże obawy dotyczące sankcji prawdopodobnie ograniczyły w tym roku napływ kapitału na rosyjski rynek akcji, częściowo równoważąc takie pozytywne czynniki, jak wzrost cen ropy i innych surowców – twierdzi Alina Slusarchuk, analityczka Morgana Stanleya.

Na razie groźba wojny mocniej uderzyła w ostatnich tygodniach w akcje ukraińskich spółek niż rosyjskich. Indeks Ukrainian Equties spadł od początku kwietnia o ponad 5 proc. a WIG-Ukraine stracił w tym czasie ponad 8 proc. (od początku roku oba indeksy zyskały jednak po około 11 proc.). HK

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.