Gospodarka - Świat

USA: niepewność co do inflacji

Wraz ze wzrostem sprzedaży i kosztów produkcji gospodarka USA zaczyna odczuwać presję cenową, co jeszcze bardziej podsyca debatę ekonomistów i uczestników rynku na temat przyszłej ścieżki inflacji.
Foto: AFP

Sprzedaż detaliczna odnotowała największy wzrost od siedmiu miesięcy, przewyższając wszystkie szacunki i wskazując na silny popyt konsumencki na początku roku. Tymczasem indeks cen producentów wzrósł w zeszłym miesiącu najbardziej po rekordach z 2009 r., a badanie właścicieli domów wykazało ich rosnące zaniepokojenie wzrostem kosztów materiałów budowlanych po dobrym roku dla sprzedaży domów.

Chociaż oczekuje się, że wskaźniki inflacji wzrosną w tym roku, zwłaszcza w drugim kwartale, wielu ekonomistów - w tym ci z Rezerwy Federalnej - przewiduje, że roczne wzrosty cen przekraczające cel banku centralnego, 2 proc., okażą się przejściowe przy wciąż wysokim bezrobociu.

Jednak ostatnie dane makroekonomiczne i możliwe uchwalenie 1,9 bln USD dodatkowego bodźca fiskalnego stanowią zagrożenie dla oczekiwań inflacyjnych. Na przykład składnik indeksu cen producentów dotyczący usług zdrowotnych, który bezpośrednio wpływa na podstawowy wskaźnik indywidualnych wydatków konsumpcyjnych śledzony przez Fed, wzrósł w styczniu. To wprowadza „ryzyko przekroczenia aktualnej prognozy inflacji bazowej Fed" - powiedział Brett Ryan, starszy ekonomista ds. USA w Deutsche Bank AG. Jeśli dynamika cen się utrzyma, Fed może osiągnąć swój cel inflacyjny wcześniej niż przewidywano, „potencjalnie przyspieszając moment zacieśnienia polityki pieniężnej" - dodał.

Raport o cenach producentów Departamentu Pracy pokazał również, że ceny drewna i innych materiałów budowlanych wzrosły o 10,4 proc. w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku, najwięcej spośród innych elementów PPI. Sama tarcica z drewna iglastego podrożała o 73 proc. Presja cenowa zwiększyła się również w obszarze produkcji, gdzie koszty materiałów wzrosły w styczniu najbardziej od 2018 r.

Tymczasem Demokraci naciskają na wprowadzenie planu pomocy prezydenta Joe Bidena w wysokości 1,9 biliona dolarów. Wielu Republikanów twierdzi, że pakiet jest zbyt duży, nawet Lawrence Summers, który był sekretarzem skarbu za prezydenta Billa Clintona i jako starszy doradca ekonomiczny Baracka Obamy, ostrzegł, że pakiet tej wielkości może wywołać wybuch inflacji.

Wpływ pakietu pomocowego przyjętego w grudniu był widoczny w 5,3-proc. wzroście sprzedaży detalicznej, kiedy to 600 dolarów płatności stymulacyjnych wypełniało kieszenie konsumentów. Wielu Amerykanów jednak oszczędza, zamiast wydawać ostatnie pieniądze z pomocy, co może spowodować odrodzenie się popytu pod koniec tego roku na usługi, które szczególnie mocno ucierpiały w wyniku pandemii. Jednak przewodniczący Fed, Jerome Powell, odrzucił myśl, że gospodarka może się przegrzać przy dodatkowych bodźcach, zauważając w niedawnym przemówieniu, że pokonanie blizn spowodowanych długotrwałym bezrobociem może zająć „wiele lat". Nawet gdy rok temu stopa bezrobocia wynosiła 3,5 proc., oznaki inflacji były znikome.

Gdyby inflacja pozostała zasadniczo ograniczona, powszechna akcja szczepień powinna umożliwić powrót do aktywności, jak podróże, i pomóc ustabilizować ceny pobytów w hotelach i biletów lotniczych. Nie jest jasne, w jakim stopniu stłumiony popyt może wpłynąć na wzrost wskaźników inflacji.

Przedstawiciele Fed na styczniowym posiedzeniu podkreślili, jak ważne jest rozróżnienie między takimi jednorazowymi zmianami cen a zmianami bazowego trendu inflacyjnego. Takie posunięcia „mogą tymczasowo podnieść bieżącą inflację, ale jest mało prawdopodobne, aby przyniosły trwałe skutki". Efekty bazy będą wpływać na roczne zmiany inflacji. Przez kilka miesięcy, począwszy od marca, indeksy cen będą porównywane z tymi samymi okresami rok temu, kiedy inflacja znacznie zwolniła, gdy wprowadzono lockdown.

Przewodniczący Fed z Bostonu, Eric Rosengren, powiedział w środę, że nie byłby zaskoczony, gdyby w najbliższym czasie pojawiła się wyższa inflacja - niektóre ceny idą w górę i porównywane są z niską inflacją w zeszłym roku - ale nie spodziewa się by inflacja utrzymała się na poziomie 2 proc. przez następne dwa lata, o ile bezrobocie utrzyma się na wysokim poziomie. Natomiast Esther George z Kansas City uważa, że ??presja cenowa może wzrosnąć, gdy ludzie wrócą do pracy. Jej zdaniem „szeroko zakrojona, trwała presja cenowa, która wymaga od Rezerwy Federalnej" zmiany polityki, będzie „jednym z głównych elementów naszych rozważań w nadchodzących latach".

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.