Atak USA na Iran doprowadził już do kryzysu energetycznego. Jak pamiętamy sprzed trzech lat, kryzys wywołał w Polsce ogromną inflację. Jak chronić oszczędności za pomocą obligacji? Jak w ogóle rynek obligacji zareagował na kryzys na Bliskim Wschodzie?

Wydaje się, że wojna w Iranie zakończyła dyskusję o obniżkach stóp procentowych. Być może one na razie pozostaną na dotychczasowym poziomie, ale w ciągu najbliższych miesięcy będziemy mogli mówić raczej o potencjalnych podwyżkach stóp procentowych, ponieważ wydaje się, że następstwem tego, co obserwujemy w Iranie, będzie wzrost inflacji. Na razie widzimy to na stacjach paliw, choć właśnie wchodzą decyzją rządu obniżki cen. Ale pamiętajmy, że z okolic Zatoki Perskiej eksportujemy nie tylko ropę, ale też wszelkiego rodzaju produkty ropopochodne, tak że ich ceny mogą w finale skończyć się wzrostem cen w różnych segmentach gospodarki.

Reklama
Reklama

Przeciętni oszczędzający powinni mieć podstawową strategię inwestowania środków taką, by uzyskiwać realne stopy zwrotu, czyli stopę zwrotu pomniejszoną o inflację. Równanie Fishera, w uproszczeniu, pozwala na obliczenie różnicy pomiędzy tym, co my otrzymujemy w naszej inwestycji, pomniejszone o inflację. Jeżeli w latach 2015-2020 inflacja była stabilna i bardzo niska, to nie było to bardzo istotne. Natomiast wraz ze wzrostem inflacji uzyskiwanie realnych stóp zwrotu z naszych inwestycji przy akceptowalnym ryzyku się mocno komplikuje. Bo jeżeli przez ostatnie kilka lat widzieliśmy dwucyfrową inflację, to według tego, o czym opowiadam, powinniśmy zarabiać dwucyfrowo. Oczywiście to można robić, ale przy jakim ryzyku, bo kolejną podstawową zasadą związaną z inwestowaniem jest zależność dochodu i ryzyka. Im większy dochód, tym większe musimy ponieść ryzyko. Ze struktury oszczędności gospodarstw domowych wiemy, że Polacy nie lubią ryzyka, dlatego większość środków finansowych leży na lokatach w banku. W warunkach wzrostu inflacji mamy trudne zadanie utrzymania lub zwiększenia zdolności nabywczej naszych środków. Rzeczywiście oferta obligacji detalicznych Skarbu Państwa jest najlepszym sposobem na to dla przeciętnego oszczędzającego, ponieważ mamy obligacje 4-letnie i 10-letnie oraz specjalne obligacje dla osób otrzymujących świadczenie 800+.

Czego można się spodziewać w kwietniu na rynku obligacji?

To jest bardzo ciekawa sytuacja, bo w zeszłym tygodniu mieliśmy największy tygodniowy wzrost rentowności od wybuchu wojny w Ukrainie, czyli od poprzedniego kryzysu energetycznego, który obserwowaliśmy w Polsce. To oznacza, że inwestorzy handlujący obligacjami Skarbu Państwa spodziewają się wzrostu stóp procentowych w Polsce, a jednocześnie Ministerstwo Finansów, przedstawiając ofertę obligacji na kwiecień, obniża oprocentowanie o 0,2-0,25 punktu procentowego w pierwszym roku oszczędzania. Mamy więc dychotomię, inwestorzy spodziewają się wzrostu stóp procentowych, a Ministerstwo Finansów twardo pokazuje, że obniżamy. I teraz kolejne pytanie brzmi – co się stanie w kolejnych miesiącach? Mamy dwa dominujące scenariusze, pierwszy jest bardzo optymistyczny, że jakoś uda się zażegnać kryzys na Bliskim Wschodzie, że wyjdzie Donald Trump i coś obieca, uzna, że jest po sprawie i wrócimy do świata sprzed tego kryzysu, czyli cofniemy się do warunków ekonomicznych z lutego. Przyznam, że nie wierzę, że to się tak zakończy, bo sprawy zaszły za daleko i Amerykanów będzie ciężko przekonać, że wygrali, skoro trzeba płacić za pływanie cieśniną Ormuz i spłacać inne koszty, gdy jeszcze kilka tygodni temu wszystko było bezpłatne. Moim zdaniem rynki w to nie uwierzą. Drugi scenariusz jest taki, że ten kryzys się będzie mocno przeciągał, a wtedy niestety Polska będzie negatywnym beneficjentem tego kryzysu. Biorąc pod uwagę źródła nośników energetycznych w Polsce, będziemy mieli bardzo duży problem. Należy się spodziewać wówczas wzrostu inflacji, no i to będzie problemem dla oszczędzających, bo – musimy mieć stopę zwrotu powyżej inflacji, im inflacja będzie wyższa, tym trudniej będzie to zrobić, bo trzeba będzie akceptować większe ryzyko, a tego Polacy nie lubią.

Jak będzie się zachowywał w ogóle świat? Jakie jest teraz podejście do ryzyka?

Myślę, że jest bardzo duża zmienność i codziennie mamy trochę inne podejście. Na głównych aktywach na świecie są na jednej sesji duże spadki, zaraz potem odbicia, bo porozumienie wydaje się nadchodzić. Widzimy klasyczną mgłę wojny. Czy to jest prawda, że Amerykanie rozmawiają z tymi Irańczykami, jedni mówią, że są bardzo bliscy porozumienia, drudzy zaprzeczają, by w ogóle trwały jakieś rozmowy. Nikt nie wie, jak wygląda naprawdę sytuacja i w takim scenariuszu trudno jest podejmować strategiczne decyzje inwestycyjne. Panuje dziś duża niepewność co do tego, jak dalej będą się zachowywały rynki finansowe. Polska giełda w zeszłym roku zaliczyła bardzo dobry rok, ale dziś wiele spółek może mieć kłopot. Potencjalny wzrost stóp procentowych jest negatywnie odbierany przez wyniki finansowe spółek, zwłaszcza tych z zadłużeniem. Polacy też lubią obligacje, co miesiąc po kilka miliardów złotych ląduje w obligacjach. Dlatego nawet mimo obniżenia marży, to oferta jest nadal atrakcyjna w porównaniu chociażby z lokatami bankowymi.

Co mówicie państwo studentom o decydowaniu w czasach niepewności? Jak działać? Czy są jakieś wytyczne, jak dla turystów, gdy zabłądzą we mgle?

Myślę, że przede wszystkim trzeba unikać strat pieniędzy. Na razie nie mówimy o zarabianiu, tylko, by nie tracić pieniędzy. Mamy dużo różnych zaskakujących doniesień na temat tego, kto zawiera jakie transakcje. Skoro my nie mamy dostępu do takich wewnętrznych informacji, to czasami lepszą strategią jest nic nie robić i po prostu przeczekać z gotówką. Takie czasy na rynkach też są, gdy mamy dużą niepewność i nie ma co grać pod to, że my właśnie złapiemy to odbicie, że dokładnie będziemy wiedzieli, w którym momencie nastąpi rozejm w Iranie. Moim zdaniem to nie jest dobra strategia. Lepiej czasami przeczekać to i nawet ewentualnie oddać część potencjalnej stopy zwrotu. Stare giełdowe porzekadło mówi, że lepiej stracić okazję niż stracić pieniądze. Na pewno będzie taki moment, w którym rynki rzeczywiście odbiją w górę, ale ta niepewność jest tak duża, że nie wiadomo, czy to będzie w tym tygodniu, czy to za trzy miesiące. Ja bym się w tym momencie wstrzymywał przed jakimiś strategicznymi decyzjami dotyczącymi inwestowania w różne klasy aktywów, które są związane ze stosunkowo wysokim ryzykiem. I szukałbym takiej bezpiecznej przystani właśnie chociażby w obligacjach.