Gospodarka - Kraj

RPP nie reaguje na pesymistyczne prognozy

Ekonomiści z NBP spodziewają się spadku PKB w tym roku o blisko 6 proc., co zdusi inflację w kolejnych latach. RPP nie zdecydowała się jednak na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej.
Foto: Bloomberg

W świetle nowych prognoz analityków z Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP, których zarys znalazł się we wtorkowym komunikacie Rady Polityki Pieniężnej, wpływ pandemii Covid-19 na polską gospodarkę będzie wyraźnie silniejszy, niż zakłada większość ekonomistów.

DAE NBP przewiduje, że spadek PKB Polski w tym roku z 50-proc. prawdopodobieństwem wyniesie od 7,2 do 4,2 proc. Dla porównania, ankietowani przez NBP ekonomiści z innych instytucji finansowych i ośrodków analitycznych przeciętnie zakładają, że spadek PKB sięgnie od 5 do 1,8 proc. Tzw. ścieżka centralna, która wyłania się z prognoz DAE NBP, zwiastuje w tym roku recesję rzędu 5,7 proc., podczas gdy ścieżka centralna prognoz innych analityków wskazuje na recesję rzędu 3,6 proc.

Inflacja poniżej celu NBP

Ścieżka centralna scenariusza DAE NBP na kolejne lata sugeruje wzrost PKB w 2021 r. o 4,4 proc., a w 2022 r. o 4 proc. Pod tym względem przeciętne prognozy ekonomistów spoza banku centralnego są ostrożniejsze, ale gdyby się zmaterializowały, to dzięki stosunkowo płytkiej tegorocznej recesji na koniec 2022 r. polska gospodarka byłaby o 3,1 proc. większa niż przed kryzysem. Tymczasem w scenariuszu DAE NBP byłaby o 2,4 proc. większa.

Pesymizm ekonomistów z banku centralnego widać również w ich prognozach indeksu cen konsumpcyjnych (CPI). Ich ścieżka centralna (środek przedziału, w którym dynamika CPI znajdzie się z 50--proc. prawdopodobieństwem) sugeruje, że inflacja wyniesie w tym roku 3,3 proc., ale w przyszłym roku zmaleje do 1,3 proc., a rok później wyniesie 1,8 proc. Przez pewien czas wzrost CPI będzie więc poniżej dolnej granicy (1,5 proc.) pasma dopuszczalnych odchyleń od celu NBP (2,5 proc.). Dla porównania, ścieżka centralna prognoz zewnętrznych analityków uczestniczących w ankiecie banku centralnego sugeruje, że inflacja w latach 2021–2022 będzie oscylowała w okolicy 2,1–2,5 proc.

To nie koniec luzowania

Foto: GG Parkiet

Członkowie Rady Polityki Pieniężnej najwyraźniej jednak ekonomistom NBP nie dowierzają. We wtorek zdecydowali się utrzymać wszystkie parametry polityki pieniężnej bez zmian. To oznacza, że stopa referencyjna NBP wynosi 0,1 proc., a bank centralny kontynuuje program skupu obligacji skarbowych i gwarantowanych przez Skarb Państwa. To decyzja zgodna z jednomyślnymi oczekiwaniami ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet". Część z nich sądziła jednak, że w komunikacie RPP może się znaleźć zapowiedź, że stopy procentowe pozostaną na obecnym lub niższym poziomie przez dłuższy czas. Byłaby to forma werbalnego poluzowania polityki pieniężnej (tzw. forward guidance).

Tak się jednak nie stało. Rada oceniła w komunikacie, że dotychczasowe „poluzowanie polityki pieniężnej łagodzi negatywne skutki pandemii, ograniczając skalę spadku aktywności gospodarczej oraz wspierając dochody gospodarstw domowych i firm. W efekcie przyczynia się do ograniczenia spadku zatrudnienia oraz pogorszenia sytuacji finansowej firm, oddziałując w kierunku szybszego ożywienia gospodarczego po zakończeniu pandemii. Działania NBP ograniczają ryzyko obniżenia się inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w średnim okresie oraz – poprzez pozytywny wpływ na sytuację finansową kredytobiorców – oddziałują w kierunku wzmocnienia stabilności systemu finansowego".

Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole Bank Polska, ten komunikat RPP sugeruje, że większość członków tego gremium nie utożsamia się z prognozami DAE NBP. Według niego Rada z czasem zdecyduje się na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej. – Za najbardziej prawdopodobne uznajemy obecnie wprowadzenie przez RPP tzw. forward guidance we wrześniu br. – tłumaczy Borowski. Według niego stopa referencyjna NBP pozostanie na dzisiejszym poziomie do listopada 2022 r.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.