Gospodarka - Kraj

Nie ma stanu wyjątkowego na rynku pracy

W styczniu stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła do 6,5 proc. z 6,2 proc. w grudniu. To jej największa zwyżka od kwietnia, czyli apogeum wiosennych restrykcji związanych z epidemią Covid-19. Taki przyrost bezrobocia w styczniu jest jednak zjawiskiem normalnym.
Foto: Bloomberg

GUS potwierdził we wtorek szacunki Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii z początku lutego, wedle których stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w styczniu do najwyższego od niemal trzech lat poziomu 6,5 proc., z 6,2 proc. w grudniu i 6,1 proc. w poprzednich sześciu miesiącach.

Choć ten wzrost stopy bezrobocia łatwo powiązać ze styczniowym paraliżem dużej części gospodarki w związku z drugą falą Covid-19, w rzeczywistości było to zjawisko sezonowe. Wskaźnik ten wzrósł o 0,3 pkt proc., tak samo jak w styczniu poprzednich czterech lat.

Według danych GUS w styczniu w urzędach pracy zarejestrowanych było 1090 tys. osób bezrobotnych, o 44 tys. więcej niż w grudniu. W tym świetle styczniowy wzrost bezrobocia był w 2021 r. najmniejszy od co najmniej 2000 r. W 2020 r. na początku roku przybyło 56 tys. bezrobotnych, rok wcześniej 54 tys., a w 2018 r. 52 tys.

O sporej odporności rynku pracy na drugą falę epidemii i wprowadzone przez rząd ograniczenia aktywności ekonomicznej świadczą też wyniki Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). Wynika z nich, że w IV kwartale 2020 r. stopa bezrobocia zmalała do 3,1 proc. z 3,3 proc. kwartał wcześniej (stopa BAEL obejmuje osoby, które deklarują, że nie mają pracy, ale jej aktywnie poszukują; część osób zarejestrowanych w urzędach jako bezrobotne nie spełnia tej definicji).

Większość ekonomistów uważa, że w kolejnych miesiącach stopa bezrobocia będzie malała zgodnie z wzorcem sezonowym. Część z nich ostrzega jednak, że sytuacja na rynku pracy może się pogorszyć w dalszej części roku, gdy w firmach, które skorzystały w trakcie pandemii z rządowej pomocy, wygasać zaczną wymogi utrzymania zatrudnienia. Odmrożenie gospodarki może również sprawić, że na rynek pracy zaczną wracać osoby, które czasowo wpadły do kategorii nieaktywnych zawodowo (czyli nie pracujących i nie szukających pracy).

- Okres wiosenny, a potem letni, powinien przynieść spadek stopy bezrobocia, ale to, jak duża będzie ta zmiana, zależało będzie od rozwoju sytuacji epidemiologicznej. W mojej ocenie, jeśli nastąpi otwarcie gospodarki (najwcześniej w II kwartale br.), to najprawdopodobniej wiele firm (zwłaszcza w gastronomii, hotelarstwie, branży eventowej i turystyce), będzie musiało się restrukturyzować, a to może prowadzić do wzrostu bezrobocia – skomentowała wtorkowe dane GUS Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Według niej na koniec 2021 r. stopa bezrobocia będzie wynosiła tyle samo co w styczniu.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.