Dane dotyczące wzrostu PKB w samym IV kwartale GUS opublikuje dopiero w lutym. Można je jednak z dość dużą dokładnością odgadnąć na podstawie rachunków narodowych za cały 2018 r., przedstawionych w czwartek.
Wynika z nich, że PKB Polski w ujęciu realnym (czyli w cenach stałych poprzedniego roku) zwiększył się o 5,1 proc., po 4,8 proc. w 2017 r. To wynik minimalnie lepszy od przeciętnego szacunku ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet", który wynosił 5 proc. Ta statystycznie nieistotna różnica ma jednak znaczenie symboliczne. PKB Polski wzrósł o 5 proc. w 2011 r. A wynik na poziomie 5,1 proc. jest najlepszy od 2007 r.
Konsumpcja traci impet
Polską gospodarkę w ub.r. napędzały wciąż głównie wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych, które zwiększyły się o 4,5 proc. W porównaniu z 2017 r. dynamika konsumpcji nieco jednak opadła, z 4,9 proc. To, że wzrost PKB mimo to przyspieszył, jest zasługą ożywienia w inwestycjach. Nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się w 2018 r. o 7,3 proc., po 3,9 proc. rok wcześniej. Wyniki handlu zagranicznego – trzecia kluczowa składowa PKB – miały zerowy wpływ na wzrost tego wskaźnika (w 2017 r. też dodały do wzrostu PKB zaledwie 0,1 pkt proc.).
Biorąc pod uwagę dane z pierwszych trzech kwartałów 2018 r., to oznacza, że w samym IV kwartale wpływ eksportu netto na wzrost PKB był wyraźnie dodatni. „To sygnalizuje znaczące spowolnienie importu związane z obniżeniem dynamiki konsumpcji i inwestycji" – ocenił Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole w Polsce.