Reklama

To już fakt: boom dobiegł końca

W 2018 r. polska gospodarka urosła o 5,1 proc., najbardziej od 11 lat. W ostatnim kwartale wzrost PKB zwolnił jednak poniżej 5 proc., a najbliższe tygodnie dostarczą kolejnych dowodów, że w tym roku trudno liczyć choćby na 4 proc.

Publikacja: 01.02.2019 05:05

To już fakt: boom dobiegł końca

Foto: ROL, Marian Zubrzycki

Dane dotyczące wzrostu PKB w samym IV kwartale GUS opublikuje dopiero w lutym. Można je jednak z dość dużą dokładnością odgadnąć na podstawie rachunków narodowych za cały 2018 r., przedstawionych w czwartek.

Wynika z nich, że PKB Polski w ujęciu realnym (czyli w cenach stałych poprzedniego roku) zwiększył się o 5,1 proc., po 4,8 proc. w 2017 r. To wynik minimalnie lepszy od przeciętnego szacunku ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet", który wynosił 5 proc. Ta statystycznie nieistotna różnica ma jednak znaczenie symboliczne. PKB Polski wzrósł o 5 proc. w 2011 r. A wynik na poziomie 5,1 proc. jest najlepszy od 2007 r.

Konsumpcja traci impet

Polską gospodarkę w ub.r. napędzały wciąż głównie wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych, które zwiększyły się o 4,5 proc. W porównaniu z 2017 r. dynamika konsumpcji nieco jednak opadła, z 4,9 proc. To, że wzrost PKB mimo to przyspieszył, jest zasługą ożywienia w inwestycjach. Nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się w 2018 r. o 7,3 proc., po 3,9 proc. rok wcześniej. Wyniki handlu zagranicznego – trzecia kluczowa składowa PKB – miały zerowy wpływ na wzrost tego wskaźnika (w 2017 r. też dodały do wzrostu PKB zaledwie 0,1 pkt proc.).

Foto: GG Parkiet

Biorąc pod uwagę dane z pierwszych trzech kwartałów 2018 r., to oznacza, że w samym IV kwartale wpływ eksportu netto na wzrost PKB był wyraźnie dodatni. „To sygnalizuje znaczące spowolnienie importu związane z obniżeniem dynamiki konsumpcji i inwestycji" – ocenił Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole w Polsce.

Reklama
Reklama

Foto: GG Parkiet

Według niego inwestycje w polskiej gospodarce w IV kwartale zwiększyły się o zaledwie 6,8 proc. rok do roku, po 9,9 proc. w III kwartale. Podobnego zdania są analitycy mBanku. Tymczasem przed publikacją czwartkowych danych GUS ekonomiści przeciętnie szacowali (patrz tabela), że wzrost nakładów inwestycyjnych w ostatnim kwartale ub.r. sięgnął 8,2 proc. „Wskazuje to na co najwyżej niewielkie przyspieszenie wzrostu inwestycji przedsiębiorstw, które zostało skompensowane silnym spowolnieniem wzrostu inwestycji publicznych" – skomentował Borowski.

Rachunki narodowe za cały miniony rok sugerują również, że w IV kwartale wyraźnie zwolnił wzrost wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych: do około 4 proc. rok do roku, podczas gdy ekonomiści szacowali dotąd, że zwiększyły się one o około 4,4 proc. „Wyraźne spowolnienie wzrostu konsumpcji nastąpiło zatem szybciej, niż oczekiwaliśmy, do czego mógł się przyczynić wzrost skłonności gospodarstw domowych do oszczędzania" – napisał w komentarzu główny ekonomista Credit Agricole w Polsce.

Preludium spowolnienia

W najbliższych tygodniach można oczekiwać licznych dowodów na to, że IV kwartał to tylko preludium spowolnienia, które czeka polską gospodarkę w 2019 r. Już w piątek opublikowany zostanie styczniowy wskaźnik PMI, mierzący koniunkturę w przemyśle na podstawie ankiety wśród menedżerów przedsiębiorstw. Według ankietowanych przez „Parkiet" ekonomistów utrzymał się on wyraźnie poniżej 50 pkt, co oznacza, że aktywność w polskim przemyśle przetwórczym malała trzeci miesiąc z rzędu, odzwierciedlając sytuację w tym sektorze w Niemczech.

Słabość strefy euro (więcej w ramce) to jedna z przesłanek, aby oczekiwać spowolnienia także w Polsce. – Ze względu na dalsze pogorszenie koniunktury w strefie euro na przełomie roku, utrzymanie neutralnego wpływu eksportu netto na wzrost PKB Polski w 2019 r. będzie niemożliwe – tłumaczy Piotr Popławski, ekonomista z ING BSK. To, w połączeniu ze spadkiem dynamiki inwestycji publicznych, sprawi według niego, że w 2019 r. polska gospodarka wzrośnie o 3,6 proc. W ocenie Jakuba Borowskiego trzeba liczyć się z jeszcze słabszym wynikiem, na poziomie 3,3 proc.

Bodźce fiskalne pomogą

Rząd zachowuje więcej optymizmu. Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, w komentarzu do czwartkowych danych GUS napisała, że w 2019 r. wzrost PKB Polski zwolni do około 4 proc. (w ustawie budżetowej założono wynik na poziomie 3,8 proc.).

Reklama
Reklama

Wielu ekonomistów uważa, że ten scenariusz jest realistyczny. „Opublikowane w czwartek dane mogą stanowić dla rządu zachętę, aby pomyśleć o bodźcach fiskalnych, które pobudzą popyt wewnętrzny" – napisali ekonomiści banku Citi Handlowego, odnosząc się do zaskakującego wyhamowania wzrostu konsumpcji w IV kwartale. „Biorąc pod uwagę to, że deficyt sektora finansów publicznych w 2018 r. prawdopodobnie był niższy niż 1 proc. PKB, nawet dość silny bodziec fiskalny – rzędu 0,5–1 proc. PKB – nie zmieniłby spadkowego trendu długu publicznego i nie podkopał zaufania rynku" – zauważyli.

Gospodarka krajowa
Wielka Brytania czuje na plecach oddech Polski
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Gospodarka krajowa
Ostrej zimie nie udało się zmrozić polskiego konsumenta
Gospodarka krajowa
Sprzedaż detaliczna w styczniu w Polsce przebiła średnie prognozy ekonomistów
Materiał Promocyjny
Największy na świecie program edukacyjny, który od 20 lat zmienia życie młodego pokolenia
Gospodarka krajowa
Stan gospodarki sprzyja śmielszemu spojrzeniu na finanse publiczne
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama