Finanse

Komisja Nadzoru Finansowego bierze się za agentów

Nadzór chce, aby firmy inwestycyjne sprawowały jeszcze większą kontrolę nad AFI. Dotyczyć to ma m.in. aspektów związanych z wynagrodzeniami w tym modelu biznesu.

Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

Foto: materiały prasowe

KNF pracuje nad stanowiskiem, które ma dotyczyć nadzoru wykonywanego przez firmę inwestycyjną nad jej agentem (AFI – agent firmy inwestycyjnej) – wynika z informacji „Parkietu". W piątek upływa termin zgłaszania uwag do projektu. Tych z pewnością nie zabraknie, bo już teraz część przedstawicieli branży maklerskiej uważa, że szykowane przepisy idą zbyt daleko i mogą odcisnąć znaczące piętno na tym modelu biznesu.

Motywacja nadzoru

Agenci firm inwestycyjnych w ostatnich latach zaczęli zyskiwać coraz większą popularność na naszym rynku. W dużym skrócie można powiedzieć, że ich działalność polega na reprezentowaniu firm inwestycyjnych – np. domów maklerskich – w relacjach z klientami i wykonywanie niektórych czynności związanych z usługami maklerskimi. Agentami mogą być zarówno osoby fizyczne, jak również prowadzące działalność gospodarczą. Model oparty na AFI jest szczególnie popularny wśród mniejszych firm inwestycyjnych, które dzięki działalności agentów nie muszą budować kosztownych, własnych struktur sprzedażowych, a dalej są w stanie rozwijać działalność i pozyskiwać nowych klientów. Relacje między AFI a firmami inwestycyjnymi, dla których pracują, reguluje zawarta między obiema stronami umowa. KNF chce jednak dodatkowo uregulować ten model biznesowy.

– Celem stanowiska jest wyjaśnienie zasad współpracy firmy inwestycyjnej z agentem oraz wskazanie, jak działania agenta rzutują na sytuację prawną firmy inwestycyjnej, szczególnie w zakresie jej odpowiedzialności za działania agenta – informuje Jacek Barszczewski, dyrektor departamentu komunikacji społecznej w UKNF. – Stanowisko powstało na bazie poczynionych obserwacji nadzoru. Przedstawiamy w nim dobre i złe praktyki w sferze nadzoru firmy inwestycyjnej nad działalnością agenta. Chcielibyśmy pomóc firmom inwestycyjnym prawidłowo uregulować relacje kontraktowe z agentem tak, aby posiadały one niezbędne narzędzia weryfikacji działalności agentów, jak również przedstawić praktyczne metody wykorzystywania tych narzędzi. Naszą intencją jest ochrona inwestorów, prawidłowe funkcjonowanie rynku oraz ograniczenie ryzyka firm inwestycyjnych związanego z korzystaniem z pośrednictwa agentów – dodaje Barszczewski.

Punkt widzenie brokerów

Izba Domów Maklerskich wciąż jeszcze pracuje nad opinią w tej sprawie. Część brokerów już teraz jednak wskazuje, że KNF w swoich pomysłach idzie zbyt daleko i skutkować one będę nadmiernym przerzuceniem obowiązków kontrolnych nad pracownikami AFI na domy maklerskie. – Firmy nie mają narzędzi do kontroli pracowników AFI. Mogą opierać się tylko na publicznie dostępnych danych, a to może być mało skuteczny nadzór – uważa jeden z brokerów.

Nadzór ten miałby dotyczyć także wypłacanych wynagrodzeń. Według KNF firmy inwestycyjne powinny stale monitorować i weryfikować, czy wynagrodzenie wypłacane przez agenta danemu pracownikowi lub zleceniobiorcy odpowiada warunkom określonym w umowie pomiędzy tym pracownikiem lub zleceniobiorcą a agentem. – Problem w tym, że obecnie domy maklerskie nie kontrolują przepływów między agentem a jego pracownikami – mówi jeden z brokerów.

Temat wynagrodzenia agentów i jego pracowników jest szczególnie drażliwy. Nadzorca chce, aby wynagradzanie agentów nie opierało się wyłącznie lub w przeważającym stopniu na ilościowych kryteriach handlowych – czyli zasadzie, że im większa sprzedaż, tym większe wynagrodzenie. Zachowana ma być równowaga między stałymi i zmiennymi składnikami wynagrodzenia. – Tylko przy takim rozwiązaniu trudno mówić o aktywnej sprzedaży. Nie będzie bowiem do tego żadnej motywacji, skoro i tak będzie wynagrodzenie stałe. To jest bardzo niebezpieczne rozwiązanie w przypadku AFI – mówi kolejny z naszych rozmówców.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.