Felietony

Spółki świadome zmian klimatu

Sześć spółek uzyskało w 2020 r. tytuł Spółki Świadomej Klimatycznie: MOL, LPP, LUG, JSW, CCC i Orange Polska. Organizatorzy przyznają taki tytuł spółkom, które osiągnęły ponad 70 proc. możliwych do uzyskania punktów

Piotr Biernacki wiceprezes SEG, prezes Fundacji Standardów Raportowania

Foto: materiały prasowe

Kilka dni temu ogłosiliśmy tegoroczne wyniki CCA, czyli Badania Świadomości Klimatycznej Spółek. Jest lepiej niż rok wcześniej, ale nadal słabo, a poza tym ujawniły się pewne niepokojące tendencje, które opiszę szczegółowo poniżej. Warto zwrócić na nie uwagę, bo to od umiejętności zarządzania zagadnieniami zmiany klimatu będzie w najbliższych latach zależał dostęp spółek do finansowania i rynków zbytu.

Badanie CCA jest inicjatywą Fundacji Standardów Raportowania, Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych i Bureau Veritas. W 2020 r. partnerami wspierającymi tego projektu były także firmy doradcze Go Responsible i MATERIALITY. Celem badania jest regularna ocena raportów spółek według dziesięciu przejrzystych kryteriów: trzy z nich dotyczą zarządzania zagadnieniami zmian klimatu, a siedem raportowania emisji gazów cieplarnianych.

Średnia ocena 151 badanych spółek wyniosła w 2020 r. 1,87 pkt. To duży wzrost w stosunku do ubiegłego roku, gdy średnia wyniosła 1,03 pkt, ale nadal bardzo mało wobec możliwych do zdobycia 10 pkt. Najbardziej swoją ocenę poprawiły spółki duże, które uzyskały przeciętnie 2,81 pkt, podczas gdy rok temu było to zaledwie 1,23 pkt. Wśród makrosektorów pozytywnie wyróżniały się, podobnie jak w poprzednich latach, spółki z branży paliwowej i energetycznej, uzyskując średnio 3,95 pkt.

Sześć spółek uzyskało w 2020 r. tytuł Spółki Świadomej Klimatycznie: MOL, LPP, LUG, JSW, CCC i Orange Polska. Organizatorzy przyznają taki tytuł spółkom, które osiągnęły ponad 70 proc. możliwych do uzyskania punktów. Czasem spotykam się z pytaniem, dlaczego taki tytuł dostały dwie spółki z branż związanych z paliwami kopalnymi. Warto podkreślić, że mówimy o świadomości klimatycznej, czyli świadomości wpływu spółki na zmianę klimatu. Sama świadomość nie oznacza jeszcze, że spółka jest odpowiedzialna klimatycznie, czyli że tak redukuje swój negatywny wpływ, by dekarbonizować się w tempie zgodnym z porozumieniem paryskim. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli badać też odpowiedzialność klimatyczną spółek, ale dziś w ich raportach jest zbyt mało danych na ten temat.

Wspomnianą na wstępie niepokojącą tendencję dostrzegam w fakcie, że to głównie duże spółki poprawiają z roku na rok swoje wyniki. Spośród spółek, które raportowały zarówno w tym, jak i w ubiegłym roku, tylko 65 poprawiło swoją ocenę, podczas gdy punktacja 41 nie zmieniła się, a w 24 przypadkach nawet spadła. Połowa spółek nie dostrzegła ubiegłorocznych wytycznych Komisji Europejskiej lub innych regulacji, które wprowadzą pośrednio w najbliższych latach obowiązek raportowania emisji.

Nadal bardzo niewiele spółek kalkuluje emisje gazów cieplarnianych zgodnie z uznanym międzynarodowym standardem. 11 proc. w tym roku to znaczący wzrost w stosunku do ubiegłego (2 proc.), ale w przeliczeniu na wartości absolutne mówimy przecież o kilkunastu podmiotach. Czy możemy sobie wyobrazić sytuację, w której jakiś niezależny podmiot publikuje badanie, z którego wynika, że zaledwie kilkanaście notowanych na giełdzie spółek raportuje swoje wyniki finansowe policzone zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej, a cała reszta podaje jakieś liczby (które nie do końca wiemy, co oznaczają) lub nie podaje żadnych wyników? To oczywiście pytanie retoryczne, bo konieczność raportowania wyników finansowych zgodnie z określonymi standardami rachunkowości jest zapisana w przepisach prawa i sprawdzana przez biegłych rewidentów. Jednak już niedługo raportowane emisje także będą weryfikowane przez uprawnione do tego podmioty.

Znaleźliśmy w tym roku bardzo ciekawy przypadek spółki, która dość zgrabnie, ale nieskuteczne, próbowała ukryć przed odbiorcami raportu nieciekawy fakt na swój temat. Spółka ta podała w swoim raporcie dane na temat wskaźnika intensywności emisji (emisje w przeliczeniu na tonę produktu), wskazała, jak ten wskaźnik planuje obniżać w kolejnych latach, ale nie podała wartości absolutnych (brutto) emisji. Dopiero po złożeniu razem tych danych z przewidywanym przez spółkę przyszłym poziomem produkcji mogliśmy odczytać, że wcale nie planuje ona redukować emisji, tylko zamierza je zwiększać z roku na rok. To, co eksperci znaleźli po wnikliwej lekturze i analizie raportu, z pewnością mogło umknąć większości przeciętnych czytelników, którzy zadowoliliby się hasłami o redukowaniu intensywności emisji.

Powyższy przypadek jest przykładem zaawansowanego greenwashingu, czyli udawania, że przeciwdziała się kryzysowi klimatycznemu, podczas gdy w rzeczywistości zamierza się prowadzić biznes po staremu. To pierwszy taki przypadek wykryty przez nas, a w większości spółek uprawiających greenwashing widzimy jego prymitywną odmianę, czyli głoszenie szczytnych haseł niepopartych żadnymi danymi. To jednak powoli przestaje działać, więc spółki zaczynają sięgać po bardziej wyrafinowane metody. Jednak nie tędy droga, przed dekarbonizacją nie ma ucieczki, wymaga jej nie tylko regulator, ale przede wszystkim instytucje finansowe i klienci. Warto więc swoje wysiłki skoncentrować na solidnym liczeniu emisji, planowaniu działań je redukujących i na wykorzystywaniu szans, które wiążą się z przekształcaniem gospodarki w neutralną klimatycznie.

Wyniki CCA, czyli Badania Świadomości Klimatycznej Spółek, są dostępne na stronie www.seg.org.pl. Badanie jest projektem prowadzonym przez Fundację Standardów Raportowania, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych i Bureau Veritas.

Powiązane artykuły