Banki

Powstanie nowy wicelider polskiego sektora bankowego?

Finanse › Przejęcie Commerzbanku przez ING Group prawdopodobnie oznaczać będzie fuzję mBanku i ING Banku Śląskiego. Na ile transakcja jest prawdopodobna?
Foto: Adobestock

Niemiecki rząd rozważa możliwość fuzji Commerzbanku, którego jest największym akcjonariuszem, z ING Group. Rozmowy formalne jeszcze się nie toczą, prowadzone jest tylko wstępne rozpoznanie – donosi Bloomberg.

Bankowość to biznes skali

Taka transakcja mogłaby mieć wielki wpływ na polski rynek. Commerzbank i ING Group to główni akcjonariusze odpowiednio mBanku i ING Banku Śląskiego, czwartego (151 mld zł aktywów) i piątego gracza (146 mld zł) na polskim rynku. Fuzja holendersko-niemiecka mogłaby oznaczać połączenie banków w Polsce i powstanie wicelidera sektora z aktywami blisko 300 mld zł. Obecny lider – PKO BP – zbliża się do 330 mld zł.

– Jeśli Commerzbank miałby zostać przejęty przez zdrowy podmiot, a takim wydaje się ING Group, to większe byłoby prawdopodobieństwo braku konieczności sprzedaży któregoś z banków grupy. To byłby preferowany scenariusz, szczególnie że należące do tych zagranicznych graczy polskie banki są zdrowe i dochodowe. Ich losy w dużej mierze zależeć będą jednak od struktury ewentualnej transakcji holenderskiego i niemieckiego banku – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy.

– Bankowość to biznes skali, akcjonariusze mniejszościowi i większościowi mieliby powody, by optować za fuzją. Mówi się, że fuzje i przejęcia często nie wychodzą, ale w bankowości są one prostsze, bo nie ma fizycznych łańcuchów dostaw. Dlatego zakładam, że w razie fuzji Commerzbanku i ING Group doszłoby do połączenia ich polskich banków – dodaje Kamil Stolarski, szef działu analiz Santander BM. Zaznacza jednak, aby nie dzielić skóry na niedźwiedziu, bo w przypadku Commerzbanku może to być kolejny niepotwierdzony scenariusz mariażu z jednym z europejskich banków (w maju fiaskiem zakończyły się rozmowy z Deutsche Bankiem).

Kluczowe pytanie brzmi, czy potencjalne synergie przewyższą koszty fuzji. – mBank i ING Bank Śląski to dwie duże, efektywne instytucje i ich fuzja nie przyniosłaby tak oczywistych i istotnych efektów synergii, jakie osiąga się, gdy duży i silny bank kupuje mniejszy, w gorszej kondycji, a takie transakcje dominowały ostatnio w Polsce – wskazuje Jańczak. Dodaje, że z drugiej strony utrzymywanie dwóch osobnych dużych banków przez jednego właściciela nie miałoby w długim terminie uzasadnienia ze względu na dublowanie procesów i kosztów oraz wzajemną konkurencję.

Zdaniem Marcina Materny, dyrektora działu analiz w Millennium DM, możemy mówić jedynie o synergiach kosztowych sięgających 10–15 proc. obecnych kosztów banków, czyli docelowo około 400 mln zł. To kilkanaście procent obecnych zysków.

Skomplikowana operacja

– Nie oczekiwałbym dużych efektów synergii przychodowych, bo oba banki operują w tych samych segmentach rynku i mają niezłą ofertę, ani w kosztach finansowania. Fuzja rodzi koszty, więc mogłoby się okazać, że decyzja, czy sprzedać bank i zainkasować część synergii od kupującego, czy też połączyć, to już byłaby kwestia bardziej prestiżu, determinacji właściciela do pokonania kilku konkurentów, jeśli chodzi o wielkość, niż wynikałaby z rachunku ekonomicznego. Sprzedaż to pewny przychód. Efekty fuzji już są niepewne i zdyskontowana obecna wartość (NPV) transakcji może okazać się negatywna, szczególnie w tym przypadku – mówi Materna. Podkreśla, że łączenie podobnych banków to inna operacja niż fuzja spółek w dużej mierze komplementarnych.

Zwykle tego typu transakcje angażują wielu pracowników, odciągając ich od rozwoju biznesu. Pojawiają się obawy, czy fuzja byłaby na tyle absorbująca, że ograniczyłaby wzrost organiczny, oraz o to, ilu klientów jest jednocześnie w obu bankach.

– Synergie ujemne to część ryzyka. Wzrosłoby ryzyko systemowe, ale to nie byłby problem. Transakcja ta byłaby kolejnym etapem wzrostu koncentracji sektora bankowego. O ile jedna fuzja nie wpływa znacząco na ryzyko systemowe czy poziom konkurencji, o tyle kilka przeprowadzonych w ciągu ostatnich lat i kolejne, które są możliwe, mocno zmieniają obraz. Z połączenia ucieszyliby się niektórzy konkurenci, którzy widzieliby szansę w nieuniknionym spadku dynamiki rozwoju obu dużych banków przez dwa–trzy lata po połączeniu – mówi Materna.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.