Krok w przód, krok w tył. Tak w ostatnim czasie wygląda zachowanie indeksów warszawskiej giełdy. W poniedziałek byliśmy świadkami wyraźnych wzrostów. We wtorek jednak kontrolę przejęły niedźwiedzie i z tego, co udało się ugrać w poniedziałek niewiele zostało. Trzymając się tej zależności, można by się spodziewać dzisiaj rynkowych wzrostów. Początek dnia na GPW był jednak niejednoznaczny.

Czytaj więcej

Sobiesław Kozłowski, Ipopemie Securities: Hossa po ścianie strachu. Gdzie zmierza WIG20?

Rynek czeka na wyniki Nvidii

Nasz flagowy indeks WIG20 od początku dnia ma problem z obraniem kierunku. Widzieliśmy już zarówno wzrosty, jak i spadki, chociaż skala obu tych ruchów jest na razie ograniczona. Trochę to wygląda tak, jakby inwestorzy chcieli powalczyć o wyższe poziomy, ale jednocześnie boją się mocniej wychylać. Patrząc na otoczenie, wydaje się to całkiem zrozumiałe. Sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal pozostaje napięta i nie wiadomo, w którą stronę się rozwinie. Coraz głośniej mówi się też o problemach pojawiających się na rynkach obligacji, gdzie mamy do czynienia z rosnącymi rentownościami. Te są również wyzwaniem dla Wall Street. Wczoraj indeksy amerykańskie zakończyły dzień pod kreską.

– Sesja na Wall Street przyniosła trzeci dzień spadków z rzędu. Na zamknięciu notowań indeks S&P 500 stracił 0,67 proc., a technologiczny Nasdaq 0,61 proc. Największym utrapieniem inwestorów pozostaje obecnie rynek długu, na którym uczestnicy rynku coraz bardziej tracą cierpliwość wobec nierozstrzygniętej sytuacji na Bliskim Wschodzie. We wtorek rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich kontynuowała rajd w górę i przekroczyła 4,6 proc., osiągając tym samym najwyższy poziom od ponad roku – wskazuje Patryk Pyka z DI Xelion. Nerwy udzieliły się także inwestorom na rynkach azjatyckich. Słabo zaprezentował się m.in. Nikkei225, który spadł ponad 1 proc.. Kospi zniżkował 0,9 proc.

Dzisiaj w kalendarzu na pierwszy plan wysuwają się dwie publikacje. Pierwsza to zapiski z ostatniego posiedzenia Fedu. Druga to raport Nvidii. Emocje, szczególnie wobec tego drugiego wydarzenia, znów są bardzo duże. Inwestorzy w Europie będą mogli na to zareagować jednak dopiero w czwartek.