Banki komercyjne w Polsce otrzymały na przełomie marca i kwietnia pismo z BFG, w którym urząd pytał o chęć wzięcia udziału w ewentualnym przejęciu jednego z banków spółdzielczych – wynika z informacji „Parkietu".
Szukanie ratującego
Pismo zostało wysłane jeszcze za kadencji poprzedniego prezesa Zdzisława Sokala, która skończyła się na początku kwietnia (na nową trzyletnią powołano Mirosława Panka). Z naszych informacji wynika, że co najmniej kilka dużych banków otrzymało pismo, w którym BFG nie ujawniał nazwy ani podstawowych danych finansowych banku, który miałby być ratowany. To bardzo wstępna faza badająca samą chęć banków do wzięcia udziału w procesie.
BFG jest organem odpowiadającym w Polsce za resolution, czyli uporządkowaną i przymusową restrukturyzację banków. Prawo to obowiązuje u nas od ponad dwóch lat i do tej pory BFG nie przeprowadził resolution, do którego uruchomienia muszą być spełnione trzy warunki jednocześnie: podmiot jest zagrożony upadłością, dostępne działania nadzoru lub samego banku nie pozwalają na usunięcie tego zagrożenia, podjęcie działań jest konieczne w interesie publicznym. Ten ostatni warunek najprawdopodobniej nie został spełniony w przypadku banku spółdzielczego w Nadarzynie, więc nie uruchomiono resolution i bank upadł (na koniec miał tylko 140 mln zł depozytów, więc był zbyt mały, aby zaszła przesłanka interesu publicznego). W resolution BFG może zastosować m.in. przejęcie zagrożonego banku, utworzyć instytucję pomostową, wydzielić prawa majątkowe czy umorzyć lub skonwertować jego zobowiązania.
Jeden z bankowców wskazuje, że raz na jakiś czas banki otrzymują podobne zapytania z BFG o chęć przejęcia zagrożonych instytucji, i określa je mianem standardowej procedury. Na BFG spoczywa obowiązek opracowania, aktualizacji i oceny wykonalności planów przymusowej restrukturyzacji banków. BFG ma taki utajniony plan dla każdego kredytodawcy i w razie decyzji o uruchomieniu resolution postępuje zgodnie z procedurą w nim zapisaną. Jest więc szansa, że teraz BFG ocenia tylko skłonność sektora komercyjnego do ratowania jednego z banków spółdzielczych, ale istnieje także ryzyko, że tym razem chodzi o konkretne zagrożenie.
Nie będzie powtórki?
– To rutynowa procedura wynikająca z art. 96 ust. 4 pkt 3 ustawy o BFG – mówi Magdalena Potocka z biura zarządu BFG. Zapis ten przewiduje, że BFG w przypadku powiadomienia przez zarządu banku o wdrożeniu planu naprawy może poszukiwać (we współpracy z nim lub samodzielnie) podmiotu przejmującego. Sytuacja banków spółdzielczych jest zróżnicowana. Dane całego tego sektora pokazują całkiem wysokie współczynniki wypłacalności, ale udział kredytów zagrożonych jest znacznie wyższy (szczególnie w dużych bankach spółdzielczych) niż u kredytodawców komercyjnych, a pokrycie rezerwami niższe. Poza tym część banków spółdzielczych nie jest objęta systemem ochrony instytucjonalnej. Ewentualna upadłość banku spółdzielczego byłaby kosztowna dla kredytodawców z GPW, bo najprawdopodobniej musieliby zasypać ubytek funduszy w BFG, który powstałby po wypłacie klientom środków gwarantowanych. Jednak powtórka upadłości BS Wołomin z 2015 r. (kosztowało to sektor 2 mld zł, jeszcze nie było resolution) jest mało prawdopodobna, bo gdyby zachwiał się bank o podobnej skali, najpewniej BFG rozpocząłby resolution i odpowiednio wcześnie duży bank komercyjny z dotacją BFG dokonałby ratunkowego przejęcia.