REKLAMA
REKLAMA

Banki

Ambitne plany Getinu i Idei

Banki Leszka Czarneckiego, notujące ostatnio spore straty, chcą w 2021 r. mieć zwrot z kapitałów na poziomie obecnej średniej w sektorze bankowym. Ile mogą zarobić?

Leszek Czarnecki

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Getin Noble i Idea Bank, które zamierzają w III kwartale przeprowadzić fuzję, podały w prezentacji dla inwestorów, że celują w rentowność ROE na poziomie 8 proc. w 2021 roku (co ważne - przed podatkiem bankowym, po uwzględnieniu podatku ROE byłoby niższe o ok. jedną piątą).

Wygląda to na ambitne zadanie biorąc pod uwagę obecną sytuację tych instytucji, realizujących programy naprawcze ze względu na notowane straty. Po trzech kwartałach w GNB sięga 178 mln zł, a w Idea Banku aż 412 mln zł (głównym powodem są odpisy wywołane w dużej mierze pośrednimi skutkami niewypłacalności GetBacku).

Jak podano w prezentacji powrót do rentowności ma nastąpić dzięki synergiom kosztowym, obniżeniu kosztów finansowania, optymalizacji kosztu ryzyka i skoncentrowaniu się na produktach o wyższej marży (udział kredytów hipotecznych w saldzie kredytowym ma spaść w 2021 roku do 37 proc. z 41 proc., udział detalicznych ma z kolei wzrosnąć w tym czasie do 17 proc. z 11 proc.). Docelowe synergie kosztowe po 2021 r. szacowane są na 180 mln zł rocznie i mają być powtarzalne, to 13 proc. łącznej bazy kosztowej obu banków. Główne synergie kosztowe mają pochodzić z konsolidacji central, redukcji dublujących się oddziałów i wspólnego IT. Oczekiwana jest łatwa integracja z powodu podobnych modeli operacyjnych.

Nie podano jakie mogą być możliwe oszczędności na kosztach finansowania. Pod tym względem oba banki odstają od rynku. Biorąc pod uwagę tylko depozyty, to GNB w dwóch trzecich finansuje się droższymi terminowymi a Idea Bank prawie w całości (średnio w sektorze bankowym trzecie depozytów to tanie bieżące, często dla banków niemal darmowe, to tzw. osad na rachunkach). Podano, że w łącznie w obu instytucjach na koniec III kwartału depozyty terminowe stanowiły 72 proc., a depozyty bieżące 28 proc. Celem na 2021 rok jest 51-proc. udział w strukturze depozytów terminowych i 49-proc. udział depozytów bieżących.

Wskazano też na oczekiwane synergie przychodowe, ale to w bankowych fuzjach raczej wisienka na torcie niż podstawowy cel takich operacji. Podano, że jest możliwość cross-sellingu pomiędzy dwoma bazami klientów a oferta banków uzupełnia się.

Zaznaczono, że docelowe poziomy rentowności, do czego konieczne jest także zoptymalizowanie kosztów ryzyka (to GNB robi od dwóch lat i widać już poprawę) będą utrzymane w kolejnych latach po wznowieniu płatności podatku bankowego. Wspomniane 8 proc. ROE w 2021 r. to wskaźnik przed tym podatkiem – oba banki go teraz nie płacą ze względu na programy naprawy.

Ile w 2021 r. musiałyby zarobić, aby mieć 8 proc. ROE? Dla uproszczenia załóżmy, że połączona instytucja miałaby tyle samo kapitału, co teraz oba połączone banki. Trudno wszakże liczyć na istotne zmniejszenie wymogów kapitałowych, wręcz przeciwnie – oba banki mają teraz niedobory kapitału w stosunku do wymogów KNF. Weźmy pod uwagę tylko fundusze własne, bez uzupełniających, czyli byłoby to w sumie 5,3 mld zł (4,1 mld zł + 1,2 mld zł). Nowy bank musiałby więc zarobić ok. 420 mln zł, aby osiągnąć 8-proc. zwrot z kapitałów własnych przed podatkiem bankowym. Ta danina w obu instytucjach przy obecnej skali aktywów wynosiłaby ok. 210 mln zł w skali roku (150+60 mln zł), więc zysk netto po podatku wynosiłby ok. 210 mln zł.

Teraz najlepsze banki osiągają ROE na poziomie 11-12 proc. (ING Bank Śląski i Santander Bank Polska), średnia w sektorze to nieco ponad 8 proc.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA