REKLAMA
REKLAMA

Analizy

#TydzieńNaRynkach: Spokojny handel z przewagą spadków

Optymizm nieodmiennie dominuje na Wall Street, jednak mała zmienność oraz trudność w wygenerowaniu większego ruchu w górę każe zachować ostrożność.

W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia S&P 500 dwukrotnie bez powodzenia próbował sforsować poziom 3100 pkt.

Foto: AFP

Brak istotnych nowych impulsów oraz niepewność dotycząca losów negocjacji handlowych wprawiły inwestorów w stan hibernacji. Lekki niepokój widoczny był jedynie na rynkach wschodzących.

Niepewność nie sprzyja bykom

Na większości światowych parkietów ostatnie dni charakteryzowały się niewielką zmiennością notowań, przy wyraźnej jednak przewadze indeksów tracących na wartości. Spokój wydaje się pozorny i należy się liczyć z możliwością wystąpienia większych ruchów, dla których impulsem mogłyby stać się sygnały dotyczące postępów (lub ich braku) w amerykańsko-chińskich negocjacjach handlowych. Ostatnie doniesienia w tej kwestii nie były spójne, ale raczej nie skłaniały do optymizmu. Z kolei nieco lepsze, niż się spodziewano dane makroekonomiczne, głównie ze strefy euro i Niemiec, nie były w stanie rozruszać rynków. Wręcz przeciwnie, ich publikacji towarzyszyły niewielkie spadki na głównych giełdach naszego kontynentu. Do czwartku DAX zniżkował o 0,4 proc., a spadkowe sesje miały miejsce w drugiej części tygodnia. Wskaźnik giełdy we Frankfurcie wciąż znajduje się w pobliżu poziomu najwyższego od lutego 2018 r. Symbolicznie w górę szedł paryski CAC40, notując wartość najwyższą od połowy 2007 r. Wyraźnie gorzej w ostatnich dniach radziły sobie wskaźniki giełd w Hiszpanii i Portugalii.

Optymizm nieodmiennie dominuje na Wall Street, jednak mała zmienność oraz trudność w wygenerowaniu większego ruchu w górę każe zachować ostrożność. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia S&P 500 zanotował zwyżkę o zaledwie 0,1 proc., ale jednocześnie nie powiodły się dwukrotnie podejmowane próby pokonania przez ten indeks poziomu 3100 punktów. Może to stanowić sygnał zbliżającej się korekty. Inwestorzy ze spokojem przyjęli słowa szefa Fed, z których wyraźnie wynikało, że wierzy on w siłę amerykańskiej gospodarki i nie spodziewa się wystąpienia recesji. Przy takim nastawieniu trudno spodziewać się kolejnych obniżek stóp procentowych. Nie pomogło to jednak dolarowi, który w ostatnich dniach lekko tracił na wartości. Jednocześnie mocniej w dół szła rentowność obligacji, sygnalizując narastającą niechęć do ryzykownych aktywów. W przypadku amerykańskich papierów dziesięcioletnich ponownie zbliżyła się ona do 1,8 proc.

Niechęć do ryzyka widać było najmocniej z perspektywy zachowania się rynków wschodzących. ETF na MSCI Emerging Markets tracił do czwartku nieco ponad 2 proc., schodząc jednocześnie poniżej 43 pkt, co można uznać za sygnał ostrzegający przed pogłębieniem się spadkowej tendencji. Spadki dominowały na parkietach azjatyckich, ale nie brakowało ich także na giełdach naszego kontynentu oraz w Ameryce Południowej.

W Warszawie czas na korektę

Po pięciu tygodniach wzrostów na warszawski parkiet zawitała korekta. Indeks największych spółek do czwartku zniżkował o 1,3 proc., na razie więc trudno mówić o poważniejszej przecenie. Wręcz przeciwnie, w porównaniu z innymi światowymi wskaźnikami, WIG20 wypada nieźle, tracąc niemal połowę mniej niż MSCI Emerging Markets. Ale już w ujęciu dolarowym, zapewniającym większą porównywalność, przewaga naszego indeksu nie jest już tak wyraźna. Zarówno WIG20 USD, jak i MSCI Poland poszły w dół po 1,9 proc. Choć w gronie blue chips działo się w ostatnich dniach sporo, to porównanie z otoczeniem pozwala sądzić, że kierunek ruchu indeksowi narzucało raczej otoczenie.

Zastanawiając się nad dalszym rozwojem wydarzeń, wciąż należy obserwować sytuację na rynkach wschodzących i sygnały wskazujące na nastawienie globalnego kapitału do ryzykownych aktywów, ale też warto mieć na względzie czynniki rodzime. W wyniku trwającej od końca sierpnia do 7 listopada fali wzrostowej WIG20 zyskał prawie 11 proc. Poprzednia zwyżka, mająca miejsce od połowy maja do pierwszych dni lipca, skutkowała wzrostem indeksu o niecałe 9 proc., ale u jej szczytu znajdował się on o ponad 100 pkt wyżej niż obecnie. Odrabianie strat idzie więc wciąż opornie, choć są spore szanse przynajmniej na zakończenie roku nad kreską. Poprzednia „mała" korekta z drugiej połowy września odebrała indeksowi niecałe 5,5 proc. Obecna powinna zatrzymać się w okolicach 2200 pkt, a w najgorszym razie w pobliżu 2150 pkt. Miejsca na obronę zbyt wiele więc nie ma. Patrząc zaś na zachowanie kluczowych branż i dużych spółek, trudno o nadmierny optymizm. Niedawny prawie 13 proc. skok WIG-energia w ostatnich dniach został solidnie skorygowany. Za te wahania w znacznym stopniu odpowiedzialne są notowania akcji PGE, które w poprzednim tygodniu zwyżkowały o ponad 16 proc., zaś do czwartku minionego tygodnia traciły prawie 4 proc. Inwestorzy mogli być zadowoleni z opublikowanego raportu za trzeci kwartał, ale prognozy spółki na kolejne kwartały do optymizmu zdecydowanie nie skłaniają. Darmowe uprawnienia do emisji dwutlenku węgla uległy wyczerpaniu, ceny energii w Europie idą w dół, pod znakiem zapytania jest zarówno popyt, jak i polityka regulatora, a „odkrycie" konieczności przestawiania się na odnawialne źródła energii pociąga za sobą znaczne koszty. Dekoniunktura w globalnej gospodarce i niepewność w kwestii wojny handlowej nie sprzyjają branży górniczej, której subindeks szedł do czwartku w dół o ponad 2 proc., gasząc nadzieje na przełom. Notowania akcji KGHM zniżkowały do czwartku o ponad 2 proc., w ślad za spadającymi cenami miedzi. Papiery JSW nadal podlegają sporym wahaniom, ale ich efektem jest nadal trend boczny i trzymanie się okolic historycznego minimum. Optymizmu nie widać też w sektorze bankowym. WIG-banki tracił prawie 1 proc., sygnalizując niebezpieczeństwo powrotu do tendencji spadkowej po niezbyt silnym październikowym wzroście. Walory PKO BP zniżkowały do czwartku o prawie 1,5 proc., podobnie było z akcjami Pekao SA, a nieco gorzej z walorami Santandera. Sięgające niemal 7 proc. wzrostowe odreagowanie papierów Aliora trudno uznać za ruch z większymi perspektywami. Indeksowi nie pomagały również zniżkujące po około 3 proc. papiery PKN Orlenu i Lotosu. Spadkową tendencję kontynuowały akcje Dino po niedawnym rozczarowaniu zapowiedziami przedstawicieli spółki.

Zdecydowanie słabsza była korekta na rynku średnich spółek, których indeks zniżkował do czwartku jedynie o 0,3 proc., ale też wyraźnie słabsza była wcześniejsza tendencja wzrostowa. Od dołka z pierwszych dni października do minionego wtorku mWIG40 zyskał niecałe 5,5 proc. Byki w ostatnich dniach nie zdobyły się na odważniejszą próbę zaatakowania 3800 pkt i nie zanosi się na to, by w najbliższych dniach mogło dojść do jej ponowienia. Przełamanie tego poziomu mogłoby wnieść nieco więcej optymizmu do tego segmentu naszego rynku. Do czwartku wyraźnie przeważały akcje spółek tracących na wartości. W tej grupie dominowali przedstawiciele przemysłu (Stalprodukt, Grupa Azoty), energetyki, sektora bankowego, ale także „konsumpcyjnych" VRG i AmRestu oraz producentów gier komputerowych (CI Games, Ten Square Games). Wcześniejsze spadki odreagowywały papiery Getin Holding, Handlowego, 11 bit studios, PKP Cargo i Benefit. Spadkowym nastrojom nie poddał się segment najmniejszych firm. Po poprzednim niemal 2-proc. wzroście do czwartku sWIG80 zwyżkował o 0,4 proc. Optymizm byłby większy, gdyby nie cofnięcie się indeksu przed poziomem 11 600 pkt. To sygnał, że i tu można się spodziewać spadkowej korekty w najbliższych dniach. Do wygenerowania pozytywnych impulsów droga daleka.

Surowce bez optymizmu

Dobre nastroje na giełdach towarowych, widoczne jeszcze w pierwszych dniach listopada, ustąpiły obawom związanym z przedłużającymi się negocjacjami handlowymi oraz perspektywami globalnej, w tym chińskiej gospodarki. CRB Indeks po dotarciu do poziomu najwyższego od połowy września zawrócił i do czwartku zniżkował o 0,7 proc., broniąc się jednak przed spadkiem poniżej 180 pkt. Słabsze dane makroekonomiczne z Chin oraz brak wyraźniejszych sygnałów porozumienia handlowego to czynniki, które mogą nadal determinować sytuację na rynkach. Na razie najbardziej negatywnie odbiły się na miedzi. Notowania kontraktów terminowych na ten metal w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zniżkowały o ponad 2 proc. i wszystko wskazuje na ich powrót do tendencji bocznej. Niedawny wyskok do poziomu najwyższego od połowy lipca okazał się zjawiskiem nietrwałym i zakończył trwającą od pierwszych dni października zwyżkę. O prawie 3 proc. w dół szły także notowania aluminium, taniała także większość pozostałych metali przemysłowych, nie wyłączając palladu i platyny. Na wartości zyskiwało natomiast złoto. Notowania kruszcu, korzystając z osłabienia się dolara i wzrostu obaw związanych ze światową gospodarką i handlem, szły w górę do czwartku o prawie 1 proc., odbijając się od niedawno testowanego wsparcia w okolicach 1450 dolarów za uncję. Wydaje się, że niebezpieczeństwo pogłębienia spadkowej tendencji na razie zostało zażegnane.

Spokojnie toczył się handel na rynku ropy naftowej. Od początku listopada notowania WTI poruszają się w bok w wąskim przedziale od 56 do 58 dolarów za baryłkę. Napływające w ostatnich dniach impulsy okazały się zbyt słabe, by spowodować większy ruch cen. Dość słaba była reakcja na czwartkowe dane o sporym wzroście zapasów surowca w Stanach Zjednoczonych. Notowania Brent trzymają się okolic 62 dolarów za baryłkę.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA