Analizy

Słodko-gorzki kwartał dla banków, kolejne będą na łasce pandemii

Wprawdzie łączny zysk netto czołowych kredytodawców był w III kwartale wyższy od prognoz, ale w dużej mierze dzięki niższym od oczekiwanych odpisów. Element ten będzie kluczowy w kolejnych kwartałach i wpłynie na niego pandemia.
Foto: Adobestock

Osiem banków GPW (PKO BP, Pekao, Santander, ING Bank Śląski, mBank, Millennium, Alior i Handlowy) miało w III kwartale łącznie 2,36 mld zł zysku netto, czyli o 38 proc. mniej niż rok temu i 65 proc. więcej niż w II kwartale. Rezultat okazał się o 17 proc. wyższy od prognoz.

Przychody nie tak mocne

Najbardziej pozytywnie pod względem zysku netto zaskoczyły Santander (przebił prognozę o 57 proc. ), ING BSK (39 proc.) i Handlowy. W każdym z tych przypadków wpływ na to miało zawiązanie dużo mniejszych niż oczekiwano rezerw. Handlowy miał nawet ich dodatnie saldo, Santanderowi pomógł też lepszy wynik prowizyjny, a ING BSK mocno przebił prognozy zarówno pod względem wyniku odsetkowego, jak i prowizyjnego (odpowiednio o 7 i 11 proc.). Łączny wynik odsetkowy analizowanej ósemki był o 1 proc., a prowizyjny o 3 proc. wyższy od prognoz.

– Na plus wyróżnił się zdecydowanie ING BSK, który miał najlepsze przychody, a przy tym dość niskie rezerwy. Pozostałe banki pokazały zyski niewiele różniące się od prognoz, czasami niższe od oczekiwań rezerwy powodowały przebicie prognoz zysku – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy.

Foto: GG Parkiet

ING BSK to jedyny bank, który zwiększył rok do roku wynik odsetkowy (o 1 proc.). Grupie ośmiu banków rezultat ten spadł w tym czasie o 11 proc., do 8,65 mld zł, zaś wobec II kwartału zmniejszył się o 5 proc. Najmocniej rok do roku spadł w Handlowym (27 proc.), Santanderze (19 proc.), Aliorze (15 proc.) i Pekao (14 proc.).

Z kolei wynik z opłat i prowizji, drugie co do wielkości źródło przychodów sektora, wyniósł 3,39 mld zł, czyli urósł rok do roku o 3 proc., ale wobec poprzedniego kwartału już o 8 proc., co jest efektem m.in. odbudowy aktywności klientów po słabym, obciążonym przez lockdown II kwartale. Także pod tym względem najlepiej wypadł ING BSK, dobrze poradziły sobie też mBank, PKO BP i Santander.

Foto: GG Parkiet

– Pod względem przychodów było tylko nieco lepiej niż w prognozach, częściowo banki starają się zrekompensować ubytek dochodów odsetkowych prowizjami, koszty też w większości przypadków są pod kontrolą i spodziewam się dalszych redukcji w kolejnych kwartałach, choć wcześniej mogą pojawić się różne rezerwy na odprawy itp. – ocenia Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM. Koszty działania były zgodne z oczekiwaniami, wyniosły 5,41 mld zł, tyle samo co w poprzednim kwartale. Rok do roku spadły o 2 proc. Koszty obniżyły się w PKO BP i Pekao, w Aliorze i ING BSK urosły.

Dołek przychodów już był?

Dane NBP wskazują, że wynik odsetkowy sektora, po spadku spowodowanym cięciem stóp procentowych wiosną, w sierpniu i wrześniu się ustabilizował. – Zakładam, że wynik odsetkowy może nawet lekko się poprawiać w kolejnych miesiącach w porównaniu z poprzednimi. Na marżę odsetkową pozytywnie wpływać będzie możliwe jeszcze obniżenie kosztów finansowania, ale z drugiej strony przychody odsetkowe mogą być pod presją, bo starsze, bardziej dochodowe obligacje będą zastępowane mniej rentownymi. Nowa produkcja pomagać będzie marży, bo banki podniosły nieco ceny hipotek, w kredytach konsumpcyjnych dużego ruchu nie było. Nie pomaga jednak słaby popyt na kredyty firm, bo spowalnia odbudowę marż – mówi Jańczak.

– Niski przyrost wolumenów, niestety, ograniczy możliwość poprawy wyniku odsetkowego, ale III kwartał moim zdaniem był dołkiem, jeśli chodzi o tę pozycję i spodziewam się poprawy, choć niewielkiej, w IV kwartale – dodaje Materna.

Czy uda się utrzymać dobry ostatnio zysk z prowizji? – Spodziewam się lekkiego wzrostu w przyszłym roku, rzędu paru procent. Może trochę więcej, jeśli banki zaczną wprowadzać opłaty za duże depozyty. Sporo będzie zależeć od tego, czy uda się utrzymać dobre wyniki z działalności brokerskiej – zaznacza Jańczak. Duże znaczenie dla tego rezultatu będzie miała aktywność klientów, która może być determinowana ograniczeniami pandemicznymi.

Niedawno Santander zapowiedział zwolnienia blisko 19 proc. zatrudnionych, co argumentował m.in. wysokimi obciążeniami sektora, wyzwaniami rynkowymi i chęcią zwiększenia efektywności. Redukcja etatów i oddziałów ma zmniejszyć wydatki. – Koszty działania, jeśli będą rosły, to w niewielkim tempie. Wpłynie na to wysokość składek na BFG. Banki nieustannie optymalizują zatrudnienie, jeśli proces ten przyśpieszy, to korzyści będą widoczne dopiero w 2022 r., bo w przyszłym najpierw pojawią się najpierw koszty restrukturyzacji – dodaje Jańczak.

Odpisy na pandemię (a w przypadku niektórych banków także na franki) wpływają mocno na wyniki, ale banki mają różne podejście w tym zakresie. – Niektóre tworzą większe rezerwy, bo mogą sobie na to pozwolić dzięki wysokim zyskom. Inne, aby mieć szansę na rozwiązanie rezerw w 2021 r. Jest to kwestia mocno uznaniowa – zaznacza Materna. Jeśli banki zakładają, że nie będą mogły wypłacić dywidendy z zysku za 2020 r., może lepiej obciążyć go rezerwami w większym stopniu i stworzyć sobie szansę na wysoki zysk w 2021 r., który może być podzielony.

– Porównywalność rezerw między bankami jest ograniczona. Prognozowanie wysokości odpisów to jak wróżenie z fusów, sporo będzie zależeć od rozwoju pandemii i specyficznej sytuacji poszczególnych banków. Wobec odpisów jestem bardziej ostrożny niż kilka miesięcy temu, spodziewam się, że w przyszłym roku koszty ryzyka będą nadal i nie wrócą jeszcze do poziomów z 2019 r. – mówi Jańczak.

Banki na GPW, uznawane za bardzo tanie, ostatnio odrabiały straty. – Z tego, że jest tanio, nic jeszcze nie wynika. Musi być czynnik powodujący, że inwestorzy uznają banki za atrakcyjną inwestycję. Jednym z nich mógłby być powrót do wypłat dywidend albo poprawa wyników w przyszłym roku. Mam wątpliwości co do tego, czy tak będzie – zaznacza analityk Ipopemy Securities.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.